Zakon dominikanów wziął nazwę od imienia swego założyciela - Dominika Guzmana (1171 -1221), późniejszego świętego Kościoła Katolickiego. Zasługi założonego przez niego w roku 1215 zgromadzenia w wyprowadzeniu wspólnoty chrześcijańskiej z głębokiego kryzysu, w jakim znalazła się, paradoksalnie, z powodu nadmiaru władzy Kościoła w uniwersalistycznej średniowiecznej Europie (papocentryzm), były istotnie nieocenione. Cele działalności zakonu były zgodne z duchem czasów - nawiązując do ideału apostolskiego, ewangelicznego ubóstwa dominikanie (zwani złośliwie przez przeciwników, wykorzystujących grę łacińskich słów Dominicanes - psami Pańskimi) wyrzekli się wszelkiej własności prywatnej. Wszystko, co posiadali, należało do wspólnoty. Oni zaś przemierzali świat, głosząc i kontemplując Ewangelię w duchu niezbędnej rewolucyjnej odnowy. Zasadniczo mieli zwalczać przede wszystkim niezwykle wówczas popularną herezję albigensów, jednak z biegiem czasu Papież powierzył specjalnie w tym celu utworzonym trybunałom dominikańskim zwalczanie wszelkich herezji - był to zalążek Wielkiej Inkwizycji. Dominikanie jednak nie wywiązywali się z zadania wystarczająco gorliwie, z czasem bowiem ich obowiązki przejęło utworzone specjalnie w tym celu Towarzystwo Jezusowe (jezuici). Oni zaś mogli wrócić, zgodnie ze swoja zakonną dewizą, do "dzielenia się owocami kontemplacji z innymi " (łac. contemplata allis tradere). Zyskali niezwykłą popularność na całym świecie, co dowodzi, że trafnie zinterpretowali potrzeby wiernych.

Do Polski sprowadził ich św. Jacek Odrowąż , zaś kościół św. Mikołaja

(patrona żeglarzy) w Gdańsku, który już od XII wieku służył licznie przybywającym do tego portowego miasta podopiecznym św. Mikołaja i kupcom, przekazał bractwu książę pomorski Świętopełk w roku 1227. Z Gdańska dominikanie prowadzili intensywną działalność duszpasterską na całym Pomorzu oraz w pobliskich Prusach. Wspólnota szybko rozrosła się do niemal dwustu członków, którzy zamieszkali w nowowybudowanym klasztorze.

Po XVI wiecznym kryzysie reformacji, kiedy to rewolucyjnie nastawiona ludność kilkakrotnie plądrowała kościół, a w końcu wypędziła braci od św. Dominika z miasta, zabiwszy uprzednio kilku z nich, Dominikanie nie porzucili Gdańska. Powrócili w 1587 roku, by służyć coraz mniej licznej wspólnocie katolickiej. Ta wytrwałość zaowocowała kolejnym okresem świetności w życiu klasztoru i kościoła, do którego ściągało coraz więcej braci. Życie intelektualne kontemplacyjnej wspólnoty kwitło, a wraz z tym procesem wzrastało znaczenie Gdańska na katolickiej mapie kraju, czego potwierdzeniem były regularne wizyty władców w kościele, przy okazji ich bytności na Pomorzu. Kościół otrzymał w miejsce zrujnowanego i rozkradzionego przez wandali w czasie tumultów wyposażenia nowe, jeszcze wspanialsze (m.in. organy, stalle, ołtarz).

Po raz kolejny zawirowania historii, a konkretnie rozbiory Polski i wojny napoleońskie zaburzyły spokojny, refleksyjny rytm klasztornej egzystencji. Klasztor niemal całkowicie spłonął w 1813 roku, ostrzelany przez wojska rosyjskie, a resztki zabudowań klasztornych wyburzono ostatecznie dwadzieścia lat później, kiedy to zakonnicy byli zmuszeni opuścić Gdańsk. Przy kościele św. Mikołaja utworzono jedną z czterech katolickich parafii w całym mieście. Do roku 1939 funkcję proboszczów piastowali w niej wyłącznie Niemcy, choć nazwiska niektórych z nich (Mańkowski, Burski) pozwalają z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że mieli oni polskie korzenie. Polacy bywali natomiast wcale często wikariuszami tej parafii, a msze w języku polskim odprawiano aż do wybuchu wojny (rzecz jasna, obok niemieckich). W wyniku zmagań wojennych w 45' niemal cały Gdańsk został zniszczony, a zdecydowana większość ludności zmuszona była ratować się ucieczką. Spośród miejskich kościołów ocalał jedynie "Mikołaj", być może ze względu na cześć, jaką prawosławni Rosjanie darzyli jego patrona. Już w kwietniu 45', po 112 latach, do czekającego cierpliwie "Mikołaja" powrócili ze Lwowa, skąd przywieźli zdobiącą kościół po dziś dzień średniowieczną ikonę Matki Boskiej Zwycięskiej, dominikanie. Podjęli natychmiast energiczną działalność duszpasterską. Parafia, która im początkowo przypadła, miała pod opieka większość ówczesnej ludności Gdańska.

Zajęcia dominikanów.

W klasztornej codzienności pojęciem dominującym jest wspólnota. Bracia wspólnie się modlą, wypoczywają oraz podejmują w ramach kapituły, w drodze głosowania, wszelkie ważniejsze decyzje dotyczące codzienności wspólnoty. Istotnym elementem doktryny jest kontemplacja i studia, wysiłek intelektualny, który ma przybliżać braci do prawdy (łac. Veritas). Prawdą zaś, zgodnie ze słowami Ewangelii Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, mają się oni dzielić z innymi, nie tylko wiernymi. Według wizji św. Dominika posłanie to miało mieć bowiem uniwersalny, nieograniczony charakter. Ze względu na to zakonnicy nie mogli dłużej trwać zamknięci w klasztornych murach, ale zobowiązani byli do aktywności, wyjścia do wiernych, co w średniowieczu było rewolucją. Dominikanie, w przeciwieństwie do wszędobylskich franciszkanów, skupiali się raczej na działalności kaznodziejskiej w większych ośrodkach miejskich, tym niemniej, zgodnie z wolą swego założyciela " mówić nieustannie z Bogiem lub o Bogu" tj. dzielić czas między nauczanie i modlitwę. Modlitwa ma wiele form - dopełnieniem Mszy, Liturgii Godzin czy różańca (kult maryjny jest dla dominikanów niezmiernie istotny - legenda głosi, że św. Dominik miał widzenie, w którym Matka Boska okrywała jego i całe bractwo swoim płaszczem) jest zawsze osobiste, indywidualne rozmyślanie czy czytanie duchowe. Dominikanie przyczynili się do popularyzacji modlitwy różańcowej wszędzie tam, gdzie się w związku ze swą posługą pojawiali, częstokroć zastępując nim psałterz. Ideałem, do którego dąży wspólnota, jest zatem równowaga między aktywnością (kaznodziejstwem), a kontemplacją

(modlitwą). Osiągnięcie go ma ułatwiać swoisty podział kompetencji między braćmi i siostrami. Te ostatnie ograniczają się wyłącznie do modlitwy, przy czym istnieje zwyczaj, że jedna z nich modli się za każdego nowego zakonnika, wspierając go w ten sposób w aktywności duszpasterskiej.