W latach 1655-1660 rozegrała się II wojna północna (zwana potopem szwedzkim), prowadzona początkowo między Szwecja a Polską. Najazd szewski na ziemie polskie w 1655 roku był zupełnie nieoczekiwany. Dopiero w 1661 roku upływał termin 26 letniego rozejmu, zwartego między Polską a jej skandynawskim sąsiadem w Sztumskiej Wsi z 1635 roku. Plan Szwedów zakładał wykorzystanie trudnej ówcześnie sytuacji Rzeczypospolitej w celu opanowania jej posiadłości nadmorskich lub podporządkowanie sobie jej w całości. Zagarnięcie Kurlandii i Prus oznaczałoby zamienienie Bałtyku w wewnętrzne jezioro szwedzkie. Karol X Gustaw - król szwedzki, decydując się na atak na ziemie polskie liczył się z przychylnie do niego nastawioną opozycją magnacką, która była niezadowolona z prób wzmocnienia swej pozycji poprzez króla polskiego Jana Kazimierza III Wazę.

Atak wojsk szwedzkich nastąpił latem 1655 roku. Był on skierowany z dwóch stron - z Pomorza i z Inflant. 25 lipca została przekroczona granica polska przez wojska szwedzkie dowodzone przez feldmarszałka Wittenberga. W celu obrony Wielkopolski zostało zwołano pospolite ruszenie pod dowództwem wojewody poznańskiego Krzysztofa Opalińskiego oraz wojewody kaliskiego Andrzeja Karola Grudzińskiego. Zostało ono skoncentrowane pod Ujściem. Finał walk pospolitego ruszenia był dość nieoczekiwany. Nie dokonano formalnej kapitulacji, lecz oddano całą prowincje pod protekcję Karola X Gustawa. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja na Litwie. Wkraczające tam wojska szwedzkie pod wodzą Magnusa de la Gardie nie napotykały większego oporu. Hetman Janusz Radziwiłł i jego kuzyn - koniuszy litewski Bogusław, celem osobistych korzyści - spodziewali się otrzymać część terenów Rzeczypospolitej - już w połowie sierpnia 1655 roku uznali zwierzchność króla szwedzkiego. W tym celu dnia 20 października tegoż roku w Kiejdanach został zawarty układ, na mocy którego Litwa miała wejść w związek państwowy ze Szwecją, zrywając tym samym unię z Polska. Kolejny cios nadszedł ze stolicy kraju. Niemal bez walki poddała się Warszawa. Sam król polski Jan Kazimierz starał się początkowo stawić opór wojskom szwedzkim pod Żarnowcem, jednak został podbity. Schronił się najpierw w Żywieckim, a następnie w Głogówku w księstwie opolskim. W Krakowie przez prawie 3 tygodnie dzielny opór szewskim najeźdźcom stawiał Stefan Czarnecki. Kapitulacja nastąpiła dnia 19 października 1655 roku. Sytuacje komplikował fakt, iż znaczna część magnaterii, jak i szlachty odchodziła od Jana Kazimierza, przechodząc na stronę Karola X Gustawa.

Mimo iż początkowo ofensywa szwedzka, zarówno pod względem zbrojnym jak i politycznym była całkowicie zwycięska. Napastnicy nie potrafili w odpowiedni sposób wykorzystać chwiejnej początkowo i sprzyjającej im postawy polskiej szlachty. Ogromna brutalność wojsk szwedzkich, którym towarzyszyły gwałty, rabunki i niszczenie własności, zaczęły powoli zmieniać nastawienia nie tylko szlachty, ale także reszty społeczeństwa. Pierwsi do boju ruszyli chłopi, przy niemal masowym poparciu dla Jana Kazimierza. Pod koniec września 1655 roku stoczyli oni pierwsze starcie z wojskami szwedzkimi pod Myślenicami niedaleko Krakowa. Powoli zaczęły się tworzyć polskie organizacje partyzanckie, złożone zarówno z mieszczan, chłopów pod kierownictwem szlachty, która zaczęła odstępować od Karola X Gustawa. Na Litwie wierności polskiemu królowi dochował wojewoda witebski Paweł Sapieha. W tym samym niemal czasie Jan Kazimierz Waza wydał z Opola uniwersał, w którym wzywał on wszystkich Polaków do walki przeciwko Szwedom. Po wydaniu tego uniwersału ruszył on w drogę powrotną do kraju. Do rozbudzenia uczuć patriotycznych i wojennego zrywu Polaków przyczyniła się w olbrzymim stopniu udana obrona klasztoru jasnogórskiego. Ówczesnym przeorem paulinów był wówczas Augustyn Kordecki. Wojskami szwedzkimi dowodził tam gen. Muller. Dzięki atakowi Szwedów na klasztor, przeprowadzony głównie w celu zdobycia tamtejszych skarbów, udało się do walki z najeźdźcami włączyć wątek religii, który okazała się dość silnym psychologicznym motorem.

Pod koniec 1655 roku w Tyszowcach odbyło się zawiązanie konfederacji przeciwko Szwedom. Zawarli je głównie hetmani koronni. W początkach 1656 roku do Rzeczypospolitej wrócił sam Jan Kazimierz. Patriotyczna postawa mas chłopskich i ich zaangażowanie się w wojnę ze Szwedami skłoniło króla polskiego do złożenia we Lwowie ślubowania, na mocy którego obiecał on, iż będzie się starał, aby lud w swoim królestwie był wolny od wszelkich obciążeń i uwolniony od wszelkich niesprawiedliwości. Mimo, iż obietnica ta pozostała tylko obietnicą, to właśnie ona przyczyniła się do wzmożonej walki polskiego chłopstwa. Karol X Gustaw jako ostatni punkt zawładnięcia Polską uznał opanowanie Prus. W 1666 roku został podpisany układ w Królewcu, na mocy którego książę elektor Fryderyk Wilhelm I uznał się za lennika szwedzkiego w zamian za przyznanie mu Warmii. Po tym wydarzeniu wojska Karola X Gustawa udały się na południe. W walce z nimi poniósł klęskę pod Gołębiem Stefan Czarnecki. Mimo wszystko dalsze działania wojenne, doprowadziły do osaczenia Karola X Gustawa w widłach Sanu i Wisły przez Stefana Czarneckiego, Jerzego Lubomirskiego oraz Pawła Sapiehę. W tej sytuacja król szwedzki został zmuszony do odwrotu. Zastosowana przez wojska polskie wojna ludowa - oparta o ruch partyzancki złamała szwedzki system obrony. Udało się odzyskać większość Małopolski, choć bez Krakowa, Wielkopolską oraz Warszawę. Szwedzki dowódca stolicy Wittenberg został zmuszony do kapitulacji. W tej sytuacji król szwedzki zmuszony był do szukania sprzymierzeńców. Udało mu się pozyskać Fryderyka Wilhelma I, z którego wojskami skierował się on ponownie na Warszawę. W dniach od 28 do 30 lipca 1656 roku rozegrał się tam ciężka bitwa, która zakończyła się zwycięstwem wojsk szwedzkich. Mimo wszystko zwycięstwo to nie przyniosło ostatecznego rozwiązania konfliktu. Wojska Fryderyka Wilhelma musiały się wycofać, wkrótce po uderzeniu wojsk polskich na Prusy Książęce. Szwedów i Brandenburczyków pod Prostkami pokonała też hetman Gosiewski. Jednocześnie hetman Czarnecki dokonał - zakończonej sukcesem - akcji oczyszczania z brandenburskich garnizonów Wielkopolski.

Sytuacja Polski stawała się coraz korzystniejsza i to nie tylko za sprawą zwycięskich działań zbrojnych. Już na jesieni 1656 roku udało się zawrzeć rozejm z Rosja w Niemieży pod Wilnem, przy jednoczesnym wszczęciu działań przeciwko Szwedom w Inflantach. Dopiero po tym wydarzeniu król szwedzki Karol X Gustaw odszedł od planu mającego na celu podporządkowanie sobie obszaru całej Rzeczypospolitej. Mimo wszystko nie zamierzał wycofać się z walki. Wręcz przeciwnie szukał nowych - silnych sojuszników. To właśnie z jego inicjatywy dnia 6 grudnia 1656 roku w Radno w Siedmiogrodzie doszło do podpisania układu rozbiorowego państwa polskiego. Podpisali go: król szwedzki (miały mu przypaść Prusy Królewskie, Kujawy, północne Mazowsze, Żmudź i Inflanty z Kurlandią), elektor brandenburski (miała mu przypaść Wielkopolska), Bogusław Radziwiłł - ówczesny namiestnik szwedzki w Prusach Książęcych (miało mu przyspać województwo nowogrodzkie), Bohdan Chmielnicki (miała mu przypaść Ukraina) oraz książę siedmiogrodzki Jerzy Rakoczy, (miał otrzymać pozostałą część Rzeczypospolitej). Już w początkach 1657 roku na tereny polskie wkroczyły wojska siedmiogrodzkie. Działania te wywołały niepokój ze strony Austrii, która w obawie o swe węgierskie posiadłości w razie zbytniego wzmocnienia pozycji księcia siedmiogrodzkiego, zdecydowała się pomóc stronie polskiej w postaci wysłania 12 tysięcy wojska, mimo iż na żołd Rzeczypospolitej. Najazd Lubomirskiego - w odwecie na Siedmiogród oraz kapitulacja samego Rakoczego pod Czarnym Ostrowem na Podolu, doprowadziły do jego wycofania się i zapewnienia wysokich odszkodowań. Dalsze walki przechylały się na korzyść Rzeczypospolitej. W obliczu przeważających sił polsko-austriackich musiała kapitulować szwedzka załoga Krakowa. Ponadto do wojny ze Szwecja przystąpiła także Dania, która zawarła przymierze z Rzeczypospolita. Dużą role dla Szwedów odgrywała wówczas pozycja Brandenburgii. Dyplomacja habsburska doprowadziła na jesieni 1657 roku do zawarcia układów welawsko-bydgoskich, które były bardzo niekorzystne dla Polski. Fryderyk Wilhelm (elektor brandenburski) uzyskał suwerenność w Prusach Książęcych, prawo przemarszu przez Prusy Królewskie oraz w lenno ziemię lęborsko-bytowską. Jedynym śladem dotychczasowej zależności Prus Książęcych od Rzeczypospolitej stała się zapowiedź, że w przypadku wygaśnięcia dynastii Hohenzollernów, Prusy Książęce wrócą do Polski.

W 1658 roku wojska szwedzkie zostały zmuszone do opuszczenia Torunia. Jednak główne ostrze szwedzkie było w tym czasie skierowane przeciwko Danii. Oddziały polskie pod dowództwem S. Czarneckiego zdobyły wielką sławę w zdobyciu wyspy Alsen oraz twierdzy Koldyngi, a w 1659 roku brały udział w fatalnie dla Szwedów zakończonej bitwie pod Cyborgiem.

Przy pomocy dyplomacji francuskiej, która obawiała się usunięcia Szwecji z Rzeszy, już w początkach 1660 roku rozpoczęły się rokowania pokojowe w Oliwie pod Gdańskiem. Traktat pokojowy został tam podpisany ostatecznie dnia 3 maja 1660 roku. Szwecja pozostawiała on w rękach polskich Kurlandię i południowo-wschodnią część Inflant. Szwecja zaś na mocy postawnie pokojowych miała dotrzymać wolności handlu na Bałtyku oraz zwrócić Polsce zrabowane biblioteki i archiwa, co zrealizowano połowicznie. Fryderyk Wilhelm uzyskał potwierdzenie układów welawsko-bydgoskich. Pokój oliwki objął swymi postanowieniami i zasięgiem Polskę, Szwecja i Brandenburgie. Dania zawarł osobny pokój ze Szwecja w Roskilde w 1660 roku , a Rosja ze Szwecja w Kardis w 1661 roku.