Polacy , będąc narodem katolickim od przeszło tysiąca lat , są niezwykle wyczuleni na wszelkie próby obrażania uczuć religijnych i pomimo tolerancji dla poczynań twórców sztuki , wszelkie próby działań artystycznych , których przedmiotem są symbole związane z wiarą , stają się obiektem bojkotu ze strony środowisk katolickich.

Tak też stało się niedawno , za sprawą Arkadiusza Weremczuka , młodego projektanta mody z Parczewa , oraz autorów wystawy zatytułowanej "Irreligia"- Włodzimierza Majewskiego i Kazimierza Piotrowskiego.

Pierwszy z wymienionych , znany bardziej jako Arkadius , urządził w Londynie pokaz mody , podczas którego zaprezentował swoją najnowszą kolekcję. Po wybiegu paradowały niemal nagie modelki. Niemal, bo przyozdobione jedynie w obraz sewilskiej Madonny , koronę cierniową , różańce i krzyże, także w hostię która pełniła rolę kamizelki , oraz stułę robiącą za szal. Na dodatek sam autor wystąpił w roli Ukrzyżowanego. Jak nietrudno było się spodziewać , wywołało to zdecydowany sprzeciw i protest , przeciwko bezczeszczeniu symboli kultu religijnego w tak bezmyślny sposób. Sam autor wystawy stwierdza , że jej celem nie było bynajmniej to, aby zranić czyjeś uczucia , ale po prostu stworzenie nowatorskiej formy dla swych projektów. Niemniej, liczba osób zgorszonych tym widowiskiem była znacznie większa od ilości zwolenników takiej formy ekspresji .

Jeszcze dalej w swych "artystycznych" działaniach posunęli się twórcy , których prace wystawione zostały podczas wystawy o nazwie "Irreligia" , w ramach "Europaliów" odbywających się w Brukseli. Tak mówi o niej jeden z jej autorów, Kazimierz Piotrkowski : "Irreligia" okazała się - zwłaszcza w mediach - manifestacją istotnego zjawiska - słabnięcia instytucjonalnych form religijności. Z drugiej strony antycypowała problem przyszłości projektu europejskiego, który w zasadzie promuje wartości świeckie, jeśli nie wręcz irreligię, wypierając Kościół ze sfery publicznej. Zawarte w niej przesłanie stało się sporym wstrząsem i wywołało bardzo gwałtowne reakcje. O "Irreligii" wypowiadali się nie tylko artyści i krytycy, ale także publicyści, przedstawiciele Kościoła i politycy. O tej wystawie dyskutowano nawet w Sejmie, co wcześniej u nas nie zdarzało się (przypomina mi to do pewnego stopnia przypadek kubizmu dyskutowany prawie wiek temu we francuskim parlamencie". Tym razem zbezczeszczone zostały wizerunki Chrystusa i Matki Boskiej Częstochowskiej. Dokonano tego za pieniądze urzędu miasta Brukseli , który wyłożył je na popularyzację kultury polskiej. W tym przypadku prezentację stanowiły m.in. Matka Boska z domalowanymi wąsami, brama obozu w Auschwitz z napisem "Jezus ist meine Liebe"( "Jezus jest moją miłością"), czy też , wystylizowany na reklamę napoju orzeźwiającego rysunek konia, który , zamiast pługiem , orze ziemię zagłębionym w niej krzyżem ...

Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o poziom artystyczny są to żenujące dokonania. Co więcej , wielce wątpliwe wydaje się stwierdzenie , że można jeszcze uznać je za sztukę .To , co smuci mnie najbardziej , to fakt , iż pokolenie twórców , którzy mogliby zasłynąć dzięki swojemu nowatorstwu i poprzez świeże spojrzenie na sztukę nadać jej nowy wymiar , posługuje się prymitywną prowokacją i wykorzystuje aurę skandalu , wytworzoną w mediach dla popularyzacji własnych , pseudoartystycznych dokonań .Czy naprawdę trzeba sięgać aż do takich metod , by przekonać środowisko o swojej głębokiej wrażliwości ? A może o jej braku ? Niestety trudno jest jednoznacznie określić motywy , towarzyszące powstaniu powyższych "dzieł" , którymi kierowali się ich twórcy . Być może kierowała nimi chęć skupienia na sobie uwagi opinii publicznej po to ,by wykorzystać tą niepowtarzalną okazję dla promocji własnych dokonań i odniesienia znacznych korzyści materialnych .Mógł to być również swoisty protest przeciwko wszechobecnemu stosowaniu symboliki religijnej . Jednak tym razem artyści posunęli się zbyt daleko , wyrażając to w sposób obrzydliwy i przekraczając granice dobrego smaku i szyderstwa . Jeżeli tak ma wyglądać sztuka na początku XXI wieku , to lepszym wyborem wydaje się nie oglądanie owoców artystycznej wyobraźni u jego schyłku.