Dramat Stanisława Wyspiańskiego zawiera w sobie fragmenty, w których autor wyraźnie zaznacza podziały między szlachtą a mieszkańcami wsi. W chwilach skrajnie kontrastowego zbliżenia się obu warstw społecznych autor przemyca pomiędzy uśmiechami i grzecznościami postaci niechęć i niezrozumienie postawy stron sobie przeciwnych. Fragment aktu czwartego sceny pierwszej pozwala czytelnikowi zaznajomić się z zarówno etykietami panującymi w dwóch różnych sobie środowiskach, jak i z indywidualnym podejściem postaci do siebie nawzajem.       Radczyni, Pani z miasta reprezentująca krakowskie środowiska inteligenckie, nie z własnej woli, jak również bez zbytniego entuzjazmu rozpoczyna dyskusję z Kliminą - przedstawicielką wsi, która dość zażyle próbuje przekonać swoją rozmówczynię do zbliżenia ich potomków. Klimina delikatnie, aczkolwiek jednoznacznie daje do zrozumienia Radczyni, iż jest zainteresowana osobą jej syna i bez większych oporów byłaby w stanie zeswatać go z dowolnie wybraną przez nie panną.  Radczyni nie wykazuje żadnych oznak zainteresowania propozycją starościny, co jednak nie spesza kobiety. Rozmowa obu pań przebiega spokojnie,aczkolwiek obie dają sobie do zrozumienia,że nie mają zamiaru przyjąć bez oporu zdania drugiej strony.  Radczynie jednoznacznie sugeruje Kliminie,że nie ma najmniejszej ochoty utrzymywać ani też tworzyć nowych powiązań z rodem chłopskim, co nie wpływa jednak na natarczywość jej rozmówczyni. Od samego początku rozmowy obu pań daje się odczuć czytelnikowi ich obopólną niechęć do siebie. Radczyni dosadnie podkreśla swoją wyższość nad chłopką w chwili przedstawienia ich sobie, co zupełnie jednak nie płoszy Kliminy, by beznajmniejszej krępacji przejść do interesującego ją tematu.  "Macie syna" - słyszy w odpowiedzi przedstawicielka inteligencji. W trakcie rozmowy kobiet, Radczyni wyraźnie zwraca uwagę swojej rozmówczyni, wyrażając zdziwienie dla zaistniałej, peszącej ją sytuacji. mówiąc, "Ledwo że w koło spojrzała, już by mi synów swatała". W tej sytuacji staje się jasne, iż mieszczanka z niechęcią i pogardą stara się oddalić nieprzyjemną towarzyszkę.       Akt 3 sc.13 pokazuje również  niechęć jaką ciotka okazuje w stosunku do zarówno wyboru jak i persony panny młodej. Panu młodemu oświadcza,że ocenia jego małżeństwo jako skok w studnię,nie wyobrażając sobie,by mógł on ożenić się z chłopką. Kobieta wciąż wypytuje pannę młodą "jak wy sobie będziecie żyli ?", "o czym wy będziecie mówili?" , sugerując brak możliwości złączenia ich dwóch światów ze względu na różniące ich podziały klasowe.      Rozmowy Radczyni krakowskiej z Kliminą są przykładem nieudanego przymierza chłopsko-inteligenckiego, które strona mieszczańska w tym nieporozumieniu uważa za niemożliwe, nie tylko dlatego,iż różni ich poziom wykształcenia czy codzienne zajęcia. Autentycznie są to dwa różne światy, co Radczyni podkreśla, w imieniu popierających ją inteligentów, słowami "Wyście sobie, a my sobie. Każdem sobie rzepkę skrobie".