Tytułowy Świteź to olbrzymie jezioro, położone w borze Płużyny, na Litwie. Okolona ciemnym lasem wielka połać wodna warta jest dłuższego spojrzenia i zatrzymania się przy niej. Na początku uderza jej niesamowita uroda, potem nasuwają się związane z nią legendy.

Świteź - opis jeziora

Ujawniony w siódmej zwrotce pierwszoosobowy narrator opisuje na wstępie wrażenie, jakie czyni nieziemski wręcz spokój i pozorna nieruchomość jeziora. Gładka tafla odbija księżyc i gwiazdy, a wierność odbicia czyni je tak łudząco podobnym do rzeczywistości, że można zwątpić po której stronie widać realny świat. 

A jednak jezioro budzi lęk i dlatego trzeba być nie lada śmiałkiem, by wyprawić się na jego środek. Nasuwa ono bowiem wspomnienia mrocznych opowieści starców, a spod gładkiej toni słychać zadziwiające dźwięki. Czasem są to odgłosy walki zbrojnych rycerzy, czasem kobiecy płacz, innym razem zaś rozlega się tylko dźwięk modlitw dziewiczych.

Świteź - plan pana na Płużynach

Ponieważ tajemnice jeziora gnębią i pobudzają ciekawość ludzką, ulega tym namiętnościom i pan na Płużynach. Jest on dziedzicem z dziada pradziada, uznaje zatem, że ma prawo do wyjaśnienia mrocznych sekretów. 

Przygotował się do zbadania jeziora technicznie, świadom zaś, jak należy takie rzeczy przeprowadzać narrator doradza mu, by ściągnąć również księdza. Takowy zatem przybywa i prace rozpoczynają się jego błogosławieństwem. 

Mozolne poszukiwania przynoszą nieoczekiwany efekt: z dna jeziora zostaje wyłowiona żywa kobieta, jak się potem okazuje - córka władającego tu niegdyś księcia Tuhana.

Świteź - opowieść kobiety z dna jeziora

Przerażeni znaleziskiem poszukiwacze zostają uspokojeni przez wydobytą kobietę - fakt, że pan oraz zebrani są jej krajanami oraz to, że zaczęli swą pracę wzywając pomocy Boskiej, ratuje ich przed karą za próżną ciekawość, która w innym przypadku mogłaby doprowadzić ich do zguby. Potem wydobyta niewiasta rozpoczyna opowieść jeszcze z czasów legendarnego króla litewskiego, Mendoga, o niegdyś pięknym mieście rządzonym przez książąt Tuhanów, który czynili je świetnym i kwitnącym. 

Nadszedł jednak czas, gdy na Litwę padła wielka trwoga w związku z oblężeniem cara ruskiego. Do ojca opowiadającej kobiety, księcia Tuhaja, nadszedł list wzywający do stanięcia w wojnie. Pięć tysięcy mężczyzn stanęło wobec tego zbrojnie, księcia gnębił jednak fakt pozostawienia jako bezbronnych kobiet i dzieci w grodzie. 

Córka uspokoiła go słowami, że nad bezbronnymi będzie czuwał sam Bóg, który zesłał jej wizję anioła chroniącego opuszczone przez mężczyzn miejsce. Gdy zaczyna się zatem oblężenie grodu, zrozpaczone kobiety gotowe są zadawać sobie samym śmierć. Wtedy bohaterka ballady wzywa pomocy boskiej, by chronić kobiety przez pohańbieniem lub grzechem samobójstwa. I rzeczywiście staje się cud. Bóg zmienia wszystkich pozostawionych w grodzie w zioła, kwitnące biało, jak ich niewinność. 

Kwiaty jednocześnie stają się narzędziami zemsty - skuszeni ich urodą car oraz jego zbrojni zaczynają je zrywać i przystrajać w nie szyszaki. Każdy zaś, kto to czyni - umiera. Pamięć o dziejach kobiet z grodu Tuhana już dawno się zatarła, ale przetrwała nazwa kwiatów upamiętniająca zdarzenie - lud nazywa je cary. Kończąc swą opowieść, kobieta ze Świtezi odchodzi, przykrywa ją fala jeziora i znika.