W wierszu Wisławy Szymborskiej „Nic dwa razy” podmiot liryczny jest osobą, która zastanawia się nad życiem, nad jego prawidłowościami. Jest osobą refleksyjną, otwartą, a przede wszystkim szczerą ze sobą.

  Wiersz jest nawiązaniem do filozoficznego stwierdzenia Heraklita z Efezu „Pantha rei” – wszystko płynie, wszystko się zmienia. Nie można powtórzyć żadnego dnia, nie można się cofnąć i zrobić czegoś jeszcze raz. Każde wydarzenie z naszego życia jest jednostkowe, jedyne, a każde kolejne będzie inne. W życiu spotykają nas dobre, ale i złe chwile. Taką złą chwilą jest „zła godzina” – może to być dowolne niepowodzenie, strata pracy, zła ocena w szkole, kłótnia z ukochanym, choroba. Wszystko, co negatywne, zły humor, cierpienie. W stwierdzeniu, że wszystko się zmienia, jest pewna przewrotność. Można martwić się tym, że nie zatrzymamy szczęśliwych chwil, że one umykają, zmieniają się, ale trzeba dostrzec, że zmieniają się również złe chwile. W życiu nic nie jest takie samo, więc „zła godzina” prędzej czy później minie: „Jesteś – a więc musisz minąć. Miniesz – a więc to jest piękne.”

Osoba mówiąca w wierszu jest więc optymistycznie nastawiona do świata. Akceptuje jego zmienność, upływ czasu, pogodziła się z przemijaniem. Nie narzeka, nie rozpacza, że świat jest w ciągłym ruchu, ludzie wciąż się zmieniają – taka jest jego natura, której nie można się w żaden sposób sprzeciwić. Potrafi w tym mechanizmie dostrzec dobre strony. W życiu bowiem spotykają nas niepowodzenia, złe chwile, nawet tragedie, ale wszystko płynie, wszystko się zmienia. „Zła godzina” przeminie, los się odmieni, co jest bardzo pocieszające.