Leon Kruczkowski w swoim dramacie przedstawia ciekawą postać profesora Sonnenbrucha. Jest on niejako typowym przedstawicielem swojego narodu i sam uznaje się za uczciwego Niemca. Właściwie sprawia wrażenie, jakby nie miał sobie nic do zarzucenia. Mówią o tym także słowa Berty. Jednak niekoniecznie można się zgodzić z takim ujęciem. Wszak podejmował wiele nieetycznych działań.

Są także argumenty przemawiające na jego korzyść. Z jednej strony niemiecki uczony czuje prawdziwą i nieukrywaną niechęć do faszyzmu. Nie chce zaangażować się w działania tej ideologii. Nie przyjmuje prezentu od Ruth, bowiem wie, że pochodzi on z okupowanych ziem Francji. W tym przypadku zwycięża poczucie przyzwoitości nad prywatnym interesem, jako że swoją odmową sprawia przykrość córce. Podkreśla, że nie pragnie przebywać "w niemieckiej Europie". Nie chce w ten sposób korzystać z dobrodziejstw uzyskanych pod wpływem siły. Nie popiera ekspansywnej polityki faszystów na terenach zajmowanych kolejno krajów europejskich. Słynny biolog nie przyjmuje zaproszeń na międzynarodowe konferencje. Uczony, gdyby uczestniczył w takich spotkaniach, musiałby wstydzić się swego narodu, a nie chce być w takiej niekomfortowej sytuacji.

Jednak są jeszcze inne sprawy, które nie przemawiają na jego korzyść. Tak jest chociażby w przypadku munduru Williego, który sam uważa za hańbę. Znał przecież dobrze system faszystowskich rządów, rozumiał metody działania tych ideologów, a jednak nie zabronił Williemu uczestniczenia w Hitlerjugen. Na tym polu można mu dużo zarzucić. Nie potrafił pokazać chłopcu świat prawdziwych wartości i niejako sam jest współodpowiedzialny za to, że młodzieniec wpadł w objęcia faszystów. Jako człowiek uczony powinien lepiej przewidywać, jak zakończy się ta historia i zapobiec jej poprzez zdecydowanie odciągnięcie Williego od nazistów. Nie wykazał się w tym przypadku ani mądrym przewidywaniem, ani siłą perswazji.

Co więcej profesor ani razu nie wystąpił na szerszym forum przeciw totalitarnej ideologii. Nie wolno zapominać, że za swoją pracę naukową otrzymuje wyróżnienia, uznanie kręgów rządowych i akceptuje je całkowicie. Widząc zło nie umiał, albo nie chciał się jemu przeciwstawić. Nawet nie zdecydował się na pomoc swojemu przyjacielowi. Joachim, jego najzdolniejszy uczeń i dobry asystentem, nie mógł liczyć na wyciągniętą dłoń. Sonnenbruch chciał chronić swoją rodzinę, dlatego nie wystąpił przeciw zbrodniczemu systemowi. Jednak troska o własne interesy go nie usprawiedliwia. Nic nie zmieni faktu, że okazał się tchórzem. Niezależnie od okoliczności pozostał wielkim egoistom.

Wszystko wskazuje, że profesor nie był jednoznaczną postacią. Chciał działać uczciwie, ale postępował tak głównie wtedy, gdy nie naruszało to jego prywatnych interesów. Jednak taka zachowawcza i bierna postawa miał swoje tragiczne konsekwencje. Jego badania naukowe były wykorzystywane do niecnych celów, w licznych obozach koncentracyjnych. Tym samym pośrednio uczestniczył w procederze zabijania ludzi. Jednak fakt ten nie budził u niego żadnych wyrzutów i poczucia współodpowiedzialności za śmierć tysięcy osób. Tak naprawdę lista zarzutów wobec Niemca jest długa. Jednak najgorsze jest to, że profesor Sonnenbruch nie ma sobie nic do zarzucenia, chociaż powinien.