Po oświeceniu, które skupiało swą uwagę na nauce i w niej szukało odpowiedzi na wszystkie zagadki otaczającego świata, przyszedł romantyzm w swym światopoglądzie zupełnie przeciwny do minionej epoki. Ludzie zaczęli szukać prawdy o świecie nie na zewnątrz, lecz skierowali się w stronę wnętrza. Teraz ono stało się źródłem informacji o sensie ludzkiego życia. Wielką rolę zaczęły odgrywać uczucia, myśli, marzenia, a wraz z nimi pojawiło się przekonanie, że obok świata materialnego istnieje inny - metafizyczny, pełen istot, których nie można było dostrzec ani zrozumieć za pomocą naukowych metod. Szukano więc innych sposobów by je pojąć i skierowano się w stronę przeczuć i intuicji jako jedynych, miarodajnych źródeł poznania prawdy. Gdy w grę zaczął wchodzić instynkt i uczucia, pojawiło się również przekonanie o istnieniu nadprzyrodzonych, irracjonalnych mocy, które mają wpływ na losy żyjących ludzi. Duchy zaczęto traktować jak istoty, które posiadają wiedzę o wiele szerszą niż śmiertelnicy i stały się ona skarbnicą, z której poczęto czerpać informacje na temat najważniejszych, życiowych prawd.

Zainteresowanie mistyką i metafizyką znalazło odzwierciedlenie w tematyce powstających utworów. Pionier romantyzmu - Johann Wolfgang Goethe - wykorzystał ów świat nadprzyrodzony w balladzie "Król Olszyn". Ukazał ojca tulącego do piersi chorego synka i pędzącego przez przerażający, pełen cieni las olszynowy. Dziecko, targane silną gorączką, widzi Króla Olch wzywającego go do siebie i mamiącego obietnicami zabaw i wszelkich uciech. Chłopiec próbuje powiedzieć ojcu o tym, co widzi, ten jednak wokół siebie dostrzega tylko przerażający las. Zrozpaczony mężczyzna dociera wreszcie do domu, lecz dla syna jest już za późno - dziecko umarło. Ballada wyraża przekonanie, że obok materialnego świata istnieje i inny - pełen zjaw i duchów, który dostrzec potrafią tylko nieliczni. I choć większość ludzi go nie widzi, wierzyć należy, iż moc owych istot jest tak duża, że są w stanie zmieniać ludzkie przeznaczenie.

Przekonanie o istnieniu zjaw, duchów i świata im poległego było w romantyzmie bardzo silnie zakorzenione i popularne zwłaszcza w wierzeniach ludowych. A ponieważ owe wierzenia pociągały twórców wszelkiej maści, romantyczne pola i lasy zamieszkiwały duszki i nimfy, z zakamarków domów wychylały się głowy chochlików i skrzatów. Cały świat przepełniony był jednak przede wszystkim zjawami i upiorami, które kusiły i namawiały do złego i przed którymi należało się strzec. Te wszystkie niezwykłe, niejednokrotnie niebezpieczne duchy stały się tematem ogromnej liczby utworów zarówno z kręgu literatury światowej, jak i polskiej. Dowody na to znaleźć możemy w twórczości Adama Mickiewicza.

Świetnym przykładem na ową dwoistość istniejącego wokół nas świata jest ballada "Romantyczność". O przekonaniach poety dobitnie świadczy już sam początek wiersza. Pojawia się tu fragment zaczerpnięty z "Hamleta" Williama Shakespeare'a: "Zdaje mi się, że widzę... Gdzie? / Przed oczyma duszy mojej". Mickiewicz mówi więc o tym, że świat możemy oglądać i poznawać nie tylko za pomocą wzroku, ale powinniśmy się także zwrócić do wnętrza naszej duszy, która kryje tajemnice jeszcze większe niż realna rzeczywistość.

Utwór zestawia dwa popularne w owym czasie i będące we wzajemnej sprzeczności sposoby postrzegania świata. Wyrazicielką jednej postawy jest Karusia - dziewczyna z ludu, rozmawiająca ze swym nieżyjącym narzeczonym Jaśkiem. Wierzy ona, że zjawa, którą widzi jest realna, a wiara ta udziela się otaczającemu ją tłumowi. Obserwatorzy są pewni, że dziewczyna mówi prawdę i choć sami nie widzą ducha wierzą, że miłość łącząca dwoje młodych ludzi była tak silna, że pokonała nawet śmierć. Są przekonani, że obok realnego świata jest miejsce i na metafizykę, w której siłę sprawczą nie wątpią i której w głębi duszy nieco się obawiają. Wśród obserwujących dziewczynę ludzi pojawia się jednak sceptyk, naukowiec przekonany o szaleństwie Karusi, który uważa, że jedyną słuszną metodą poznania jest metoda naukowa. Jego racjonalistyczną postawę w "Romantyczności" podkreślają atrybuty: "szkiełko i oko". Z treści utworu łatwo jednak wywnioskować, że z takim argumentami poeta się nie zgadza. Uważa, że świat byłby niepełny i wiele by stracił, gdyby zabrakło w nim uczuć, wiary i współczucia dla cierpień innego człowieka. Właściwą drogą do całkowitego zrozumienia rzeczywistości i samego siebie jest bowiem poznanie "prawd żywych", mierzonych uczuciami, a nie za pomocą naukowych instrumentów. Mickiewicz przywołał więc postać Jaśka, ducha, by przekazać swe poglądy na temat systemu wartości, jakim należy kierować się w życiu. Podkreślił, że na nic się zdadzą naukowe wywody, jeśli nie będziemy potrafili patrzeć na innego człowieka ze zrozumieniem i empatią. "Miej serce i patrzaj w serce", a z pewnością nie zgubisz się na krętych ścieżkach losu, mówi Mickiewicz.

Wątki metafizyczne zawarł Mickiewicz także w innych swoich balladach - między innymi, w "Świtezi" i "Świteziance". I tutaj mamy magię, nadprzyrodzone istoty i nieprawdopodobne zdarzenia w większości oparte na ludowych podaniach. Podobnie jak w "Romantyczności", wykorzystał je poeta by przekazać czytelnikowi owe "prawdy żywe" - prawdy moralne, które powinny być dla wszystkich drogowskazem postępowania. I tutaj warto podkreślić, że - w przekonaniu poety - prawa moralne najbliższe są nie ludziom uczonym, lecz prostemu ludowi, z którego serc płyną i w przekonaniach którego są mocno zakorzenione.

Ową wiarę w świat pozazmysłowy i przeświadczenie o konieczności postępowania zgodnie z zasadami moralnymi jeszcze dobitniej widzimy w innym utworze Adama Mickiewicza - w II części "Dziadów".

Utwór ten jest przesycony wiarą w istnienie istot niematerialnych, a także przekonaniem, że są one bardzo silnie związane ze światem żywych ludzi. Dziady to przecież obrzęd ludowy, podczas którego mieszkańcy wsi składali ofiary zmarłym i przywoływali ich dusze wierząc, że będą mogli pomóc udręczonym istotom. Prowadzący obrzęd Guślarz przywoływał kolejno duchy zmarłych. Najpierw poznajemy parę małych dzieci - Józia i Rózię. Nie mogły one trafić do nieba, bowiem ich ziemskie życie było zbyt beztroskie. Nie zaznały zła, nie cierpiały, więc nie żyły pełnią człowieczeństwa:

"[...] według Bożego rozkazu:

Kto nie doznał goryczy ni razu,

Ten nie dozna słodyczy w niebie".

Ich grzech był jednak niezawiniony, były zbyt małe by zdawać sobie z niego sprawę, więc mają szanse na zbawienie, a ich dusze trafią do nieba.

Zupełnie inny los czeka następnego ducha. To zjawa złego pana, okrutnika, który ma na swoim sumieniu życie wielu niewinnych ludzi. Dręczył poddanych mu chłopów, deptał ich godność, był chciwy i pyszny. Za te przewinienia będzie cierpiał wieczne katusze:

" Kto nie był ni razu człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże".

Pan jest skazany na niekończący się głód i pragnienie, a jego dusza nigdy nie zazna spokoju w raju.

Są i w "Dziadach" duchy, których grzechy nie były zbyt wielkie. Taką zjawą jest Zosia. Za życia dziewczyna obdarzona wielką urodą wykorzystywała ten dar, by drwić z uczuć zalotników. Pyszna i zarozumiała nie liczyła się z uczuciami innych ludzi, była obojętna na ich cierpienia. Teraz musi za takie postępowanie zapłacić - błąka się zawieszona między niebem a ziemią, bo:

" Kto nie dotknął ziemi ni razu,

Ten nigdy nie może być w niebie".

Ma bowiem zrozumieć, że nie wolno żyć marzeniami, poddając się złudnemu przeświadczeniu o własnej doskonałości. Nie siebie miała bowiem kochać, a otaczających ją ludzi, kochać namiętnie i prawdziwie, bo tylko tędy prowadzi droga do zbawienia i prawdy o człowieku.

Z utworu wyłania się głęboko zakorzeniona wiara w sprawiedliwość - los, jaki spotka nas po śmierci zależy od tego, jakie życie prowadziliśmy będąc na ziemi. Wiąże się to z przekonaniem, że każda zbrodnia musi zostać ukarana, a im cięższe przewinienie, tym kara będzie sroższa. Trzeba więc żyć w zgodzie z ludźmi, z nimi się cieszyć i z nimi cierpieć, otaczać ich miłością i troską, okazywać ciepło i wyciągać pomocną dłoń pamiętając, że nie jesteśmy pępkiem tego wszechświata.

Świat zjaw i duchów znaleźć możemy także w dziele innego twórcy epoki romantyzmu - w "Nie-boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego. Autor opowiada nam historię Męża, który znudzony monotonią życia rodzinnego, szukał szczęścia w ramionach Dziewicy. Henryk będąc poetą, szukał wokół siebie wymarzonego, nierealnego świata, który spełniłby jego oczekiwania. Uosobieniem owych marzeń jest dla niego właśnie Dziewica - tajemnicza i namiętna - której dał się uwieść. Odszedł z domu od kochającej go żony i syna i rzucił się w ramiona zjawy. Wtedy jednak, ku swemu przerażeniu, dostrzegł prawdziwe oblicze upiora, który teraz przypominał mu trupa. Mężczyzna zrozumiał, że popełnił błąd, dał się omamić złemu duchowi i poświęcił szczęście rodziny. Był poetą, który tak mocno przywiązał się do własnych mrzonek, wyobrażeń, że stracił poczucie rzeczywistości. Kiedy złudna otoczka złych mocy rozpłynęła się, a Henryk dostrzegł wreszcie realny świat, zrozumiał jak bardzo się pomylił. Teraz już wiedział, że karmienie się samą poezją, w oderwaniu od trosk codzienności popchnęło go na manowce rozczarowania i cierpienia.

Poezja nie jest w stanie zastąpić prawdziwego istnienia, miłości ukochanych osób, ciepła rodzinnego domu. Gdy bowiem chwilowe oszołomienie mija, pozostaje tylko niesmak i poczucie, że zostaliśmy oszukani. Życie w świecie marzeń może być satysfakcjonujące tylko przez krótką chwilę, bo pełnia świata to przecież zlepek realizmu i metafizycznych przeżyć, które rozdzielone dają tylko uczucie niedosytu.

Jak widzimy, w romantyzmie obecność istot z innego niż ziemski świata była często poruszanym tematem. We wszystkich omówionych utworach rola zjaw i duchów polegała przede wszystkim na tym, by ostrzegać żyjących przed popełnieniem błędów i przekazywać im prawdy moralne, którymi powinni się kierować współżyjąc z innymi ludźmi. Duchy miały wskazywać drogę, właściwy wybór między dobrem a złem. W romantyzmie nikt nie kwestionował istnienia świata pozazmysłowego, na porządku dziennym był mistycyzm, zainteresowanie życiem pozagrobowym, seanse spirytystyczne, a istnienie zjaw i duchów miało być dowodem na to, że poza znaną, ziemską rzeczywistością jest i inna - fantastyczna, pełna zadziwiających istot, z których przesłań powinniśmy nauczyć się korzystać.

Dla artystów wykorzystywanie motywów nadprzyrodzonych było również wygodnym zabiegiem artystycznym. Pozwalało na przekazywanie prawd, które nie byłby tak wiarygodne w ustach innego człowieka, a wypowiadane przez duchy nabierały mocy i siły perswazji. Od czasu powstania omówionych tu utworów minęły już dziesiątki lat, jednak zawarte w nich prawdy wydają się być nadal aktualne, zwłaszcza w świecie, gdzie tak trudno znaleźć wzorce do naśladowania, a tak łatwo zgubić się w ciągłym biegu do pieniędzy i kariery.