William Shakespeare to renesansowy dramaturg i wybitny angielski poeta. Dramaty jego autorstwa były z początku entuzjastycznie odbierane przez fanów teatru, zostały później oskarżone o to, że są prostackie i łamię klasyczne zasady. William Shakespeare postanowił zerwać z tradycją znanych tragedii antycznych. Nie uznawał zasady trzech jedności (jedność miejsca, czasu i akcji). Wolał wykorzystywać inne środki w celu pełnego pokazania zmian zachodzących w osobowościach poszczególnych ludzi. W swoje dzieła wplatał także elementy fantastyki, pisał językiem potocznym lubował się w elementach komicznych i często je wykorzystywał nawet w dramatach, które nie były komediami. Wprowadzał na scenę wielu aktorów naraz, tworząc sceny zbiorowe.

A wszystko dlatego, żeby w jego dziełach, chociażby w "Makbecie", autor miał możliwość pokazania skomplikowanego, złożonego, zmiennego, w pełni ludzkiego charakteru przeciętnego człowieka. Jakim człowiekiem jest Makbet, jaka osobowość go cechuje? Makbet jako postać został oparty na żyjącym w czasach historycznych prawdziwym człowieku. Chodzi o króla szkockiego i skrytobójcę, który zamordował prawowicie panującego władcę, króla Duncana w 1040 roku. Siedemnaście la później, po okresie krwawych rządów historyczny Makbet został zabity przez Malkolma, który następnie objął tron i tytułował się Malkolmem III. Kiedy czytamy dramat Shakespeare'a, często zadajemy sobie pytanie: "dlaczego?" Z jakiego powodu królowi Duncanowi pisana była śmierć? Z jakiej przyczyny zamordował go Makbet, zaufany człowiek króla? Dlaczego z ręki Makbeta ginęli ludzie mu bliscy? Dlaczego Lady Makbet się zabiła? I dlaczego gdy już osiągnęli to, czego chcieli nie zaznali szczęścia?

Po pierwsze każdy musi sobie uzmysłowić, jaki typ człowieka prezentował sobą Makbet. Gdy widzimy go po raz pierwszy jawi się nam jako człowiek dobry, szlachetny, odważny, prawy, skromny i dzielny. Jest rycerzem idealnym. Jak każdy człowiek ma on jednak pewne słabości - ma chorą ambicję i chce za wszelką cenę zostać królem. Nie namyśla się długo nad swoimi czynami, nie rozważa motywów. Gdy nadchodzi decydujący moment steruje nim jedynie żądza władzy. To jest właśnie powód, dla którego wyzbywa się swoich zasad, przeistacza się w antyrycerza: zdradza i morduje tych, którzy mają do niego zaufanie. Nie jest też odpowiedzialny. Nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny, na siebie, szuka kozła ofiarnego, na którego przerzuci ciężar winy. Autorem plany zabójstwa jest Lady Makbet, jego żona. Oskarżenie pada na synów króla Duncana. Makbet chciałby spokojnie powiedzieć: "to moja żona mnie namówiła, to ona wszystko obmyśliła, ja tego nie chciałęm, ale nie pozwoliła mi się wycofać, przymusiła mnie". Ale prawda jest taka, że Makbet jak każdy człowiek miał własny rozum i wolną wolę. Był dorosłym mężczyzną i odpowiadał za własne uczynki. W każdej chwili mógł powiedzieć "nie" i powstrzymać bieg wydarzeń. Ale nie chciał, więc nie zrobił tego, nie zatrzymał się w swojej drodze do władzy. Nie starał się nawet walczyć z pokusą pozbycia się króla. On chciał, życzył sobie jego śmierci, marzył o nie. On kochał władzę i pragnął jej.

Ale jak każdy był jedynie człowiekiem, miał swoje lęki i obawy. W "Makbecie" może my obserwować, przemianę tytułowego bohatera. Morderca przestaje się lękać, niczego już się nie obawia, czuje się coraz bardziej bezkarny. Po śmierci Duncana Makbet czuł prawdziwy żal, protestowało jego sumienie. Ale później król Makbet zaczął stopniowo przywykać do coraz straszniejszych zbrodni. Kiedy w czasie uczty pojawił się duch jego przyjaciela Banqua, Makbeta przeraził sam fant, że ten duch istnieje, ale nie odczuł żalu po śmierci przyjaciela. Morderca przestał się bać, że zostanie schwytany i ukarany. Raz udało mu się jej uniknąć, kolejny też się uda, a później może jeszcze raz. Śmierć żony i dzieci Makduffa nie powodują u Makbeta już wyrzutów sumienia. Staje się obojętny, nie zwraca uwagi na rozprzestrzeniające się zło, które doprowadza do zagłady wszystkich dobrych uczuć, całej jego szlachetności, lojalności i przyjaźni. Jedynie obawa przed utratą władzy miała na niego jakiś wpływ, prowadziła go do kolejnych morderstw.

Ale w mojej opinii najstraszniejszym ze skutków, jakie przyniosło zabici króla Duncana było doprowadzenie do całkowitej ruiny życia osobistego Makbeta. Przyjaciele odwrócili się od niego, wielu z nich Makbet kazał zamordować. Wszyscy wokół nienawidzą go i chcą od niego albo uciec jak najdalej. I w końcu zniszczeniu ulega także małżeństwo. Lady Makbet powoli popada w szaleństwo i w końcu popełnia samobójstwo. W Makbecie śmierć żony nie powoduje żalu, raczej złość. To jest droga człowieka dobrego i szlachetnego do przeistoczenia się w potwora. Makbet pragnął tylko być dobrym królem, ale gdy doszedł do władzy, przestał dbać o innych ludzi. Stał się egoistą, który nie dba o nikogo oprócz siebie. Władza, którą zdobył mordując, była niemożliwa do pogodzenia z uczciwym życiem człowieka szlachetnego. Zmienił się w ciemiężyciela ludu. A nie da się zbudować czegoś dobrego na fundamentach z ludzkiej krzywdy. Zdobywając władzę, nie można stracić honoru. A ludzie zapominają o tym albo się nad tym w ogóle nie zastanawiają. Makbet zabijał, aby poczuć się pewnie, ale każde kolejne morderstwo przynosiło tylko większy strach i niepewność. Zabijając pierwszy raz, wstąpił na drogę, z której nie można już zawrócić, a która kończy się ślepym zaułkiem.

Ale przecież Makbet to nie jedyny zdrajca i człowiek dążący do władzy w tym utworze! Jest jeszcze poprzedni tan Kawdoru. Kidyś był podobny do Makbeta. Król Duncan ufał mu całkowicie. Ale on też zdradził swojego władcę, bo sam także chciał zostać królem i mieć władzę. Początek utworu jest więc taki sam jak jego koniec - śmierć zdrajcy. Władza omamia i prowadzi na manowce. Do swojego prawdziwego "ja" dwaj zdrajcy wrócili w jednej tylko chwili - kiedy umierali. Makbet, mimo że zdawał sobie sprawę, że przegra, podjął się walki z Macduffem, jak prawdziwy rycerz. Pierwszy tan Kawdoru natomiast poprosił swojego króla, aby wybaczył mu jego błędy.

Każdy człowiek ma swoje głębokie pragnienia. Niektórzy, podobnie jak Makbet, opętani są żądzą władzy i pieniądza. Wielu z nich nie cofnie się przed niczym, aby je zdobyć, wliczając w to intrygi i morderstwa. Ale kiedy już mają czego chcieli, to zostaje tylko strach przed utratą, tego co zdobyli. Tylko niektórzy są na tyle silni, by przeciwstawić się pokusie. W każdym człowieku jest ukryte zło. Bywa, że ludzie nie popełniają zbrodni jedynie dlatego, że boją się kary. Ale wszelkie zło, które wyrządzamy, ma jakieś rezultaty i nie pozostaje bez odzewu. W walce człowiek przeciwko złu, człowiek stoi na przegranej pozycji. Kolejne zbrodnie prowadzą do przeistoczenia się Makbeta w tchórza i paranoika, który za każdym rogiem węszy niebezpieczeństwa. A wtedy widzi tylko jedno wyjście: wyeliminować. To jest droga do utraty człowieczeństwa.