Planeta B-612 była właściwie niewielką asteroidą. Jest wielkości domu i można co minutę oglądać zachód Słońca – wystarczy przesunąć tylko krzesełko. Na planecie Małego Księcia znajdują się trzy małe wulkany. Jeden jest całkiem wymarły, a dwa są czynne – trzeba je codziennie czyścić. Służą one do przygotowywania śniadań. Na planecie B-612 rosną różne rośliny pożyteczne, niewielkie kwiaty, które żyją tylko jeden dzień. Pojawiają się też rośliny groźne, chwasty i baobaby. Szczególnie baobaby trzeba wyrywać zaraz po tym, jak się je rozpozna. Rosną bowiem do wielkich rozmiarów i mogłyby rozsadzić planetę. Pewnego dnia pojawiła się róża – długo kazała na siebie czekać, ale jak już pąk się rozwinął, ukazała całą swoją urodę. Mały Książę był nią zachwycony i bardzo o nią dbał. W dzień zasłaniał ją parawanem, a na noc zakrywał kloszem.

  Mały Książę postanowił opuścić swoją planetę, ponieważ był samotny i bardzo smutny. Był rozczarowany różą, która była wyniosła, zdarzało się jej kłamać, nie rozumiał jej zachowania. Chciał też dowiedzieć się czegoś o świecie, zdobyć nowe doświadczenia. Marzył o prawdziwym przyjacielu. Wędrówka, w jaką wyruszył, zaprowadziła go aż na Ziemię, gdzie spotkał narratora książki.