Człowiek jest istotą społeczną i odkąd tylko wyodrębnił się ze świata zwierząt, zaczął tworzyć zalążki przyszłych społeczeństw. Sprawia to, że styl jego życia nie jest tylko i wyłącznie uzależniony od jego woli, ale jest także podporządkowany regułom, jakie przyjmuje grupa. Zdarzają się jednakże ludzie, którzy chcą się wyłamać, wyodrębnić ze swojej grupy. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż reguły, wyznawane przez grupę i nią rządzące, są obwarowane wieloma bardzo ściśle przestrzeganymi nakazami i zakazami, które są zwykle przez tę grupę mocno bronione.

Mimo to, raz na jakiś czas, zdarza się ktoś obdarzony na tyle silną indywidualnością, że istniejące konwenanse i stereotypy okazują się być dla niego na tyle ograniczające, że postanawia je przełamać. Czasami zaś człowiek, o ugruntowanej już naturze i o określonym spojrzeniu na świat, wskutek działania warunków zewnętrznych, zmienia swoje spojrzenie na samego siebie i na świat.

Motyw przemiany bohatera w Biblii

Przykłady takich sytuacji możemy odnaleźć już w Biblii, między innymi w historii Hioba. Hiob, człowiek zamożny, ale i uczciwy i bogobojny, został przez Boga wystawiony na próbę. Hiob, za mocą boskich wyroków, stracił wszystko, co miał, nawet zdrowie i dzieci. Jednakże Hiob nie zrezygnował ze swej wiary i z ufności Bogu i ten go za to wynagrodził. Przemiana, jaka dokonała się w Hiobie, to pełna świadomość oddania Stwórcy i w pełni świadomy akt zaufania wobec niego, choć przecież cierpienie, jakie go spotkało, mogło zachwiać jego wiarą. Przemianę przeszedł także syn marnotrawny z jednej z przypowieści. Odszedł on z domu rodzinnego, by wieść hulaszczy żywot, jednakże czas spędzony poza domem pozwolił mu zrozumieć, że jego miejsce jest przy rodzinie i że nigdzie indziej nie będzie szczęśliwy.

Proces przemiany wewnętrznej zmienia radykalnie daną postać. Zachodzą wówczas zdarzenia, które pociągają za sobą pewne procesy, które bezpośrednio mogą wpływać na psychikę takiej postaci. Mogą to być nagłe, nieprzewidziane sytuacje, wywracające życie do góry nogami, lub długotrwałe procesy, podczas których w człowieku coś się zmienia. W większości przypadków są to wydarzenia zesłane przez los, na jakie człowiek nie ma żadnego wpływu, może się tylko poddać bodźcom i niesionym przez nie zmianom. Bohater taki zawsze reaguje jakoś na takie zdarzenia, określając tym samym swoją tożsamość.

Motyw przemiany bohatera w Trenach Kochanowskiego

Jednym z najbardziej poruszających zapisów wewnętrznej przemiany są "Treny" Jana Kochanowskiego, które opisują przemiany, jakie zachodzą w człowieku po stracie ukochanej osoby. "Treny" można odczytywać jako relację z emocjonalnych i duchowych doznań człowieka renesansu, postawionego wobec sytuacji skrajnej, która burzy żywiony dotąd, harmonijny obraz świata. Dlatego bohaterem "Trenów" jest nie tylko zmarła córeczka poety, Urszulka, ale także jej ojciec, który musi zmagać się z ogromem niewyobrażalnego nieszczęścia. Rola jego jest w "Trenach" podwójna - jest on nie tylko cierpiącym stratę ukochanego dziecka ojcem, ale także przeżywającym światopoglądowy kryzys myślicielem, który uświadomił sobie nagle, że wyznawane do tej pory idee okazują się być niezwykle kruche w konfrontacji z okrutnym życiem. Jego spokojne i harmonijne życie uległo wielkiemu zakłóceniu, kiedy Urszulka, jego zaledwie trzyletnia córeczka zmarła.

Ból, który odczuwał Kochanowski był tym większy, że w swym dziecku poeta widział następczynię, spadkobierczynię talentu poetyckiego. Tragedia ta skłoniła Kochanowskiego do stworzenia cyklu dziewiętnastu trenów, w których opisał on swój ból, swoje rozterki i swoje refleksje na temat śmierci. "Treny" mają wyraźną konstrukcję, dzięki której możemy śledzić ewolucję postawy poety wobec przeżytej tragedii. Widzimy, jakim zmianom ulegają jego poglądy na życie i na śmierć. Poeta przechodzi przez etap buntu wobec Boga, aż w końcu godzi się z nieuchronnym porządkiem umierania. Wie, ze wyroków boskich nie można zmienić, że nie ma celu się przeciw nim buntować. Dla Kochanowskiego córka była niezwykle istotnym elementem życia, zaś kiedy go zabrakło, począł odczuwać wielką, niemożliwą do zapełnienia pustkę:

"Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,

Moja droga Urszulko tym zniknieniem swoim."

"Tren I" jest wstępem do całości zbioru, w nim też poeta zwraca się bezpośrednio do antycznych mistrzów, by pomogli mu opłakiwać utracone szczęście. Zastanawia się, czy ulżyć w cierpieniu pomogłoby mu zapamiętanie w swym bólu, czy też próby jego przezwyciężenia.

Wspomnienia nie dają się zapomnieć i są źródłem udręki. Nie można usunąć z pamięci kochanej osoby. Odzwierciedleniem tego jest "Tren VIII", w którym poeta kreuje obraz zmarłego dziecka, przedstawiając je jako wesołe i rozśpiewane, potrafiące dać uciechę rodzicom. Kiedy jej zabrakło, w domu zapanowała cisza, wzmagająca jedynie ból ojca i matki:

"Teraz wszystko umilkło, szczere pustki w domu,

Nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się nikomu,

Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,

serce swej pociechy darmo upatruje".

Nie pociesza poety myśl, że jego córeczka być może jest już jednym z aniołków, przeraża go też myśl, że być może Charon wiezie ją przez Styks do podziemnego, strasznego królestwa umarłych. Utwór kończy się błaganiem do córki, aby przyniosła pocieszenie swemu ojcu, pojawiając się w jakiś sposób przed nim:

"Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości,

A nie możesz li w onej dawnej swej całości,

Pociesz mnie, jako możesz, a staw się przede mną,

Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną"

"Tren XI" to z kolei powrót Kochanowskiego do rozważań nad kwestiami światopoglądowymi oraz relacją człowiek - świat. W najdłuższym z trenów, zamykającym cykl "Trenie XIX", noszącym podtytuł "Sen", poecie udaje się wreszcie odnaleźć ukojenie. W trenie tym poecie jawi się we śnie postać jego zmarłej matki, która na rękach niesie Urszulkę i napomina go, niosąc mu ukojenie słowami zapewnienia, że jego córeczka nie cierpi, nie trapią jej już żadne troski, nie dręczą żadne problemy. Matka poety przypomina mu, że każdemu wyznaczono czas narodzin wraz z czasem śmierci i że jest to naturalna kolej rzeczy:

"Śmiertelna jak i ty twoja dziewka była,

Póki jej zamierzony kres był, póty żyła"

Motyw przemiany bohatera w Dziadach Mickiewicza

Motyw wewnętrznej przemiana bohaterów literackich możemy często zaobserwować w dziełach literatury doby romantyzmu. Literatura ta wyrastała na gruncie krytyki oświeceniowego kultu rozumu, owego "szkiełka i oka mędrca", o jakim z przekąsem pisał Mickiewicz Nie może zatem dziwić, że bohaterem romantycznym kierowały głównie emocje i uczucia i to one stanowiły o jego postępowaniu i postawach.. Bohater taki był zazwyczaj skrajnym, odrzucającym społeczne normy indywidualistą, którego cechowało bardzo bogate życie wewnętrzne. Oczywiście, miłość była jednym z najważniejszych doznań, odgrywała ona wielką rolę w życiu bohatera romantycznego. Było to uczucie obezwładniające, gorące i niekontrolowane. Niestety, na ogół bywało także nieszczęśliwe i niespełnione, co bardzo często popychało romantycznego bohatera do samobójstwa. Wielu romantyków poświęcało także swe życie dla walki o wyzwolenie narodu spod obcego panowania. Jednakże, zanim dojrzewali do zaangażowania w sprawy narodowowyzwoleńcze, częstokroć przechodzili całą drogę przemian wewnętrznych.

Tak było z największym bohaterem polskiego romantyzmu, Konradem. Jeszcze w IV części "Dziadów" głównym bohaterem jest "Gustaw, typowy romantyczny odrzucony kochanek, który cierpi z powodu niespełnionej miłości i pogrąża się w szaleństwie. Nie mogąc znieść życia bez swej ukochanej, odsuwa się od ludzi, a w końcu, pod wpływem widoku wesela swej wybranki, popełnia samobójstwo. Jednakże odradza się, już w III części "Dziadów", jako Konrad. Świadczy o tym napis pojawiający się na ścianie zmienionego na ciężkie więzienie klasztoru Bazylianów, w którym rozpoczyna się akcja utworu:

"Bogu Najlepszemu, Największemu.

1 listopada 1823 roku

Tu zmarł Gustaw narodził się Konrad"

Odrodzony bohater jest już kimś zupełnie innym. Wciąż jest niepokorny i zbuntowany, jednakże jego serce wypełnia teraz miłość do rodaków i do ojczyzny, cechuje go wielki patriotyzm, tak wielki, że nakazujący mu się identyfikować z całym narodem i z całą, pogrążoną w okrutnej niewoli Polską. Sam stwierdza on, że:

"Nazywam się Milijon -bo za miliony

Kocham i cierpię katusze."

Jednakże ta bezgraniczna miłość do narodu i kraju wkrótce przemienia się w najprawdziwsze szaleństwo. Konrad - poeta, jest pewien swej niezwykłej mocy, wykłóca się z Bogiem o "rząd dusz", zaś w swej sile i wielkości porównuje się nawet z samym Stwórcą. Uważa, że jest dostatecznie silny i potężny, by móc się zdecydować na konkurowanie z Bogiem:

"Ja czuje nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę,

Cóż Ty większego mogłeś zrobić - Boże?"

Przepełniony emocjami, cierpieniem, miłością i dumą Konrad w końcu odważa się na bluźnierstwo. Wobec milczenia Boga, grozi, iż powie, że nie jest on Bogiem, ale carem. Wcześniej odmawia Bogu atrybutu miłości, nazywając go "jedynie mądrością". W ten oto sposób romantyczny, wrażliwy, odrzucony kochanek nie radzący sobie z własnymi uczuciami, staje się natchnionym poetą, który w prometejskim akcie poświęcenia daje wyraz swej bezbrzeżnej miłości względem ojczyzny. Cel, których chce Konrad osiągnąć, jest dlań tak ważny, że nie cofnie się on przed niczym, nawet przed bluźnierstwem:

"Tak! Zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

Z Bogiem i choćby mimo Boga!"

Motyw przemiany bohatera w Konradzie Wallenrodzie Mickiewicza

Innym romantycznym bohaterem, który ulega wewnętrznej przemianie, jest tytułowa postać powieści poetyckiej Adama Mickiewicza pod tytułem "Konrad Wallenrod". Już samo motto utworu, zaczerpnięte z "Księcia" Machiavellego, mówiące, że "Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia... trzeba być lisem i lwem" wskazuje na to, że utwór będzie wiele mówił o dwoistości natury tytułowego bohatera. W istocie, powieść poetycka Mickiewicza opowiada o rycerzu, który, aby mógł zrealizować swe szlachetne cele, musiał uciec się do podstępu i zdrady. Walter Alf, Litwin, będąc dzieckiem, został porwany, a następnie ochrzczony i wychowany przez zakon krzyżacki. Jednakże, dzięki staremu pieśniarzowi Halbanowi, poznał swoje prawdziwe pochodzenie, wskutek czego znienawidził Zakon. Korzystając z nadarzającej się okazji, uciekł do swoich, na Litwę, gdzie zamieszkał na dworze księcia Kiejstuta. Tam też poznał jego piękną córkę, Aldonę. Obydwoje obdarzyli się wielkim uczuciem i pobrali. Jednakże ich szczęście nie trwało długo, a nad Litwą zawisły czarne chmury. Aby ratować zagrożoną ojczyznę, zdecydował się na podstępny plan, wiedząc, ze w otwartej konfrontacji z zakonem Litwini są pozbawieni szans. Wiedział, że musi poświecić swą rodzinę i szczęście, aby zrealizować swe zamiary. Walter przybrał zatem imię potajemnie zabitego zakonnika, który nazywał się Konrad Wallenrod i pod tym przybranym nazwiskiem zaczął realizować swój plan:

"Jeden sposób, Aldono, jeden pozostał Litwinom

Skruszyć potęgę Zakonu; mnie ten sposób wiadomy.

Lecz nie pytaj, dla Boga! Stokroć przeklęta godzina,

W której od wrogów zmuszony chwycę się tego sposobu."

Koszt realizacji tych zamierzeń jest olbrzymi. Są to lata wyrzeczeń, są to liczne zbrodnie, jakie zmuszony jest popełnić, by zachować pozory. Musi stale łamać honor rycerski, musi kłamać i zdradzać. Choć jego działania motywowane są szlachetnymi pobudkami, to jednakże nie daje mu to w żaden sposób spokoju ducha. Nękają go wyrzuty sumienia, czuje też żal i rozgoryczenie, spowodowane koniecznością zrezygnowania z kochanej rodziny. Walter - Konrad wie, że dokonał destrukcji nie tylko własnej tożsamości, że nie tylko pozbawił się honoru, ale także wie, że zrujnował życie kochanej kobiecie. Popada w alkoholizm i stacza się na dno, jednakże konsekwentnie realizuje swe działanie. Powieść kończy się śmiercią bohatera.

Motyw przemiany bohatera w Kordianie Słowackiego

Kolejnym bohaterem romantycznym, który poszukując sensu życia przeżywa wewnętrzną przemianę jest Kordian, tytułowy bohater dramatu autorstwa Juliusza Słowackiego. Kiedy go poznajemy, jest młodym człowiekiem, zadurzonym w starszej od siebie, doświadczonej życiowo kobiecie, która nie traktuje go jednakże poważnie. Kordian chciałby dokonać czegoś wielkiego, pięknego, ważnego, jednakże brakuje mu niezbędnej pewności i zdecydowania, nie potrafi w związku z tym podjąć żadnej decyzji. Odrzuca kolejne wartości, zaś nieumiejętność poradzenia sobie z własnymi kłopotami, a także miłosny zawód, skłaniają go do podjęcia próby samobójczej. Jednakże ta mu się nie udaje. Wyrusza zatem na wyprawę po Europie i w czasie tej podróży przekonuje się, że tym, co rządzi światem, nie jest piękna idea, lecz pieniądz.

Zniechęcony, rozczarowany, nie podejmuje jednakże kolejnej próby targnięcia się na swe życie, a przechodzi nagłą przemianę. Dokonuje się ona na szczycie Mont Blanc, gdzie z naiwnego, żyjącego niemożliwymi do spełnienia ideami młodego człowieka przemienia się w aktywnego człowieka czynu, pragnącego walczyć o wyzwolenie swego narodu. Ta walka o wolność daje mu wreszcie poczucie sensu istnienia, dodaje mu sił. W akcie poświęcenia planuje zabić cara, by w ten sposób wybawić Polskę, jednakże słaba psychika znów daje o sobie znać: Kordian, sparaliżowany przez Strach i Imaginację, nie potrafi spełnić swej misji. Schwytany i uwięziony, trafia wpierw do szpitala psychiatrycznego, następnie zostaje skazany.

Motyw przemiany bohatera w Panu Tadeuszu Mickiewicza

Kolejnym bohaterem romantycznym, który swą wielkość zawdzięcza wewnętrznej przemianie, jest Jacek Soplica, wbrew tytułowi główna postać narodowej epopei "Pan Tadeusz", jaka wyszła spod pióra Adama Mickiewicza. Soplica jest inteligentnym, błyskotliwym i powszechnie lubianym, choć nieco zubożałym szlachcicem. Częstokroć spędza czas na rozmaitych dyskusjach, zaś odwaga i bojowe usposobienie czynią zeń nieoficjalnego przywódcę szlachty litewskiej. Soplica cieszył się też sympatią Stolnika Horeszki, wpływowego szlachcica. Był często zapraszany przez niego do zamku, był też nazywany przyjacielem domu. Jednakże wszystko to skończyło się, kiedy Soplica pokochał i zapragnął poślubić córkę Stolnika, Ewę. Z planów tych nic nie wyszło, gdyż Horeszko, orientując się w zamiarach swego przyjaciela, uraczył go na jednym z przyjęć czarną polewką, co oznaczało kategoryczną odmowę. Rozgoryczony Soplica, dowiedziawszy się o planowanym zamążpójściu Ewy, w akcie rozpaczy, podczas bitwy Horeszków z Moskalami, w afekcie zastrzelił ojca swej ukochanej. Wcześniej ożenił się wprawdzie, ale jego żoną była kobieta, której w ogóle nie kochał. Okryty hańbą i opinią zdrajcy ojczyzny i przyjaciela Moskali, uciekł, pragnąc odpokutować swój czyn:

"Bardziej niźli z miłości, może z głupiej pychy

Zabiłem; więc pokora... wszedłem między mnichy,

Ja, niegdyś dumny z rodu, ja, com był junakiem,

Spuściłem głowę, kwestarz, zwałem się Robakiem,

Ze jako robak w prochu...

Zły przykład dla Ojczyzny, zachętę do zdrady

Trzeba było okupić dobrymi przykłady,

Krwią, poświęceniem się..."

Lata pobytu na emigracji, poza granicami kraju, zmieniły Soplicę. Odczuł skruchę za swój grzech, zapragnął też się poprawić i zadośćuczynić winom. Jako znak pokuty, założył na siebie mnisi kaptur i został emisariuszem organizacji niepodległościowych na ziemie polskie. Porzuca swoje dawne nazwisko i przyjmuje imię Robak, poświęcając się całkowicie sprawie narodowej. Działa cicho, dyskretnie, zdobywa powszechny autorytet i uznanie. Stara się podburzyć ludność polską do powstania przeciwko Rosjanom, obiecując pomoc wojsk Napoleona, które miały wkroczyć na Litwę i wyzwolić naród od moskiewskiego ucisku. Z Napoleonem wiąże swe niepodległościowe nadzieje. Udaje się mu także doprowadzić do pojednania pomiędzy Horeszkami a Soplicami.. Podczas potyczki z wojskami carskimi, ratując życie Hrabiego - potomka Horeszków, zostaje śmiertelnie ranny. W noc swej śmierci dokonuje przed Gerwazym spowiedzi życia, w której wyjawia swą prawdziwą tożsamość, uzyskując też przebaczenie od starego sługi zabitego niegdyś przez siebie szlachcica.

Przemiana wewnętrzna u bohaterów literackich nie jest jednak widoczna tylko w romantyzmie.

Motyw przemiany bohatera w Zbrodnia i kara Dostojewskiego

Z gruntowną przemianą bohatera mamy także do czynienia w przypadku głównego bohatera powieści psychologicznej "Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego. Rodion Romanowicz Raskolnikow był ubogim, choć inteligentnym studentem. Raskolnikow miał ekscentryczne poglądy na ludzi: uważał on, że można ich podzielić na dwie grupy. Niższą, której zadaniem jest wyłącznie praca i podtrzymywanie gatunku i wyższą, predestynowaną do wyższych celów, mogącą też przekraczać ustalone granice moralne, stojąc ponad dobrem i złem. Sam, uważając się za człowieka wybitnego, decyduje się na udowodnienie sobie słuszności swej tezy o tym, że ludzie lepsi mogą przekraczać bariery etyczne. W tym celu postanowił zamordować człowieka, którego istnienie uważałby za zbędne.

Jego ofiarą staje się lichwiarka, Anna Iwanowa, chciwa kobieta żyjąca z desperacji i nieszczęścia innych ludzi. Swój zamiar motywuje tym, że "sto, dwieście dobrych uczynków można poprzeć i zrealizować za pieniądze tej staruchy...". Iwanowa nie była dla niego człowiekiem, a jedynie żerującym na społeczeństwie pasożytem, którego najlepiej byłoby usunąć. Jednakże po dokonaniu swego czynu przekonuje się, że morderstwo nie leży w jego naturze. Zaczynają w niezwykle mocny sposób dręczyć go sumienie. Staje się drażliwy, wszędzie widzi spisek, jest przekonany, ze wszyscy wiedzą o jego winie, ma też halucynacje. Wyobcowuje się całkowicie z otoczenia, nie mogąc sobie poradzić z ciężarem zbrodni, jaką popełnił.

Raskolnikow boi się kary, a jednocześnie nie potrafi wyjawić prawdy, stara się ją ukryć. Jest to dla niego tym trudniejsze, że o morderstwo zostaje oskarżony niewinny człowiek. Sytuacja ta obnaża brak jego wymarzonej wytrzymałości psychicznej. Stał się ofiarą własnych poglądów, które popchnęły go do przerażającego czynu. Zaczyna sobą gardzić, nienawidzić siebie. Jednakże, w godzinie rozpaczy, zachodzi w nim przemiana. Przyczynia się do niej zarówno nawrócenie religijne, jak i miłość do Sonii - kobiety, która również jest upadła, ale mimo to potrafi wybaczyć mu jego czyn i dostrzec w nim dobro i piękno. Dzięki temu wszystkiemu Raskolnikow zmienia się - decyduje się oddać w ręce sprawiedliwości i ponieść zasłużoną karę, a po jej odbyciu zacząć nowe życie.

Motyw przemiany bohatera w powieści Inny świat Herlinga - Grudzińskiego

Dramatyczne przemiany są także przedmiotem wstrząsającej książki Gustawa Herlinga - Grudzińskiego, "Inny świat", opowiadającej historię jego zesłania do sowieckiego łagru. Słowa motta utworu, "Tutaj otwierał się inny, odrębny świat, do niczego nie potrzebny. Tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy. Tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie indziej niezwykłe" pozwala nam od razu wejść w zupełnie obcą, przerażającą przestrzeń radzieckich obozów pracy. Grudziński w swej książce wiernie opisuje sposób funkcjonowania koloni karnej, precyzyjnie opisuje mechanizmy zniewalania, dręczenia, upadlania i niszczenia ludzkiej godności.

Obozy Gułagu to "białe krematoria", miejsca powolnej śmierci, którą przynosi wycieńczająca, nieludzka praca i niezwykle trudne warunki. Na łagry skazywani byli różni, częstokroć niewinni ludzie, częstokroć z zupełnie błahych powodów. Jednakże absurdalność oskarżeń miała swoje uzasadnienie: ZSRR potrzebowało darmowej siły roboczej, a tą zapewniali niewolnicy systemu obozów pracy. "W łagrze wartości ludzkie wystawiane są na ciężkie próby, ale nie kapitulują" Trudne warunki pogarszał fakt, że wśród więźniów panowała nieufność, gdyż niektórzy z nich byli współpracownikami służb bezpieczeństwa. Także ciężko odbijała się na psychice uwięzionych, niewinnych ludzi konieczność upokarzającego i strasznego kontaktu z "burkami" - przestępcami kryminalnymi, recydywistami pozbawionymi wszelkiej moralności, zezwierzęconymi potworami pod ludzką postacią. Wszelką nadzieję w więźniach zabijano poprzez bezprawne i nieuzasadnione, wieloletnie przedłużanie wyroków, częstokroć tuż przed planowanym końcem odsiadki.

Człowiek "złagrowany" był w zasadzie wrakiem człowieka, osobą, w której zabito wszelkie ludzkie odruchy, człowiekiem, który dla doraźnej korzyści zdolny był do kłamstwa, zabójstwa, człowiekiem, który nie miał już własnej godności. Wszystko było dla niego podporządkowane celowi przeżycia za wszelką cenę. Nie liczyli się towarzysze, nie liczyła się rodzina, nie liczył się honor. Człowiek złagrowany był niewolnikiem, bezradnym wobec normalnego życia, człowiekiem, którego oduczono tego, jak normalnie żyć. Nie ma takiej podłości, do której człowiek się nie przyzwyczai, by przeżyć. Pobyt w łagrze otępiał, prymitywizował, uczył bezmyślnego posłuszeństwa wobec silniejszego, uczył bezwzględności w walce o to, by nie czuć głodu czy bólu. Wielu osadzonych nie pozwalało jednak dać się zniszczyć, podejmowali oni walkę o zachowanie swego człowieczeństwa. "Jedynym sposobem uratowania godności ludzkiej w nieludzkich warunkach jest wierzyć choćby z otchłani zła w istnienie dobra" - przekonuje narrator. Ale nawet mimo tej walki, pobyt w łagrze zmieniał ich podejście do życia i wyznawane systemy wartości.

Podsumowanie motywu przemiany bohatera w powieściach romantycznych (i nie tylko)

Czas na podsumowanie. Na podanych przykładach widać, że największe przemiany w człowieku dokonują się głównie dzięki emocjom, jak i poprzez warunki zewnętrzne, w jakich przychodzi człowiekowi żyć. Takim uczuciem, które wyzwala w nas zmiany, jest na przykład cierpienie, towarzyszące nam w wielu chwilach życia, które ma niebagatelny wpływ na kształtowanie się naszej osobowości. To doświadczenie czasami nas umacnia, czasami zaś sprawia, że upadamy, nie potrafiąc sobie poradzić z ogromem bólu. Czasami cierpienie czyni nas okrutnymi, mściwymi, czasami zaś uczy pokory, cierpliwości i miłosierdzia. W mściwym zapamiętaniu i chęci odwetu za własne krzywdy, zapominamy o innych ludziach i ich uczuciach, liczy się tylko zaspokojenie rozdzierającej nas furii. To niewątpliwie silna zmiana, zmiana na gorsze. Zmieniają nas przeżycia głownie złe, traumatyczne, które każą nam zrewidować wyznawane dotąd systemy wartości, lub wobec których te wartości okazują się niewystarczające, lub wręcz szkodliwe. Na szczęście, pod wpływem cierpienia, człowiek może się też zmieniać na lepsze. Ból, jaki sprawia mu dana sytuacja, może być motywacją do poprawienia swego życia, do zadośćuczynienia wyrządzonym krzywdom. Zmieniają nas też wydarzenia pozytywne - uczą pogody ducha, a dając poczucie bezpieczeństwa i radości sprawiają, ze stajemy się wówczas lepsi dla innych. Wszystko jest ze sobą powiązane i wszystko nas zmienia, choć nie zawsze jesteśmy w stanie od razu dostrzec te zmiany.