Żywot gladiatora oparty był na pozornej sprzeczności. Z jednej strony członkowie tego cechu byli wyrzutkami społecznymi. Rekrutowali się najczęściej spośród jeńców wojennych, niewolników i skazańców. Ale także spośród niewypłacalnych dłużników. Tym samym byli odarci z ludzkiej godności, wręcz uprzedmiotowieni. Ich życie nie miało żadnej wartości, a wszelkie zyski, np. z bardzo popularnych zakładów, zawieranych na arenach przez publiczność, przypadały ich właścicielom. Dla nich nagrodą była wyłącznie możliwość dalszego życia. Mimo tego nie lekceważono ich, mało tego - poddawano ich stałej kontroli. Gdyby bowiem ci przeszkoleni w walce i niemający niczego do stracenia ludzie zjednoczyli się ze słabszymi ale zrozpaczonymi niewolnikami, mogliby stać się sercem niebezpiecznego społecznego żywiołu. Wyciągnięto odpowiednie wnioski z lekcji, jaką było powstanie pod wodzą Spartakusa. Jeżeli niewolnik podniósł rękę na swojego pana, prawo karało śmiercią nie tylko jego, ale wszystkich niewolników z służących w danym domu. Gladiatorzy bywali zatrudniani w prywatnych oddziałach, stworzonych zarówno do ochrony, jak i  do „dyskretnego” załatwiania prywatnych porachunków pomiędzy poszczególnymi rodami. Główną przyczyną była niska cena ich usług – tak zarobione pieniądze mogli zachować dla siebie. Jakość jednak pozostawiała sporo do życzenia. Nie walczyli z zaangażowaniem zawodowych żołnierzy, nie szanowali dowódców ani żadnych zwierzchników i byli nieprzewidywalni. Zależało im wyłącznie na zapłacie. Być może dlatego Seneka Młodszy porównał ich pogardliwie do męskich prostytutek. Po zakończeniu kariery na arenie, o ile w ogóle dożył tego momentu (przeciętny gladiator ginął młodo, stoczywszy około 10 walk), gladiator mógł liczyć na posadę nauczyciela w jednej z cechowych szkół, o ile zaliczał się do najlepszych. W przeciwnym razie zostawał co najwyżej stróżem w takim przybytku. Na pełen obrzędowy pochówek gladiator poległy na arenie mógł liczyć jedynie w wyjątkowym wypadku – najczęściej wtedy, gdy zasponsorował go wielbiciel. Z punktu widzenia interesów właściciela anonimowy zbiorowy grób był najkorzystniejszym rozwiązaniem.

Z drugiej strony większość gladiatorów, którym udało się przetrwać pierwszych kilkanaście walk, miała swoje pięć minut sławy. Igrzyska były jedną z nielicznych i niewątpliwie najpopularniejszą formą masowej rozrywki. Wzbudzały wielkie emocje, a „gwiazdy” danego sezonu uwieczniano na murach, a często nawet na tabliczkach, zabieranych przez ich najgorliwszych admiratorów (amatores) na tamten świat. „Gwiazda” była żywą reklamą swojej szkoły – w jej wygląd warto było inwestować, o jej ciało dbać, mogła liczyć nas masaże, wizyty w najlepszych łaźniach, drogą oliwę do namaszczania ciała. Była perspektywiczną inwestycją. Niektórym  na fali popularności udawało się, za sprawą protekcji wysoko postawionych wielbicieli, przeskoczyć z kasty społecznych pariasów w szeregi arystokracji. W takich przypadkach zawsze pojawiały się pogłoski o związku homoseksualnym pomiędzy protegowanym a podopiecznym. W pewnym okresie zapanowała wręcz taka moda. Gladiatorzy byli mityzowani w masowej wyobraźni. Ciepłej krwi poległego przypisywano zdolność leczenia padaczki, a włócznia, którą go zabito, miała przynosić szczęście młodej mężatce, o ile użyje jej do wykonania tradycyjnego przedziałka. Senniki roiły się od objaśnień, co znaczy walka z gladiatorami poszczególnych narodowości (np. z Trakiem – rychłe małżeństwo).Oni sami również byli przesądni. Mieli własne bóstwa, które, jak wierzyli, odpowiednio uczczone ofiarami chroniły ich podczas walki (m.in. Mars – bóg wojny, Artemida – niechybna łuczniczka, Viktoria – bogini zwycięstwa czy Nemezis – symbolizująca przeznaczenie).

Walki gladiatorów służyły do rozładowywania niebezpiecznych nastrojów plebsu, a niekiedy, gdy na arenie niespodziewanie dla samych siebie i widzów lądowali przeciwnicy polityczni aktualnej władzy, czasem z rodzinami i dziećmi, do demonstracji siły. Wszak to do cezara należała ostateczna decyzja o życiu bądź śmierci pokonanego gladiatora (wzniesiony lub opuszczony kciuk). Widzów często ogarniał sadystyczny szał i domagali się okrutnych egzekucji. Przebieg igrzysk był symptomatyczny, w pewnym specyficznym sensie obnażał przyczynę przyszłego upadku imperium – jego zepsucie.