Wojna przeciw Niemcom hitlerowskim wypowiedziana przez Wielką Brytanię i Francję formalnie we wrześniu roku 1939, w europejskiej i światowej publicystyce określona została powszechnie jako „dziwna wojna”. Określenie to wydaje się zupełnie uzasadnione, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że po wypowiedzeniu wojny hitlerowskim Niemcom, Wielka Brytania i Francja nie podjęły przeciw nim praktycznie żadnych akcji, ani działań ofensywnych, pomimo aktualnie zaistniałej w Europie, niezwykle sprzyjającej tego typu działaniom sytuacji militarnej, wiążącej się z pełnym zaangażowaniem w antypolską kampanię wrześniową całej niemal armii hitlerowskiej. Ewidentny błąd polityków zachodnich wydaje się dziś o tyle doniosły i trudny do zrozumienia, że dla wszystkich było przecież wtedy już kwestią oczywista i absolutnie pewną, że po pokonaniu Polski, Hitler natychmiast przerzuci całość swych sił na zachód. Przyjaźń ze Stalinem dawała mu bowiem, potrzebne do takiego zwrotu akcji, gwarancje bezpieczeństwa nowej granicy wschodniej.

Ośmielony sukcesem kampanii wrześniowej i brakiem jakichkolwiek działań ze strony koalicji francusko – brytyjskiej, Adolf Hitler wydał rozkaz zaatakowania terenów Francji już w październiku 1939 roku i z trudem dał się odwieść swoim generałom od realizacji tego zbyt ambitnego planu. W ciągu kilku kolejnych miesięcy zimowych, wojska niemieckie uległy natomiast rozbudowie i zostały dobrze przygotowane do następnej kampanii. Bezpośrednia inwazja na Francję została więc przesunięta o parę miesięcy i w dodatku miała zostać poprzedzona  wcześniejszym atakiem na Norwegię i Danię, gdzie hitlerowskie Niemcy chciały zdobyć dogodne bazy operacyjne dla swoich przyszłych działań morskich przeciw Wielkiej Brytanii oraz poprzez okupację zapewnić swojemu przemysłowi wojennemu stałe dostawy szwedzkiej rudy żelaza, którą dotąd w głąb Europy sprowadzano zawsze przez norweski port - Narwik.

Kolejny etap drugiej wojny światowej - niemiecka agresja na Norwegię i Danię rozpoczął się 9 kwietnia 1940 r. Niemcy bardzo dobrze wykorzystali w nim element zaskoczenia i prowadzone na imponująco szeroką skalę działania dywersyjne oraz sabotażowe, dokonywane przez Niemców mieszkających w Norwegii oraz przez innych sabotażystów, głównie tamtejszych sympatyków narodowego socjalizmu. Nieprzygotowaną zupełnie do wojny Danię Niemcy opanowali w ciągu jednego dnia, ale starcia ze zdecydowaną bronić się dopóki wystarczy sił Norwegią przeciągnęły się aż do czerwca. Broniące się dzielnie społeczeństwo norweskie wspomagały ekspedycyjne oddziały wojsk brytyjskich, francuskich i polskich. Jedyny naprawdę znaczący sukces odniosły one jednak tylko w bitwie o Narwik, gdzie w boju wsławiła się między innymi Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich (dowodzona przez generała Zygmunta Szyszko - Bohusza). W walkach obronnych norweskich wybrzeży wzięły także udział słynne polskie okręty wojenne - między innymi ORP „Orzeł”.

Po zajęciu terenów Norwegii, okupanci hitlerowscy wprowadzili tam kolaborancki rząd, współpracujący z Rzeszą i ściśle realizujący jej dyrektywy. Premierem tego prohitlerowskiego rządu został norweski faszysta Vidkun Quisling, którego nazwisko dla Norwegów stało się (i jest po dziś dzień) symbolem haniebnej kolaboracji.

Niemiecki atak na terytoria Norwegii i Danii poprzedził szczegółowo przygotowywaną operację przeciw sąsiadującej z Niemcami bezpośrednio Francji, której siły w tym momencie wzmacniał brytyjski korpus ekspedycyjny. 10 maja roku 1940 armia niemiecka podjęła ofensywę przeciwko Francji, ale nie na wysokości umocnień linii Maginota, (gdzie Francuzi ataku się spodziewali), tylko poprzez tereny Holandii, Belgii  i Luksemburga. Holandia zaatakowana z powietrza okazała się praktycznie zupełnie bezbronna. Nieco dłużej opierała się Hitlerowi Belgia, wspomagana pospiesznie sprowadzonymi oddziałami wojsk francusko - brytyjskich. Jednak nawet połączone siły tych wojsk nie zdołały zatrzymać bardzo silnego niemieckiego uderzenia. Niemieckie dywizje pancerne przedzierały się już przez zalesione i trudno dostępne Ardeny. Niemiecki atak z tego kierunku dla Francuzów okazał się całkowitym zaskoczeniem. Nieliczne skoncentrowane  w tej części frontu francuskie jednostki nie potrafiły odeprzeć silnej niemieckiej inwazji  i zostały natychmiast rozgromione. Droga prowadzące przez Mozę w kierunku kanału La Manche stanęła więc przed Hitlerem otworem. Dodatkowo, uderzenie poprowadzone przez Ardeny spowodowało podzielenie się frontu alianckiego na dwie części.

Paryż próbował jeszcze ratowania sytuacji za pomocą zmian personalnych  i nieustannie konferował z nowym brytyjskim premierem Winstonem Churchillem, który właśnie zastąpił skompromitowanego (układami monachijskimi) premiera Chamberlaina.

Świadomy zagrożenia Wielkiej Brytanii Churchill tworzył rząd obrony narodowej i przystępował do energicznego przestawiania brytyjskiej gospodarki na tory masowej produkcji wojennej, która miała uratować kraj przed powtórzeniem się katastrofy, która stała się udziałem innych państw europejskich już przez III Rzeszę zaatakowanych. Organizował też przerzut sił  brytyjskich zagrożonych we Francji. Gdy Hitler wstrzymał atak na Dunkierkę, Brytyjczycy błyskawicznie zorganizowali most przerzutowy (z zastosowaniem wszelkiego dostępnego sobie transportu morskiego) i na przełomie maja i czerwca 1940 roku, pod ogniem Luftwaffe zdołali ewakuować z plaży pod Dunkierką, na swoje wybrzeże w okolice Dover ponad 300 tysięcy ocalałych jeszcze żołnierzy.

Tymczasem, na południowych odcinkach frontu wojennego, dywizje Wehrmachtu rozbijały walczące już zupełnie bez entuzjazmu armie francuskie. Rozmiary klęski Francji przerosły oczekiwania całej Europy. Nawet sam Hitler nie spodziewał się w niej tak szybkiego i łatwego zwycięstwa (skuteczniej od Francji broniła się przecież znacznie słabsza i pozbawiona jakiejkolwiek obcej pomocy Polska). 14 czerwca dywizje niemieckie wkroczyły do Paryża, a nowo mianowany francuski premier - Philippe Petatin poprosił III Rzeszę o rozejm. Pod koniec czerwca, Niemcy i Francja podpisały obustronne zawieszenie broni  i prawie 2/3 całości francuskiego terytorium znalazło się pod hitlerowską okupacją. Na pozostałej części ziem francuskich utworzono buforowe państewko francuskie (ze stolicą  w Vichy), kolaboranckie i uzależnione całkowicie od Berlina.

Wobec ogromnej i nieodwracalnej klęski Francji, polski wódz naczelny, generalny inspektor polskich sił zbrojnych, a zarazem premier rządu polskiego – generał Władysław Sikorski postanowił udać się do Winstona Churchilla do Londynu, by dobrze wykorzystać ostatnią (jak się wydawało) szansę uratowania armii polskiej. Przyjęty bardzo życzliwie przez premiera Churchilla, uzyskał przyrzeczenie udzielenia bezterminowej gościny całemu rządowi polskiemu na terenach ziemi brytyjskiej i udzielenia przez Brytyjczyków pomocy podczas ewakuacji polskich żołnierzy z terenów Francji. Ewakuacja ta, przeprowadzona w drugiej połowie czerwca 1940 roku, w wyjątkowo trudnych warunkach, objęła około 20 tysięcy polskich żołnierzy, co stanowiło zaledwie kilkanaście procent ogólnego stanu armii polskiej na terenie Francji.