Dominikanie w Gdańsku.

Klasztor Dominikanów powstał z potrzeb nowego duszpasterstwa. Na początku wieku XIII, gdy Europa była uniwersalną chrześcijańską społecznością, Kościół posiadał silną pozycję oraz mógł wywierać bardzo duży wpływ na świecką władzę. Jednak okazało się paradoksalnie, iż w pełnieniu swej misji jawi się on jako słaby i wymagający radykalnej odnowy. Podstawowym z elementów tej odnowy była rewolucja duchowa, jaką przyniosło ze sobą powstanie tzw. zakonów żebraczych, również dominikanów. Na piechotę, w sandałach, w ręce z Pismem Świętym ubodzy kaznodzieje wędrowali przez świat, nieustannie rozmawiając z Bogiem a także o Bogu, to znaczy modląc się oraz głosząc Ewangelię. Ów zakon błyskawicznie się rozprzestrzenił po świecie, Wskazuje to jak trafną była owa odpowiedź na zapotrzebowania ówczesnego czasu. Co jakieś kilkadziesiąt lat razem z całym powszechnym Kościołem przechodził różnorakie kryzysy, jednak zawsze odnawiając się, zarazem też dając impuls dla odnowy Kościołowi. Skrót OP (z łacińskich słów Ordo Praedicatorum) nieraz tłumaczy się złośliwie jako Ogromnie Pyszni, co rzecz jasna nie jest prawdą, chociaż niektórzy z dominikanów twierdzą, że gdyby dominikanie we właściwym czasie sprawnie działali, jezuici nie byliby w ogóle potrzebni.

Kościół będący pod wezwaniem św. Mikołaja jest jedną z najstarszych gdańskich świątyń. Historia jego rozpoczyna się już w wieku XII. Został on wybudowany na skrzyżowaniu ważnych dwóch szlaków handlowych: pochodzącej ze starożytności drogi kupców (z łac. via mercatorum) oraz traktu, który wiódł z zamku gdańskiego do posiadłości książęcych na Pomorzu. Od początku Kościół służył tak miejscowej ludności, jak też licznie tu przybywającym ze wszystkich krańców świata kupcom oraz żeglarzom (w średniowieczu właśnie św. Mikołaj był ich patronem). Dnia 22 stycznia, 1227 roku pomorski książę Świętopełk przekazał braciom Dominikanom kościół, którzy to dopiero co przybyli na terytorium Polski. Natychmiast zaczęli oni bardzo intensywną duszpasterską działalność tak w obrębie miasta, jak też w pobliskich Prusach. Obok rozbudowanego kościoła powstał klasztor, gdzie wkrótce zamieszkiwało już niemal dwustu braci.

Wyjątkowo dramatycznym okresem jeżeli chodzi o historię kościoła stało się XVI stulecie czyli wiek reformacji. Kilkakrotnie Kościół był plądrowany i niszczony podczas tumultów. Zakonników wypędzono z klasztoru, a kilku straciło nawet życie... W roku 1578 powrócili jednak do klasztoru a następnie przejęli duszpasterską opiekę nad ludnością katolicką coraz bardziej ulegającemu protestantyzmowi Gdańska. Ponownie od tamtego momentu rozpoczął się okres należytej świetności Mikołaja. W klasztornych murach zaczyna mieszkać coraz więcej nowych zakonników, rozkwita życie intelektualne oraz kaznodziejskie, kościół dostaje wspaniałe, nowe wyposażenie (ołtarz główny, ambonę, stalle, organy...). Potwierdzeniem dużego znaczenia owej świątyni były dość regularne wizyty królów Polski podczas pobytów ich w Gdańsku.

Koniec świetności klasztoru (oraz całego Gdańska) zbiegł się z rozbiorami Polski, a później z napoleońskimi wojnami. W roku 1813 na skutek rosyjskiego ostrzału Gdańska klasztor spłonął praktycznie całkowicie. Dominikanie w dwadzieścia lat potem zmuszeni zostali opuścić miasto, zaś zrujnowane klasztorne zabudowania ostatecznie wyburzono. Wówczas przy kościele powstała katolicka parafia (jedna z istniejących czterech w tamtejszym Gdańsku). Proboszczami jej do momentu wybuchu drugiej wojny światowej zostawali wyłącznie Niemcy, chociaż nazwiska ich (Bruski, Maćkowski) świadczą o korzeniach polskich. Natomiast ich wikariuszami bywali zazwyczaj rodowici Polacy. Praktycznie do wybuchu drugiej wojny światowej w kościele były odprawiane oprócz niemieckich również nabożeństwa. polskie Rok 1945 był dla Gdańska katastrofalnym - miasto zostało zniszczone w 90 %, a zamieszkująca je dotychczas ludność została wypędzona. Legły wówczas w gruzach wszystkie, za wyjątkiem jednego, kościoły na Starym, Mieście. Właśnie tym jednym ocalałym cudem był wspominany kościół św. Mikołaja. Pewna opowieść głosi, że radzieccy żołnierze oszczędzili go podczas palenia Gdańska ze względu właśnie na postać świętego Mikołaja, który jest otaczany szczególną czcią przez prawosławnych Rosjan. Bracia dominikanie znów przybyli do Gdańska w kwietniu roku 1945 (po aż 112 latach nieobecności) i zamieszkali nieopodal swojego dawnego kościoła. Przybyli tutaj przede wszystkim z opuszczanego przez większość Polaków Lwowa. Stamtąd przywieźli ikonę średniowieczną Matki Bożej Zwycięskiej, która jest patronką tego miasta (po dziś dzień znajduje się ta ikona w kościele).

Dominikanie w Gdańsku zajęli się przede wszystkim pracą duszpasterską wśród przybywającej coraz liczniej do miasta polskiej ludności. Parafia, jaką otrzymali, swym zasięgiem obejmowała bardzo dużą część miasta. W miarę jak powstawały nowe parafie, zakonnicy oddać się mogli również innym rodzajom duszpasterskiej posługi bardziej związanym z charyzmatem zakonu.

Czym zajmowali się Dominikanie?

Dominikanów szczególnie wyróżnia wspólnota. Przed jutrznią rano oraz wieczorem w czasie nieszporów otwierają się po kolei drzwi zakonnych cel a następnie słychać jak grzechotając różańcami bracia jeden za drugim zmierzają do klasztornej kaplicy. Po wspólnym zjedzeniu obiadu oraz kolacji gromadzą się zakonnicy na tzw. rekreacji, podczas której wymieniają wrażenia z właśnie zakończonych rekolekcji lub też wykładów, zaś relacje owe często się przeplatają z dowcipami albo wspomnieniami, z merytoryczną dyskusją dotyczącą duszpasterskich tematów a nieraz również politycznych, czasami zakradnie się do rozmowy jakaś nutka złośliwości. Kapituły, to znaczy spotkania całego zgromadzenia, na jakich omawia się, potem dyskutuje, a w razie konieczności to, co dotyczy dyscypliny, duszpasterstwa, finansów - to inny jeszcze wymiar klasztornej wspólnoty. U dominikanów wszystko, zaczynając od ustroju, przez modlitwę aż po odpoczynek jest nastawione na wspólnotę. Specyficznego ducha zakonu również kształtuje szukanie prawdy, jakiemu służyć ma zarówno kontemplacja ale też studium. Veritas co znaczy Prawda jest hasłem zakonu, jednak nie jest ono z założenia ideologią ale autentyczną, przemyślaną oraz wierną katolicką doktryną. Stąd też duży nacisk przykłada się do studiów. W pierwszych wiekach każdy praktycznie klasztor był szkołą, która zaś reprezentowała bardzo wysoki poziom. Dominikanów ponadto cechuje wyjątkowo żywy kult Maryi, o którym sporo mówią stare przekazy. Legenda dotycząca widzenia św. Dominika opowiada, iż ukazała się mu Matka Boża, która chroniła swym płaszczem wszystkie siostry i braci jego zakonu. W wyobrażeniu św. Dominika kaznodziejska duchowość miała być przede wszystkim uniwersalna, apostolska po prostu, zgodnie z rozesłaniem Chrystusowym: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody;. Dominikański sposób na życie, podobnie jak również franciszkański, był w stosunku do wcześniej funkcjonujących zakonów wielkim novum. Tamte cechowało stabilitas loci co znaczy stałość miejsca a także - mówiąc w dużym uproszczeniu - zamknięcie lub ukrycie. Zaś nowość mendykanckich zakonów polegała przede wszystkim na aktywności oraz wyjściu na zewnątrz, do świata, jeżeli chodzi o dominikanów zwłaszcza na kaznodziejstwie, jakie realizowano głównie w miastach. Jednak natychmiast zrodziła się konieczność określenia pewnej zdrowej relacji pomiędzy ową aktywnością i życiem modlitwy. Podstawową dewizą św. Dominika miało być: Mówić nieustannie z Bogiem lub o Bogu. Oznacza co ciągle być zajętym modlitwą oraz kaznodziejstwem. To zaś znalazło swoje odbicie w zwięźle charakteryzującej dominikanów sentencji łacińskiej streszczającej niejako sens powołania tego zakonu: contemplata aliis tradere (co znaczy kontemplować oraz dzielić się owocami tejże kontemplacji z innymi). Zatem ważna jest w dominikańskiej duchowości równowaga między aktywnością i życiem modlitwy, jaka jest zresztą bardzo trudną do osiągnięcia. Wspólnotowa modlitwa to najpierw msza święta nazywana konwentualną, gdyż gromadzić ma cały konwent. Cechą charakterystyczną w polskich dominikańskich klasztorach jest codzienna Msza święta wraz z kazaniem, jaką odprawia się w południe. Podobnie też Liturgia Godzin jest od początku wspólnie odmawiana albo śpiewana w sposób tradycyjny gregoriański. Z takiej wspólnej modlitwy zwolnieni są jedynie bracia, którzy mają w tym samym czasie duszpasterskie zajęcia, bądź przebywają na wykładach, czy też wyjechali na rekolekcje albo prowadzą pewne spotkania. Dopełnieniem wspólnej modlitwy jest prywatne rozmyślanie, duchowe czytanie, jak również związany ściśle właśnie z dominikanami różaniec. Przez wyjątkowo długi czas powstanie różańca nawet przypisywane było św. Dominikowi, co nie jest jednak ścisłe, gdyż różaniec jest o wiele starszy niż sami dominikanie, powstawał na przeciągu długiego czasu i stopniowo ulegał zmianie. Niewątpliwie natomiast wędrowni kaznodzieje znacznie się przyczynili do spopularyzowania owej modlitwy, bowiem często będąc w drodze różańcem zastępowali odmawianie psałterzu i dzięki temu zaszczepiali go w miejscach, w jakich głosili swoje kazania. Równowaga między kontemplacją oraz aktywnością w dominikańskim zakonie jest jeszcze w nieco inny sposób zapewniona: obok bowiem dominikanów istnieją również żyjące za klauzurą mniszki, które przede wszystkim przez swoją wytrwałą modlitwę uczestniczą w pełni w duchu kaznodziejskim św. Dominika. W prowincji polskiej istnieje taki dawny zwyczaj, iż za każdego wstępującego do zakonu brata od samego początku zaczyna się modli jakaś z dominikanek, co w zgodzie z wiarą katolicką w wymianę duchowych dóbr pomiędzy wierzącymi, jest wyjątkowo ważnym wsparciem podczas posługi kaznodziejskiej. Często wyjeżdżający na przykład na rekolekcje bracia proszą całą wspólnotę dominikańskich sióstr o modlitwę.

Zakon Dominikanów założony został w roku 1216 we Francji przez kaznodzieję hiszpańskiego Dominika Guzmana. Klasztor Dominikanów w Gdańsku powstał zaś w roku 1227 z inicjatywy św. Jacka, który to był uczniem świętego Dominika. I to właśnie owemu klasztorowi Dominikanów zawdzięczamy stworzenie Jarmarku św. Dominika.

Początek tego Jarmarku oznajmiały w mieście wszystkie dzwony, które rozbrzmiewały w samo południe. Najpierw odbywał się jarmark na Placu Dominikańskim, jednak kiedy się zaczął rozwijać przeniesiono go w okolice ul. Długiej i Wałów Jagiellońskich. Na jarmarku nabyć można było ceramikę kaszubską, czeskie szkło, rosyjskie futra, toruńskie pierniki, bursztyny itd.

Na Jarmarki sierpniowe do Gdańska przybywało około 400 statków, zaś interesy załatwiano w wielu różnorakich językach. Bardzo szybko Plac Dominikański przestał wystarczać, dlatego powstawać zaczęły inne targowe place, jak choćby Targ Drzewny, Sienny, Węglowy, Wąchany, Rybny - te nazwy pochodziły rzecz jasna od towarów, którymi handlowano na nich albo jeżeli chodzi o Długi Targ od kształtu.

Jarmark św. Dominika był ważnym świętem w mieście. Pojawiała się na nim szlachta, i nawet sam panujący król. Dla Gdańska najbardziej pamiętny stał się jarmark z roku 1310, gdy to wykorzystując nieobecność króla Władysława Łokietka w mieście, Krzyżacy złupili po raz pierwszy miasto, mordując przy tym część kupców a także ludności, jaka przebyła na Jarmark.

Jarmark św. Dominika w Gdańsku trwał bez przerw przez dobrych kilka wieków. Niestety druga wojna światowa spowodowała, iż zniknął on na 33 lata z Gdańska. W roku 1972 z inicjatywy niejakiego Wojciecha Święcickiego - dziennikarza gdańskiej popularnej gazety popołudniowej Wieczoru Wybrzeża, powrócono do starej i pięknej tradycji jarmarku. W siedemdziesiątych latach Jarmark przede wszystkim był imprezą handlową, jaka umożliwiała zakup poszukiwanych wówczas towarów. Na specjalnie organizowanych pokazach nazywanych Żywym Żurnalem&, zobaczyć można było polskie, najnowsze kolekcje odzieżowe.

Obecna formuła Jarmarku świętego Dominika nawiązuje bardziej do tradycji średniowiecznych jarmarku to znaczy handlowania oraz dobrej zabawy. Co roku zwiększa się na nim udział rzemieślników, kolekcjonerów i artystów, zaś handlowaniu jarmarkowemu towarzyszy aż kilkaset godzin kulturalno-rozrywkowego programu.