Jaś Mela zdobył dwa bieguny w ciągu jednego roku. Było to w 2004 roku razem z Markiem Kamińskim. W swoim dzienniku notował wrażenia z wyprawy. Jaś Mela opisuje biegun jako małą zaspę śnieżną, dokładnie taką, jakich wkoło było miliony. Gdyby nie GPS, nie zauważyłby, że to już biegun został zdobyty. Określił, że było to bardzo dziwne uczucie. Biegun, pomimo że to takie ważne miejsce, to tylko punkt na mapie, nie widać go w żaden sposób. Jaś Mela sprawia wrażenie trochę rozczarowanego, pisze, że tyle się męczyli, by podziwiać zaspę.

Czy warto się jednak było trudzić, aby do niego dojść? Moim zdaniem tak. To wielki wyczyn w wieku 15 lat, po tak ciężkim wypadku, dojść na biegun, w bardzo trudnych warunkach. To dowód na to, że nie można tracić wiary w to, że człowiek może wszystko, może pokonać wszelkie przeciwności. Wiele osób marzy o takiej możliwości, by wybrać się na biegun. Jasiowi Meli udało się to i przeżył wspaniałą przygodę.