II wojna światowa rozpoczęła się w roku 1939, a zakończyła w roku 1945. Przez ten czas odbyło się wiele krwawych i tragicznych w skutkach bitew. Przykładem takiej bitwy były walki zbrojne, które odbyły się w południowych Włoszech pod Monte Cassino. Wzgórze to, obok wzgórza San Angelo i Passo Corno, stanowiło bardzo ważną pozycje obronną niemieckiej linii Gustawa, która broniła drogi z Neapolu do Rzymu. Na przełomie roku 1943 a 1944 zatrzymały się tutaj, cofające się przed Aliantami, wojska niemieckie. Trzeciego września 1943 roku został wysadzony przez Aliantów desant we Włoszech. W tej sytuacji Marszałek Kesselring, który był głównodowodzącym frontu zaczął iść w kierunku północnym. Kluczową rolę miało odegrać miasteczko Cassino, które leżało u podnóża wzgórza Monte Cassino. Plan Marszałka Kesserlinga zakładał, że pochód sil sprzymierzonych będzie opóźniał aż do wiosny 1944. W tym samym jednak czasie ósmego września 1943 roku we Włoszech ogłoszona została kapitulacja. Następnie 1 października 1943 roku 5 Armia generała Clarka zdobyła Neapol. Aliantom bardzo zależało na przełamaniu oporu Niemców na linii Gustawa, bowiem w ten sposób otwarliby sobie drogę do Rzymu. Bitwa, która planowo maiła trwać kilka tygodnie przedłużyła się w konsekwencji do kilku miesięcy. Pierwsza walka zbrojna rozpoczęła się 12 stycznia i trwała do 16 stycznia 1944. Niemieckie pozycje bojowe nad rzekami Garigliano, Gari i Rapido pierwsze zaatakowały działające w centrum frontu należące do Drugiego Amerykańskiego Korpusu generała Keyesa dywizje: 34-ta - generała Rydera i 36-ta, teksańska - generała Walkera. Druga bitwa zaczęła się z kolei siedemnastego stycznia i trwała aż do osiemnastego lutego 1944 roku. Do trzeciej bitwy o Monte Cassino doszło zaś w dniach 15-23 marca 1944 roku. Bitwa ta była bardzo krwawa, nie tylko dla strony niemieckiej, ale i dla aliantów. Obie strony poniosły bardzo dotkliwe straty. Nie mniej jednak opór Niemiec nadal był dość mocny. W tej sytuacji w maju do ataku przeszedł 2 Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa. Natarcia wojsk polskich trwały do dziewiętnastego maja. Tak natomiast wyglądają wspomnienia jednego z uczestników tamtych wydarzeń: "22 stycznia. Jestem skończony. Nieprzyjacielska artyleria doprowadza mnie do szału. Jestem bardziej zmarznięty i zaziębiony niż kiedykolwiek. Przez cały boży dzień nie sposób ruszyć się z tej dziury. Te ostatnie dni całkowicie mnie wypompowały. Tak mi trzeba kogoś, kto mógłby podtrzymać mnie na duchu". "Serie bomb padały, wciąż bardziej zwarte. Jeżeli nie chodziło tu o zmiecenie nas z powierzchni ziemi, to nie mam pojęcia, o co chodziło w tym nie kończącym się bombardowaniu..(..) rannych towarzyszy zasypały gruzy.. Niektórzy wygrzebali się na powierzchnię tylko po to, aby ponownie zostać pogrzebanym.. Grupki tych, którzy przeżyli , uciekały z przeobrażających się w śmiertelne pułapki budynków, rozsypując się bezładnie po lejach bombowych". "Byłem piekielnie zmęczony, ale nie mogłem spać. Co chwilę zbliżałem się do okna i patrzyłem na dalekie błyski artyleryjskiego ognia. Momentami błyski następowały po sobie w tak krótkich odstępach czasu, że tworzyły na ogromnej połaci czarnego nieba jedno długie białe pasmo. Tam jest Monte Cassino. Tam dzieje się coś, czego jeszcze w tej chwili nie mogę objąć myślą . Wyczuwam tylko, że gdzieś pod białym pasmem piekło się zwarło. Tam oni bija się o klasztor.. Położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy.. Zapadłem w półsen ... Po głowie tłukły mi się słowa rozkazu generała Andersa: "nadeszła chwila bitwy". Armia generała Andersa liczyła czterdzieści osiem tysięcy żołnierzy i złożona była z 3 Dywizji Strzelców Karpackich pod dowództwem generała B. Ducha, 5 Kresowej Dywizji Piechoty pod dowództwem generała N. Sulika, 2 Brygady Pancernej pod dowództwem generała B. Rakowskiego oraz dziesięciu pułków artylerii. Atak Polaków na Monte Cassino rozpoczął się 11 maja 1944 roku. Walki trwały praktycznie całą dobę. Przez okres dwóch dni Polacy z 5 Dywizji Kresowej walczyli o wzgórze San Angelo. Wojska polskie poniosły jednak bardzo duże straty w tej walce. Drugi atak polskich żołnierzy na Monte Cassino rozpoczął się siedemnastego maja. Polskie wojska wyparły niemiecką 1 Dywizję Spadochronową, a następnie patrol 12 Pułk Ułanów Podolskich, którym dowodził ppor. Kazimierz Gurbiela wkroczył do ruin klasztoru. Parę godzin później na polecenie gen. Andersa została obok polskiej flagi została wywieszona flaga brytyjska. Osiemnastego maja 1944 roku o świcie na Monte Cassino odegrany został hejnał mariacki, który ogłaszał zwycięstwo polskich żołnierzy. Tym samym została otwarta droga do Rzymu. Bitwa pod Monte Cassino była bardzo krwawa i pochłonęła wiele ofiar. Zginęło w niej 900 polskich żołnierzy, zaś trzy tysiące zostało rannych. Ogólnie po stronie aliantów znalazło się ponad 200 000 zabitych oraz rannych. Linia Gustawa została przełamana dzięki waleczności polskich żołnierzy. Obecnie na stoku Monte Cassino jest cmentarz. Spoczywają tam ciała polskich żołnierzy. Uczestnicy walk o Monte Cassino z powodu sytuacji politycznej nie mogli wrócić do Polski. Dlatego też większość z nich pozostała na emigracji. Generał Anders, który zmarł w roku 1970 w Londynie został pochowany, wśród sowich żołnierzy na wzgórzu Monte Cassino. Obok cmentarza polskiego znajduje się tu również cmentarz angielski, liczący 5 tys. żołnierzy oraz niemiecki, na którym spoczywa około 20 tysięcy żołnierzy. Atmosferę tych ważnych w polskiej historii wydarzeń oddają następujące słowa:

" Tam dzieje się coś, czego

jeszcze w tej chwili nie

mogę objąć myślą. Wyczuwam

tylko, że gdzieś pod białym

pasmem rozwarło się piekło"

"Aby wydostać się z tego piekła,

niektórzy opuszczali pozycje,

rzucając się w kierunku nieprzyjaciela"

"Runęli w ogień straceńcy,

niejeden z nich dostał i padł..

Jak ci z Samosierry szaleńcy,

Jak ci spod Rokitny sprzed lat.."