Giaur znaczy obcy. Bohater kultowej powieści poetyckiej Byrona nie tylko dosłownie jest obcy w każdym z miejsc, w jakim jest ukazany. Poczucie obcości w świecie, w którym inni funkcjonują jak w oczywistej dla siebie rzeczywistości, jest jego aktem świadomego wyboru.

Giaur - wstęp

Całość utworu rozpoczyna opis ciszy koło skały grobowca Temistoklesa. Pamięć o tym bohaterze przypomina wielkie czasy pięknej wyspy, którą opisuje podmiot mówiący. Piękne miejsce to Grecja ze wspaniałą przyrodą i wielkimi tradycjami. 

Zarówno jedno, jak i drugie napawa pomiot liryczny smutkiem. Przyrodę niszczy człowiek, wielkie karty historii Grecji przewróciły się już i przeminęły. Ojczyznę mężów nieśmiertelnej chwały... kolebkę swobódzniewala Turcja. W tonie tyrtejskim osoba mówiąca nawołuje mieszkańców wyspy do sprzeciwu. Ale nie zyskując nadziei w efekt tych nawoływań stwierdza gorzko: Nie - Grecy! - nie

Giaur - statek i jeździec

Na horyzoncie pojawia się statek, na który zwraca uwagę odbiorcy narrator. Wywołuje on przestrach wśród rybaków, którzy czmychają w przerażeniu przekonani, że to płynie łódź piracka. Dalej uwaga zostaje zwrócona na tajemniczego jeźdźca, który pędzi po skalistej drodze bezlitośnie dla kruczego konia, nie dając mu chwili wytchnienia. 

Tajemniczy jeździec jest młodym Giaurem, czyli niewiernym, jak nazywają go tutejsi. Jest wzburzony, a gdy staje na wzgórzu, by spojrzeć na pogrążone w święcie Bajram, rozjarzone światłami miasto, jego oczy nabierają dzikiego, chmurnego i bezlitosnego wyrazu. Po chwili spina konia do dalszego galopu i znika. Mija godzina.

Giaur - pałac Hassana

Jedna czarna godzina wystarczyła, aby pełen mrocznego gniewu Giaur zmienił przepyszny dwór Hassana w cmentarz. Pałac zieje pustką i znać, że jego opuszczenie nie dokonało się wczoraj, ani tydzień temu. Komnaty wypełnione niegdyś gwarem i przepychem zasnute są przez pająki ich sieciami. Stajnie zieją pustką, a i w haremie na próżno szukać by kobiet. 

A przecież to tu Hassan spędził dzieciństwo i młodość, tu doznawał namiętności i spełnienia. Teraz jest to siedlisko puszczyków, nietoperzy i grozy, które podróżni omijają z lękiem. Wszystko to jest winą Giaura, który zabił pana tego domu, choć dziwna cisza zapadła tu już wraz ze zniknięciem jednej z kobiet, co miało miejsce jeszcze nim Giaur dokonał swej krwawej zemsty.

Giaur - tajemnicze zatonięcie

Do brzegu morza dochodzi bogaty orszak Turków, którzy transportują jakiś starannie zapakowany, nielekki ładunek. Wraz z ładunkiem tym wsiadają na łódkę, która odbija cicho, bez hałasu od brzegu. Opisani Turcy, pod osłoną nocy i bez rozpiętych żagli, cicho wpływają między skały. Zdecydowanie zależy im na dyskrecji w topieniu tajemniczego ładunku, który - jak można było dotrzec - nim wpadł do wody, najwyraźniej się ruszał.

Giaur - samotny Hassan

Hassan jest ponury i gniewny. Siedzi sam. Nie daje się namówić na cieszenie się czymkolwiek - nie interesuje go śpiew, muzyka, uczty, przestał odwiedzać swój harem. A bywał tam przecież bardzo często, ale rzeczywiście - głównie dla tej, której już nie ma - dla pięknej Leili. Nikt nie wie, czemu zniknęła i gdzie jest, wszyscy tylko po cichu szepczą o jej miłości do Wenecjanina, Giaura, z którym podobno uciekła w przebraniu pazia, zmyliwszy wcześniej wzrok swego pana pozorami oddania i miłości. 

Leila była niezwykła w swej orientalnej urodzie i jak się okazuje zachwyt nią wydostał się poza mury haremu, a ona pozwoliła sobie na zdradę. Słudzy szepczą po cichu, że tak naprawdę w noc, gdy zniknęła Leila, tak naprawdę Giaur galopował na koniu sam, nie widziano z nim żadnego pazia, nikogo, kto mógłby być własnością Hassana. 

Teraz on jednak, samotny i gniewny, postanawia wyjść z apatii ruszając po nową żonę w miejsce zdradzieckiej Leili, kochanki niewiernego.

Giaur - śmiertelni wrogowie naprzeciw siebie

Hassan podąża ze sporym orszakiem, a jednak nagły atak w górskiej kotlinie pokotem kładzie jego ludzi, do których oddawane są strzały nieznanych zabójców kryjących się w rozpadlinach gór. Hassan czuje wściekłość, lecz nie lęk. Choć wrogi wkoło, choć gęste wystrzały, / Jam z krwawszych bitew nieraz wyszedł cały- stwierdza do siebie. Po chwili Hassan dowiaduje się, kto go zaatakował, ponieważ zbójcy ujawniają się. Na ich czele stoi ubrany w albański strój Giaur. 

Dwaj wrogowie ścierają się ze sobą. Mimo że Hassan jest sławnym wojownikiem w starciu z furią Giaura nie ma szans. Pada z odrąbaną dłonią i rozpłataną piersią. Nad konającym staje Giaur i cedzi: Tak! tyś pochował w falach mą Leilę, / Jam cię pochował w czerwonej mogile. / Jej duch kierował mieczem; jej morderca / Uczuł raz pierwszy, co to jest ból serca; (...) / Zbójcą zostałem! jeździłem na zwiady, / Aż w końcu zdrajca padł ofiarą zdrady, / Jam spełnił swoje, zemścił się nad tobą. / A teraz, dalej - w świat - jadę sam z sobą. 

Matka Hassana na próżno wyczekuje ukochanego syna nerwowo chodząc w tę i z powrotem po ogrodzie. Nie nadchodzi Hassan, lecz jego Tatar, którego Giaur oszczędził, by zaniósł wieść. Jeszcze nim oszczędzony otwiera usta, matka wie wszystko, gdy wyciąga ręce po krwawe szaty syna. Ale słyszy jeszcze to wyraźnie: Pani, okropną twój syn pojął żonę, / Mnie oszczędziły ręce poganina, / Bym ci pokazał krew twojego syna. / Legł śmiercią mężnych, pokój Hassanowi! / Przekleństwo wieczne zabójcy Giaurowi!

Giaur - mnich

Przebywa on w klasztorze już od sześciu lat. Ale niezależnie od czasu, jaki tu spędził, wszyscy wiedzą o nim tylko tyle, ile widzą: Ale przed nikim grzechu nie objawia. / Nigdy on w ławkach podczas mszy nie siedzi, / Nie chodził ani razu do spowiedzi, / Ani się kłania przed Bogarodzicą , / Ani przed ołtarz idzie z kadzielnicą: / Dni całe siedzi zamknięty w ukryciu. / Nie wiem o jego przygodach i życiu. Mnich-zagadka może przebywać na tak szczególnych warunkach w klasztorze dlatego, że pobyt tu sobie kupił, zjawiwszy się tu sześć lat temu na tureckim statku i składając hojną ofiarę za możliwość pogrzebania się tu za życia. 

Totalnie odosobniony, najczęściej nie opuszcza swej celi, unika spojrzeń innych zakonników. Ale czytelnikowi zostaje nasunięty trop: to tajemniczy jeździec gnający na czarnym koniu z początku utworu. Zdradza on szczegóły swej tożsamości, gdy chwilami traci zdrowe zmysły i mówi od rzeczy zdumiewając tych, którzy to słyszą mrocznymi opowieściami o utopionej żywcem kobiecie, konającym Turku z odrąbaną dłonią i innymi niepokojącymi szczegółami. 

Obcy, czy to przytomny czy nie, jest uosobieniem dumy oraz ma niewątpliwie arystokratyczne pochodzenie, co znać po jego sposobie wyrażania się i bycia. Nie zdradza jakichkolwiek objawów wskazujących na to, że do klasztoru przybył w celach religijnych: Tam - patrz na niego - w dzwonek uderzono, / Wszyscy uklękli, sakrament wzniesiono; / Stoi jak posąg, i widać z postawy / Wyraz rozpaczy, wzgardy i obawy. Obleczony w habit, ale bez tonsury, z włosami nieobciętymi, najwyraźniej nie składał ślubów. Kim zatem jest?

Giaur - spowiedź przedśmiertna

Nieponaglany potrzebą religijną, ani pragnieniem odpuszczenia win Giaur, odsłania się jednak w finale. Czyni to wobec starego, doświadczonego zakonnika, który choć przerażony gwałtownością bohatera, słucha zachłannie. Opowieść Giaura bowiem to ukazanie dziejów burzliwych, namiętnych, ale wolnych zawsze od jednego - pustki uczuciowej i nudy. I jest to obraz życia nakreślony najintensywniejszymi barwami uczuć: Kochałem, ojcze - o, nie - ubóstwiałem - / Lecz to są słowa, słowo często kłamie - / Ja miłość moją czynem pokazałem. 

Gwiazda jego życia, Leila, zgasła z jego winy - to on był przyczyną, dla której Hassan zabił piękną dziewczynę - pokochała go i to skazało ją na wyrok śmierci, takie są prawa wobec niewiernej kobiety w ojczyźnie Leili. Ukochany Leili nie kryje, że krwawo ją pomścił - swego miecza do tej pory nie oczyścił po wykonaniu wyroku na wrogu, co pokazuje strwożonemu mnichowi. 

Ubolewa jednak nad nierównością zadanych śmierci: ego śmierć lekka - ale jej męczeństwo / Było dla myśli mych takim straszydłem, / Że w końcu ludziom i sobie obrzydłem. Wobec faktu, że zemsta nie dała mu upragnionej satysfakcji, ani nie przyniosła ulgi, nie umie zacząć żyć na nowo i nie ma nawet takiej woli, jest w pełni pogodzony ze stanem nieuchronnego finału, który jest przed nim: Życia mojego żałować nie warto, / Żałuję życia, które jej wydarto. / Ona śpi, falami nakryta chłodnemi! 

Już od dawna nie czuje, by żył pełnią, nie jest to bowiem możliwe w przypadku człowieka, który został strącony boleśnie z raju. Kto raz spadł z niebios, już się nic nie lęka, / Mniejsza, gdzie spadnie, wie, że wszędzie męka. I najwyraźniej ów raj utracony był jedynym, na jakim mu zależało: Zbawienia nie wart jestem - i nie żądam, / Nie raju, ale spoczynku wyglądam.Stąd u bohatera brak potrzeby rozgrzeszenia, zresztą próżno by go wyglądać, skoro nie ma w nim żadnego żalu za popełnione zabójstwo, jak wyżej wspomniano - zbyt lekko zadane. Jedynym dla kogo chce coś przekazać jest bliżej nieopisany przyjaciel, dla którego pozostawiony ma być pierścień bohatera. 

Poza tym kochanek Leili pragnie być zapomniany, co ma znaleźć odbicie nawet w tym, jak ma wyglądać jego nagrobek: Gdy skonam, pogrzeb ubogi mnie sprawisz, / Krzyż tylko prosty na grobie postawisz, / Bez żadnych liter - nie chcę , by wędrowiec / Napisy czytać szedł na mój grobowiec.Leila, która niedawno go odwiedziła zupełnie na jawie, zniknęła, gdy próbował ją objąć. A to ona jest całą treścią jego życia. Rzeczywiście tylko tak zostaje zapamiętany ten, którego imienia oraz nazwy ojczyzny zapomniano. Pamiętano jedynie, że utracił ukochaną i srodze ją pomścił.