Jacek Soplica był przyjacielem Stolnika. Szanował go nie tylko Horeszko, lecz również szlachta w całej Litwie. Powszechnie znany był jako zawadiaka, który nie omieszkał sprzeciwić się każdemu, bez względu na stan i majętność. Gerwazy, pałający do Soplicy nienawiścią, w ten oto sposób opisuje Hrabiemu swego wroga:

Między szlachtą był jeden wielki paliwoda,

Kłótnik, Jacek Soplica, zwany Wojewoda

Przez żart; w istocie wiele znaczył w województwie,

Bo rodzinę Sopliców miał jakby w dowództwie

I trzystu ich kreskami rządził wedle woli,

Choć sam nic nie posiadał prócz kawałka roli,

Szabli, i wielkich wąsów od ucha do ucha.

Owóż pan Stolnik nieraz wzywał tego zucha

I ugaszczał w pałacu, zwłaszcza w czas sejmików,

Popularny dla jego krewnych i stronników.1

Jacek Soplica bywał zatem częstym gościem na zamku Horeszków. Zakochał się w córce Stolnika - Ewie. Ta, jak również inne panny w okolicy, uległa jego wdziękowi. Rodzina Stolnikówny zorientowała się, że młodzi mają się ku sobie. Na jednym z przyjęć podano Soplicy do stołu czarną polewkę, co oznaczało odrzucenie jego starań o rękę panny.

Pewnego dnia Stolnik zaprosił Jacka Soplicę na zamek, by oświadczyć mu, że rękę swojej córki oddaje wysoko postawionemu kasztelanowi witebskiemu i tym samym prosić Jacka, by wyraził swoje zdanie na ten temat. Od tego czasu Soplica czuł do Horeszki wielką urazę. Czuł się upokorzony i ośmieszony. Po tym wydarzeniu, próbując zapomnieć o swojej miłości ożenił się z dziewczyną, której nie kochał. Opętany chęcią zemsty, krzywdził siebie, swoją żonę, a później syna, którego mu powiła. Zaczął częściej zaglądać do kieliszka. Żona Soplicy umarła z żalu, pozostawiając dziecko - Tadeusza.

Jacek Soplica był rozżalony i zły na Stolnika, że ten wykorzystywał go dla celów politycznych, a teraz już go nie potrzebuje. Soplica stracił poważanie u szlachty. Ten, który do niedawna trząsł całym powiatem, którego Radziwiłł nazywał: kochankiem, który gdy wyjeżdżał ze swego zaścianka, miał liczniejszą kompanię niż liczył dwór książęcy, teraz stał się pośmiewiskiem włościańskich dzieci. Urażona duma, a także chęć odwetu za utraconą pozycję społeczną, sprawiały, że Soplica coraz częściej myślał o zemście. Widywano go w okolicach zamku Horeszków. W tym czasie Stolnik wydawał huczne bale i liczne uczty, co również niemile łechtało urażoną dumę butnego szlachcica.

Kiedy na zamek napadli Moskale, Soplica, pełen niechęci do magnata, pragnął w duchu, by oddział nieprzyjaciela zrównał zamek z ziemią. Rozsądek podpowiadał mu jednak, że należałoby wesprzeć rodaka w walce z wojskiem zaborcy. Stolnik bronił się mężnie. Szala zwycięstwa znajdowała się po stronie Horeszki. Rozwścieczyło to Soplicę, który nie mógł pogodzić się z faktem, że zamożny magnat z każdej opresji wychodzi cało. Butna natura szlachcica wygrała z rozsądkiem Polaka patrioty. Jackowi wydawało się, że zwycięski Stolnik, stojąc na ganku, drwi z niego. Nie zastanawiając się długo, wystrzelił w kierunku magnata. Horeszko zginął od kuli Soplicy. Jedyny świadek tych wydarzeń - klucznik Gerwazy - poprzysiągł zemstę na rodzie Sopliców. Ewa - córka stolnika - wraz z mężem wojewodą, została zesłana na Sybir, gdzie umarła. Jej córkę - Zosię oddano pod opiekę Telimeny . 

Szlachta litewska uznała Jacka Soplicę za zdrajcę. Równocześnie, Moskale, uważając go za stronnika, proponowali mu wysokie urzędy, a ród Sopliców otrzymał w posiadanie część dóbr zmarłego Horeszki. Jednak Jacek Soplica odmówił przyjęcia jakichkolwiek stanowisk. Uciekł z kraju. Chcąc "odpokutować" za swoją zbrodnię, przybrał habit mnicha, a za główny cel postawił sobie poświecenie się dla Ojczyzny. Zmienił nazwisko. Nazwał się Robakiem - nędznym, małym zwierzęciem, które żyje w prochu. Walczył mężnie za kraj, o czym opowiedział Gerwazemu na łożu śmierci:

Udało mi się nieraz do kraju przedzierać,

Rozkazy wodzów nosić, wiadomości źbierać,

Układać zmowy - znają i Galicyjanie

Ten kaptur mnisi - znają i Wielkopolanie!

Pracowałem przy taczkach rok w pruskiej fortecy,

Trzy razy Moskwa kijami zraniła me plecy,

Raz już wiedli na Sybir; potem Austryjacy

W Szpilbergu zakopali mnie w lochach do pracy,

W carcer durum - a Pan Bóg wybawił mnie cudem (...)2

Misją Jacka Soplicy było przygotowanie szlachty na przybycie do Polski wojsk napoleońskich. Pragnął, by powstanie przeciwko zaborcom wybuchło w Soplicowie. Przez wiele lat snuł plany, układał spisek przeciwko Moskalom. W karczmie Żyda Jankiela, spotykał się z okoliczną szlachtą, i częstując ich tabaką ze swej pięknej tabakiery, opowiadał o czynach Napoleona i zagrzewał do zbrojnej walki. Zamiary te zniweczył Gerwazy, który odwrócił uwagę szlachty od powstania, nawołując do zajazdu na Soplicowo. Powstanie, przygotowywane i planowane przez księdza Robaka latami, nie doszło do skutku.

Leżąc na łożu śmierci, Robak wyznał Gerwazemu prawdę, podał przyczyny swego czynu sprzed lat. Gerwazy nie tylko wybaczył byłemu nieprzyjacielowi, lecz także przyczynił się do pośmiertnej rehabilitacji Jacka Soplicy. Przed śmiercią ksiądz Robak dowiedział się z listu od Fiszera, że Litwa została przyłączona do Korony.

1 A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Warszawa 1986, s. 51.

2 Tamże, s. 298.