W 1578 zmarła nagle dwuipółletnia córka Jana Kochanowskiego - Urszulka. Wydarzenie to spowodowało, że cały świat poety czarnoleskiego rozpadł się na drobne kawałki. Jako człowiek dojrzały i doświadczony myślał Kochanowski, że nic go już nie może w życiu zaskoczyć. Jakże się mylił. Śmierć ukochanej córeczki przyczyniła się do załamania się jego misternie tworzonego przez długie lata światopoglądu. Niedługo po tym tragicznym wydarzeniu Jan z Czarnolasu napisał cykl dziewiętnastu utworów żałobnych, w których dał literackie świadectwo swojej ojcowskiej rozpaczy, bólu i żałoby wywołanych stratą dziecka. Poza tym "Treny" miały być, zgodnie z renesansowymi przekonaniami, najtrwalszym pomnikiem wystawionym zmarłej Urszuli Kochanowskiej.

Rozpoczynający Tren I pełni rolę wstępu do całego zbioru. Cierpiący ojciec - poeta przywołuje:

"Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe

I lamenty, i skargi Simonidowe,

Wszytki troski na świecie, wszytki wzdychania

I żale, i frasunki, i rąk łamania […]".

Podkreśla tym samym ogrom nieszczęścia i cierpienia, jakie go dotknęło. Następnie porównuje zmarłą Urszulkę do słowika wybranego z gniazda przez smoka (symbolizuje śmierć, szatana i zło). Rozważa położenie, w jakim się znalazł. Nie wie, czy ma płakać w smutku, czy też walczyć z tym, co człowiekowi przydzielone. Zastanawia się, co powinien robić, jaką postawę przyjąć. Wie jedynie, że rzeczą ludzką jest błądzić: "Błąd - wiek człowieczy".

Następne utwory przedstawiają ogromną i przejmującą rozpacz ojca po śmierci dziecka. W Trenie IV Jan z Czarnolasu opisuje on ból spowodowany przedwczesną stratą córki. Uważa, że widok umierającego dziecka jest gwałtem zadawanym oczom ojca i prawom natury, gdyż to osoby starsze powinny umierać przed młodszymi, a nie odwrotnie. Swoje cierpienie porównuje z rozpaczą mitologicznej Niobe. W tej sytuacji nie dziwi jej się wcale, ze skamieniała na widok bezwładnych ciał swoich dzieci. Tren V przynosi rozbudowane porównanie homeryckie Urszulki do małej oliwki ściętej przez nieuważnego i bezmyślnego sadownika. Kochanowski kreśli obraz śmierci jako zjawiska złego i okrutnego, które przychodzi niespodziewanie. Zwraca się także do Persefony (mitologicznej królowej ciemności) z pytaniem, jak mogła coś takiego.

Kolejne treny (VI - VIII) zawierają opisy tego, co zostało po zmarłej. Są to wspomnienia jej śpiewu i piosenek, które sama sobie tworzyła (talent poetycki - porównanie do starożytnej poetki greckiej, Safony: "Safo słowieńska…"), a także jej ubiorów, wstążeczek, pasków itp." Zamykający część cyklu przedstawiającą lamenty i rozpacz ojca tren VIII opisuje pustkę w domu czarnoleskim wywołaną odejściem radosnego dziecka.

Na Treny IX, X i XI przypada szczyt kryzysu światopoglądowego, jaki ogarnął ojca - myśliciela, który zostanie ostatecznie przezwyciężony w ostatnim Trenie XIX zwanym także "Snem". Śpiącemu poecie ukazuje się we śnie duch zmarłej matki wraz z duchem Urszulki. Przychodzą, aby go pocieszyć. Matka zapewnia go, że obie są szczęśliwe i nic złego im się nie dzieje, gdyż są pod opieką Boga.

"Treny" Jana Kochanowskiego stanowią najpiękniejszy w literaturze polskiej przykład liryki żałobnej.