Kochanowski był niewątpliwie największym poetą doby polskiego renesansu. Tworzył w kontekście epoki, zgodnie z jej założeniami i filozofią humanizmu, która w centrum swego zainteresowania stawiała świadomego swoich mocy i ograniczeń człowieka, pochodzącego wprawdzie od Boga, lecz wolnego na tyle, by móc kształtować swój los.

Humanizm to najważniejszy rys renesansu, jego dewizą stały się słynne słowa Terencjusza "człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce." Zatem prawdziwy człowiek odrodzenia stawiał sobie za cel zdobycie jak największej wiedzy o świecie, kulturze, historii , dzięki studiom, lekturze dzieł klasyków, nauce języków mistrzów: greki i łaciny, podróżom. Humanizm to również umiejętność połączenia radości życia z roztropnością, która chroni przed rozczarowaniami i pomaga znosić przeciwności losu.

Motyw Fortuny, która toczy się kołem, raz przynosząc szczęcie, raz niedolę, jest jednym z najczęstszych we "Fraszkach" i "Pieśniach" Jana z Czarnolasu. Zwłaszcza zaś "Pieśni" inspirowane twórczością poety rzymskiego Horacego tchną duchem stoicyzmu. W różnej formie powtarza w nich Kochanowski słowa: "u Fortuny to snadnie, że kto stojąc upadnie", z których każdy człowiek powinien sobie zdawać sprawę, jako że "nic wiecznego na świecie, radość się z troską plecie". Taka jest natura świata i mądrość ludzka polega na jej zrozumieniu.

Kochanowski był w istocie największym propagatorem filozofii umiaru, czyli "złotego środka" [aurea mediocritas], jak zwali ją starożytni Rzymianie, nie uchroniło go to jednak przed zwątpieniem w sens takiej postawy. Dowodzi to jednak tego, że renesansowi stoicy nie byli ludźmi-skałami, którzy z niewzruszoną miną mogli przyjąć najgorsze nieszczęście. Kochanowski załamał się po śmierci swej malutkiej, ukochanej Urszulki - napisał wówczas cykl żałobno-refleksyjnych liryków "Trenów"- największe świadectwo zmagań humanisty z filozofią swej epoki. Cierpienie doprowadziło Kochanowskiego nie tylko do zwątpienia w sens świata, z którego przedwcześnie odchodzą wartościowi ludzi, lecz też do buntu wobec chrześcijańskiej koncepcji Boga sprawiedliwego i miłosiernego. Nie przestaje on jednak wołać rozpaczliwym głosem: "Pociesz jak możesz, a staw przede mną, lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną"(Tren IX).

Jednak mimo to, Kochanowski należy do pierwszego pokolenia polskich poetów, którzy z taką odwagą i śmiałością wkroczyli na teren kultury ogólnoeuropejskiej. Odnalazł się on świetnie w obszarze kultury śródziemnomorskiej - zwłaszcza rzymskiej, którą uznał za swój estetyczny i etyczny wzór. Powiada o sobie poeta z dumą: "I wdarłem się na skały pięknej Kaliopy, gdzie do tych miast nie było znaku polskiej stopy".

Nic więc dziwnego, iż patrzymy dziś na Kochanowskiego jako na pierwszego, który tak spektakularnie wcielił ideały humanistyczne w swoje życie i twórczość. Należy pamiętać, że nie on jeden pisał w epoce odrodzenia polskiego, jednak fakt, iż robił to w sposób najdojrzalszy i najdoskonalszy artystycznie, zasługuje na szczególne podkreślenie.