Uczeń dziś a uczeń sprzed dwóch lat. Jakie problemy, których wcześniej nie było, pojawiły się u dzieci po dłuższym okresie zdalnej nauki?

Nauczanie zdalne zabrało dzieciom strukturę, czyli konkretną organizację życia oraz stymulację, czyli bodźce z zewnątrz, które wspomagają rozwój. U uczniów w wyniku izolacji pojawił się przede wszystkim lęk społeczny, czyli obawa przed interakcjami z ludźmi oraz niepewność w kontaktach z nimi. Druga sprawa, która jest już potwierdzona badaniami, to obniżony nastrój oraz większe skłonności do cierpienia na depresję. Wśród pacjentów pojawiło się też dużo więcej zgłoszeń myśli samobójczych. Trzecią rzeczą, którą również potwierdziły badania, jest to, że w izolacji dzieci są dużo bardziej narażone na przemoc domową, a to, jak wiadomo, jest szkodliwe również dla ich psychiki.

Ostatnie miesiące były w szkołach bardzo chaotyczne – stacjonarna nauka przeplatała się ze zdalną z powodu kolejnych kwarantann, na które kierowano całe klasy. Dzieci i młodzież nagle dowiadywały się, że przez następne dni będą uczyć się z domów. Jak takie rozwiązanie wpływa na uczniów? Czy – z dwojga złego – jest to lepsze niż całkowita izolacja?

Jeśli chodzi o rozwój umiejętności społecznych, to zawsze kontakt z ludźmi jest lepszy niż jego brak. Chaos w szkołach wynika z obostrzeń i, niestety, nikt nie ma na to wpływu – ani dzieci, ani rodzice, ani nauczyciele. By jak najbardziej uniknąć chaosu, ważne jest, aby szkoła była dobrze zorganizowana – szybko informowała i dokładnie tłumaczyła, jak wszystko ma wyglądać.

Jakie są ciemne strony nauki zdalnej? Czym ona skutkuje, gdy trwa zbyt długo?

Izolacja społeczna jest przede wszystkim czynnikiem depresjogennym, wpływa negatywnie na nastrój, ale także na motywację do pracy. Wiemy, jak wygląda to w praktyce – dzieci siedzą na lekcjach w piżamach, czasami się łączą na lekcje, czasami nie. Taka nauka nie jest tak efektywna, jak ta w szkole, zatem przedłużanie takiej sytuacji ma bardzo negatywne skutki. 

Infografika_ciało (002)


A czy z nauki zdalnej płyną jakiekolwiek korzyści? Z wyników badań przeprowadzonych przez pracownię badawczą Social Changes na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka wynika, że 50% uczniów ocenia negatywnie wpływ nauczania zdalnego na swoje samopoczucie psychiczne, 27% neutralnie, a 23% pozytywnie. Czy są więc dzieci, które zyskały na nauczaniu zdalnym?

To oczywiście zależy indywidualnie od każdego dziecka, jego predyspozycji, umiejętności i doświadczeń. Uczeń, któremu jest źle w szkole, który nie jest lubiany przez rówieśników, a może nawet doświadcza tam przemocy, na zajęciach zdalnych odpoczywa od tego wszystkiego. Albo dziecko, które ma problemy z nauką. Podczas lekcji online może zawsze sięgnąć sobie do podręcznika czy zeszytu i dzięki temu ma lepsze oceny. Zatem uczeń, który jest bardziej introwertyczny, zmęczony codziennym dojeżdżaniem do szkoły czy natłokiem obowiązków, może lepiej oceniać nauczanie zdalne niż stacjonarne. Myślę, że na takiej edukacji najbardziej korzystają nastolatkowie, ponieważ oni chcą mieć już swoje życie, nie chce im się dojeżdżać i robi im to mniejszą różnicę, gdzie się uczą, ponieważ często spotykają się już po zajęciach poza szkołą. Oni chodzą do szkoły mniej towarzysko niż małe dzieci.

U wielu uczniów w trakcie nauki zdalnej rodzice obserwowali niechęć do uczenia się, brak energii, spadek nastroju, nerwowość, płaczliwość. Jakie wsparcie w takiej sytuacji powinien nieść rodzic swojemu dziecku?

Rodzic powinien starać się robić wszystko, by sprawić, aby ten nastrój wrócił na właściwe tory. Może na przykład pomóc dziecku się zorganizować, zaproponować mu konkretne rozwiązania, zaoferować swoją pomoc, wyjście na zewnątrz, uprawianie sportu czy coś innego, co mogłoby wpłynąć pozytywnie na jego samopoczucie.  

Dziecko w trakcie nauki zdalnej jest samotne. Jego naturalne środowisko to przecież rówieśnicy, rozmowy, bezpośredni kontakt... Jak podczas nauczania zdalnego i izolacji zadbać o kontakt dziecka z rówieśnikami, by nie czuło się wyizolowane i by jego kontakty z ze znajomymi się nie pogorszyły?

Przede wszystkim powinno się pozwalać dzieciom na kontakty z rówieśnikami. Kiedy dziecko mówi: wyjdę się przejść z koleżankami, kolegami, pójdę z nimi do kawiarni czy na sanki, to trzeba się na to zgadzać. Albo jeśli dzieci chcą sobie organizować jakieś wieczory filmowe, chcą pójść do kina, przenocować u koleżanki czy kolegi, to powinno się im to umożliwić. 

Powrót do nauki stacjonarnej po długim okresie nauczania zdalnego też nie jest łatwy. Co można doradzić rodzicom dzieci, które w trakcie nauczania zdalnego przestały sobie radzić, a skutki tego odczuwają do dziś?

Kiedy dziecko się bardzo źle czuje albo my zauważymy u niego jakieś silne objawy, to koniecznie trzeba zgłosić się do specjalisty. Pierwszym wyborem powinien być psycholog dziecięcy, psychoterapeuta, który jeśli zadzie taka potrzeba, pokieruje dalej, na przykład do lekarza psychiatry. Zatem trzeba dać wsparcie specjalistyczne, ale również zadbać o to, by atmosfera w domu była sprzyjająca zdrowieniu, polepszaniu się nastroju dziecka.

147725602_m
Nie w każdym domu były odpowiednie warunki do pracy i nauki zdalnej, a to mogło prowadzić do konfliktów /123RF/PICSEL


Dla rodziców to też nie jest łatwy czas. Wielu z nich twierdzi, że podczas pandemii pogorszyły się ich relacje z dziećmi.

W trakcie takiej izolacji najgorsze jest to, że sytuacja jest nieprzewidywalna, bo nie wiemy, ile czasu będziemy musieli siedzieć w domach, a mamy w nich do dyspozycji ograniczoną powierzchnię. I jeśli każdy – mama, tata, dziecko są na zajęciach czy w pracy online, a jednocześnie mają za mało tego miejsca w domu, to wszyscy będą trochę sfrustrowani. Przed pandemią tego nie było – rodzice wychodzili do pracy, dzieci do szkoły, każdy miał więc poza domem swój odrębny świat. Dlatego w trakcie zdalnej nauki i pracy powinniśmy częściej wychodzić na zewnątrz.

Podczas nauczania zdalnego również nauczyciele znaleźli się w niezbyt komfortowej sytuacji. Czy wielu z nich w tym okresie musiało zasięgnąć pomocy psychologa?

Myślę, że na pewno wielu. Czy to z pomocy dotyczącej tego, jak w takiej sytuacji pracować z dziećmi, szczególnie kiedy mają one obniżony nastrój; czy wówczas, gdy nauczyciele sami potrzebowali pomocy, ponieważ również byli obciążeni – musieli nagle całkowicie zmienić formę swojej pracy. Dla wszystkich pandemia i to, jak się zmienił świat, były szokiem. Doświadczenie czegoś takiego wiąże się z konsekwencjami u każdej osoby.

Zdalne nauczanie to jeden problem, drugim jest przeciążenie w trakcie nauki stacjonarnej – nadrabianie zaległości, sprawdziany, kartkówki. Rodzice skarżą się, że dzieci są przeciążone, nie radzą sobie ze stresem i napięciem, które towarzyszą im każdego dnia. Jakie mogą być tego skutki?

Tu trzeba by było wprowadzić zmiany w systemie nauczania, dotyczące tego, jakich treści i w jakiej ilości dzieci mają się nauczyć oraz w jaki sposób ma być to sprawdzane. Aktualnie mamy podstawę programową i to jest od nich wymagane. Dzieciaki wiedzą, że muszą to umieć, a jednocześnie czują, że jest tego za dużo. Po szkole zresztą zazwyczaj czymś się jeszcze interesują i chciałyby także wypoczywać. Problem zatem leży w systemie i tam musiałoby się to zmienić. Natomiast rodzice mają wybór i mogą posyłać dzieci do różnych szkół. Można też pytać w szkole dziecka, jak dużo jest tych prac domowych, sprawdzianów i na czym należy się bardziej skupić, a na czym mniej.  

Coraz więcej rodziców decyduje się na naukę domową. Czy to również skutek pandemii i tego, co aktualnie dzieje się w polskiej szkole? Czy edukacja domowa może mieć pozytywny wpływ na młodego człowieka, skoro nauczanie zdalne nie zdało egzaminu?

Rzeczywiście pandemia wpłynęła na to, że więcej osób skorzystało z edukacji domowej jako alternatywy. Czy taka forma nauki się sprawdzi, zależy od konkretnego dziecka. Jeśli funkcjonuje ono lepiej w edukacji domowej i rodzice widzą oraz czują, że to mu służy, to wtedy oczywiście jest to dobre rozwiązanie. Są natomiast także uczniowie, u których nie będzie się to sprawdzało, na przykład tacy, którzy mają naturalną potrzebę przebywania wśród dużej liczby dzieci. W takim wypadku przy edukacji domowej trzeba by było dać im możliwość zaspokojenia tej potrzeby gdzie indziej. Warto też wspomnieć o tym, że nie każdy rodzic da radę nauczyć dziecko w domu, więc wyjście z systemu szkolnego zawsze jest obarczone jakimś ryzykiem. Przed podjęciem takiej decyzji każdy rodzic powinien sobie dokładnie przemyśleć, czy chce się na to zdecydować.

Rozmawiała Joanna Cwynar

1643211776-embed-redakcja

Przeczytaj więcej o akcji na Mental.interia.pl

Przeczytaj również:

Rodzice sami uczą dzieci. Coraz więcej uczniów przechodzi na edukację domową

Dni wolne w roku szkolnym 2021/2022. Czy zdalne nauczanie będzie przedłużone?

Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały?