1. Chiński cesarz i jego zamek.
  2. Zachwyt mieszkańców słowikiem mieszkającym w przybrzeżnym lesie.
  3. Sława słowika dzięki opisującym go książkom.
  4. Dotarcie do cesarza wieści o słowiku:
  • zdziwienie cesarza własną nieświadomością istnienia słowika,
  • rozkaz sprowadzenia słowika na dwór,
  • poszukiwania osoby znającej miejsce pobytu słowika,
  • znalezienie pomywaczki.
  1. Sprowadzenie słowika na dwór i jego koncert dla cesarza.
  2. Skromność słowika i odmowa przyjęcia nagrody – najlepszą nagrodą łzy cesarza.
  3. Życie słowika na dworze cesarza.
  4. Przesyłka dla cesarza Chin od cesarza Japonii – sztuczny słowik.
  5. Fascynacja sztucznym słowikiem i niezauważone zniknięcie prawdziwego ptaka.
  6. Rok wielkiej popularności słowika-zabawki.
  7. Zepsucie się sztucznego słowika i konieczność oszczędzania go.
  8. Śmiertelna choroba cesarza.
  9. Pojawienie się za oknem komnaty cesarza prawdziwego słowika.
  10. Odpędzenie śmierci przez cudowny śpiew ptaka.
  11. Wyzdrowienie cesarza i ponowne nawiązanie przyjaźni ze słowikiem.

W Chinach rządził bogaty cesarz, który miał wspaniały pałac z porcelany i niezwykły ogród pełen cudownych kwiatów. Ogród kończył się nad morzem, a tam w gałęziach drzew mieszkał niepozorny słowik. Śpiewał on jednak tak pięknie, że wieść o nim rozeszła się na całe Chiny i poza nie, pisano nawet o nim książki.

  Pewnego dnia cesarz dowiedział się o słowiku i bardzo się zdziwił, że nic o nim wcześniej nie wiedział. Natychmiast rozkazał, aby ptaka sprowadzono do pałacu, gdzie ma dla niego zaśpiewać. Nikt jednak nie miał pojęcia, gdzie szukać słowika. W końcu znalazła się mała pałacowa pomywaczka, która odwiedzała swoją starą matkę, przechodząc koło gniazda słowika, i ona zaprowadziła do niego dworzan.

  Słowik bardzo ucieszył się z zaproszenia, poleciał do pałacu i zaśpiewał tak pięknie, że cesarz rozpłakał się z zachwytu. Ptak odmówił przyjęcia nagrody za swój występ, mówiąc, że dla niego największą nagrodą są łzy cesarza. Od tej pory słowik mieszkał przy dworze zgodnie z życzeniem cesarza i dwa razy dziennie wylatywał na spacer na jedwabnych wstążkach. Wszyscy zachwycali się jego śpiewem i bardzo go kochali.

  Pewnego dnia cesarz dostał niezwykłą paczkę z Japonii. Był w niej mechaniczny słowik, piękny, błyszczący i wysadzany szlachetnymi kamieniami. Cały dwór zachwycił się nim i wszyscy chcieli słuchać tylko jego, cesarz zgodził się też, by słowik-zabawka śpiewał dla ludu. Tymczasem prawdziwy słowik odleciał z pałacu, ale nikt się tym nie przejął.

  Minął rok, kiedy nagle sztuczny słowik się popsuł. Naprawiono go, ale okazało się, że można go nakręcać tylko raz do roku, ponieważ jeśli znów się popsuje, tym razem nic mu już nie pomoże.

  Po pięciu latach cesarz zachorował i wydawało się, że umrze. Leżał sam w swojej sypialni i widział śmierć siedzącą mu na piersiach oraz dobre i złe uczynki przypominające mu wszystko, co w życiu zrobił. Przerażony wołał o muzykę, żeby zagłuszyć ich głosy, ale nie było nikogo, kto nakręciłby sztucznego słowika. Wtedy za oknem rozległ się przepiękny śpiew prawdziwego słowika, który przyleciał wspomóc swojego cesarza. Śpiewał tak cudownie o spokojnym, pełnym kwiatów cmentarzu, że śmierć zatęskniła za takim miejscem i odleciała, zostawiając cesarza w spokoju. Kolejna pieśń uśpiła cesarza, a gdy się zbudził, był już zdrowy. Słowik obiecał, że będzie co wieczór przylatywać do ogrodu i śpiewać mu o tym, co dzieje się w jego kraju.