W swej pozytywistycznej powieści "Nad Niemnem" Eliza Orzeszkowa z niezwykłą starannością i psychologiczną analizą pokazała uczuciowe związki łączące różnych bohaterów. Charakterystyczny jest fakt, że początkowo powieść miała być zatytułowana "Mezalians", co jeszcze dosadniej wskazywałoby na główny - miłosny - wątek utworu. Wśród wielu par związanych ze sobą uczuciowo na szczególną uwagę zasługuje małżeństwo Emilii i Benedykta Korczyńskich.

Tych bohaterów możemy obserwować od początku powieści - już wtedy rzucają się w oczy różnice charakterologiczne małżonków. Stateczny Benedykt jest człowiekiem całkowicie poświęconym pracy, zdobył odpowiednie wykształcenie, aby należycie zadbać o majątek, który odziedziczył po ojcu. Najważniejszą według niego wartością jest ziemia, którą obdarza szczególnym kultem i z niezwykłą starannością o nią dba. Nade wszystko pragnie obronić ojczysty majątek przed grabieżą ze strony innych, dlatego procesuje się nawet o niewielkie przewinienia sąsiadów. Uważa, że troska o polski majątek rodzinny jest równie istotna jak zbrojna walka z zaborcą, dlatego podporządkowuje temu całe życie.

Na zasadzie kontrastu jest z nim zestawiona małżonka Emilia. Kobieta jest pod silnym wpływem zagranicznej mody. Jako wysoko postawiona społecznie dama (według własnego mniemania) pragnie odciąć się od "chłopskich" fascynacji męża. Żyje we własnym świecie, do którego właściwie nikt nie ma dostępu - nikt nie potrafi zrozumieć jej najczęściej wyimaginowanych chorób nerwicowych i ciągłych problemów. Tak naprawdę od momentu ślubu z Benedyktem przestaje go zauważać - nie spełnia on jej podstawowych marzeń o idealnym mężczyźnie, które snuje posiłkując się francuskimi romansami. Emilia widzi w Benedykcie prostaka, z którym nie może się porozumieć.

Całkowicie różny sposób postrzegania świata przez małżonków pogłębia się wraz z rozwojem akcji powieści. Dosadnie prezentuje to rozmowa Emilii i Benedykta, którą Orzeszkowa umieściła w trzecim rozdziale pierwszego tomu "Nad Niemnem". Przykra kłótnia jest punktem kulminacyjnym wszelkich nieporozumień, które nagromadziły się przez lata wspólnego życia. Emilia zaczyna dostrzegać, że błędem było jej małżeństwo z Benedyktem. Przyznaje się do chwilowego zauroczenia niezwykle przystojnym mężczyzną, który z czasem wcale nie stał się podobny do romansowych bohaterów, ale wręcz przeciwnie - okazał się zwykłym człowiekiem z krwi i kości. Również Benedykt - nie pozostając dłużnym - ujawnił, że przed laty co prawda dostrzegał kompletny brak dopasowania narzeczonych, ale nie zważał na to, gdyż urzekła go możliwość ślubu z piękną panną z dobrego domu. Już wtedy wiedział, że nie sprosta wewnętrznym zachciankom Emilii, której arystokratyczny sposób bycia kłócił się z prowincjonalnym stylem życia Benedykta. Mimo że mężczyzna nie potrafił zrozumieć żalów i powodów złego samopoczucia małżonki, to przede wszystkim on starał się pojednać z niegdyś ukochaną osobą. Niestety, próby porozumienia podejmowane przez obie strony nie przynosiły żadnych efektów i były skazane na klęskę - różnice między małżonkami były zbyt duże.

Wprowadzając wątek niedopasowanych i zwaśnionych małżonków Orzeszkowa pokazuje dziewiętnastowieczne realia życia szlachty i jednocześnie urzeczywistnia powieść. Ponadto obrazuje zróżnicowane poglądy Polaków - niektórzy w każdy możliwy sposób starali się działać dla dobra zniewolonej Ojczyzny, inni byli tak zafascynowani zachodnimi nowinkami, że zdawali się nie zauważać politycznych i narodowych problemów. Każdy człowiek wynosi z rodzinnego domu wartości i poglądy, którym w dorosłym życiu najczęściej jest wierny, ponieważ są one podstawą jego osobowości i światopoglądu. Spotkanie ludzi o kontrastowo różnych przekonaniach, nawet jeśli decydują się związać ze sobą na zawsze, nie musi przynosić owocnych rezultatów - przykładem obrazującym tę tezę jest właśnie małżeństwo Korczyńskich.