Człowiek, jak każda żywa istota, wielokrotnie w ciągu życia, ulega rozmaitym pragnieniom. Kiedy dążenie do ich zaspokajania staje się obsesyjne, człowiek nie jest w stanie z nich zrezygnować nawet na krótko to staje się to dla niego nałogiem i, jak każdy nałóg, może mu zaszkodzić. Takim magnesem i sensem życia dla wielu ludzi staje się dziś telewizja. Sama w sobie nie jest niczym złym, o ile włącza się ją sporadycznie nie zapominając o innych sposobach spędzania wolnego czasu. Jeśli wykorzystuje się oglądanie telewizji, by poszerzyć swoją wiedzę o otaczającym nas świecie i wielu rozmaitych dziedzinach nauki korzystając z mnogości dostępnych kanałów telewizyjnych o profilu edukacyjnym, informacyjnym, czy też nawet rozrywkowym oraz traktując telewizję jako jedno ze źródeł edukacji to nie grozi nam uzależnienie. Jeśli natomiast telewizja staje się celem samym w sobie, wpatrujemy się w srebrny ekran bez względu na to, co w nim widzimy i przez długi okres czasu to mamy do czynienia z początkiem nałogu, który przebiega identycznie jak w przypadku uzależnienia od narkotyków czy też alkoholu. Nałóg powoduje zaniedbywanie codziennych obowiązków służbowych i rodzinnych, z czego telemaniacy najczęściej zdają sobie sprawę, ale mimo tego nie mogą nic na to poradzić. Próba zmniejszenia obecności nałogowca przed ekranem telewizora kończy się najczęściej frustracją, a nawet agresją. Oglądanie telewizji staje się czynnością niemal tak samo ważną jak podstawowe czynności bytowe w rodzaju jedzenia czy też oddychania.

Wpływ telewizji na psychikę ludzką stał się obiektem badań naukowych. Wykorzystując elektroencefalogram do badania aktywności mózgu osób oglądających telewizję w czasie badania naukowcy stwierdzili, że stopień pobudzenia ośrodków kory mózgowej jest niższy niż wtedy, gdy człowiek czyta książkę. Mózg praktycznie przestaje wtedy pracować skupiając się na przetwarzaniu gotowych obrazów. Oglądaniu telewizji towarzyszy poczucie odprężenia i relaksu, które następuje niemal natychmiast po włączeniu odbiornika. Naukowcy prześledzili proces tworzenia się nałogu telewizyjnego. Główną rolę gra tutaj właśnie poczucie głębokiego odprężenia, które odczuwa osoba oglądająca telewizję. Pomimo tego, ze wnioski z badań wskazują jednoznacznie, ze pogarsza się również samopoczucie to osoba przed telewizorem subiektywnie odczuwa, że siedzenie przed odbiornikiem daje jej poczucie zadowolenia. Prawdopodobnie wynika to z tego, że biernie obserwuje obrazy przesuwające się na ekranie nie zastanawiając się nad swoim stanem emocjonalnym, ponadto znajduje się wtedy w fazie obniżonej aktywności umysłowej, więc proces logicznego rozumowania również jest upośledzony. Natomiast, gdy wyłącza odbiornik to wtedy zaczyna czuć się znacznie gorzej, za co jest odpowiedzialny tzw. syndrom odstawienia charakterystyczny dla osób uzależnionych. Jedynym sposobem, by wrócił przyjemny stan odprężenia jest ponowne włączenie odbiornika. Fakt podświadomego łączenia w umyśle bodźca z reakcją czyli włączenia telewizora i natychmiastowego osiągnięcia stanu błogiego zadowolenia daje taki efekt, jaki obserwujemy u setek ludzi bezmyślnie wpatrujących się godzinami w ekran. W tym przypadku znakomicie sprawdza się znane powiedzenie "apetyt rośnie w miarę jedzenia", z tym, że tu apetyt oczywiście oznacza chęć nieustannego oglądania telewizji. Im więcej spędza się czasu przed ekranem odbiornika, tym większy jego brak się odczuwa, gdy jest on wyłączony. Natychmiastowe zaspokojenie swojej potrzeby spycha na dalszy plan inne aspekty egzystencji i może zrujnować życie uzależnionego, jeśli w porę nie nadejdzie fachowa pomoc. Nie przeszkadza temu nawet fakt, ze większość osób doskonale zdaje sobie sprawę, że traci w ten sposób czas na czynność bezproduktywną, ale nawet mimo tego nie potrafi sobie jej odmówić. Poczucie braku efektywnego wykorzystywania swojego czasu wolnego poprzez oglądanie telewizji ma jednak związek z poziomem dochodów zainteresowanych - badania przeprowadzone w krajach anglosaskich wykazały, ze osoby o niskich dochodach są bardziej bezkrytyczni w stosunku do telewizji. Niemniej jednak dane przytaczane przez naukowców są alarmujące. Statystyczny mieszkaniec krajów wysoko rozwiniętych spędza przed telewizorem trzy godziny dziennie, co sprawia, ze tygodniowo kumuluje się w prawie całą dobę. W tym aspekcie telewizja jawi się jako przysłowiowy pożeracz traconej bezpowrotnie energii statystycznego mieszkańca Ziemi. Już nie tylko sprzętu domowego użytku, ale traktowanej niemalże jak partnerka życiowa przenosząca widza w świat iluzji, bez kłopotów i zmartwień. Jednak, to, ze nie myśli się o problemach dnia codziennego nie znaczy, ze one znikają. Nie załatwione kumulują się grożąc zgubnymi konsekwencjami dla człowieka szukającego zapomnienia w świecie telewizji.

Już na początku XX wieku rosyjski badacz Iwan Pawłow w swoim doświadczeniu ze słynnymi "psami Pawłowa" wykazał ponad wszelką wątpliwość, że można nauczyć się reagować zgodnie z ustalonym wzorcem. Po pewnym czasie ta reakcja staje się automatyczna i dany bodziec wywołuje zawsze tą samą reakcję, nie tylko zresztą sam bodziec, ale nawet wzmianka o nim. Człowiek już od najmłodszych lat reaguje na nagle bodźce wzrokowe pojawiające się na ekranie telewizora. Już dwumiesięczne niemowlęta reagują na chodzący telewizor, odwracając w jego kierunku główki. Szybkość reakcji na nagłe bodźce wzrokowe jest w wielu sytuacjach wymagających znakomitego refleksu bardzo przydatne, ale akurat przy oglądaniu telewizji działa na niekorzyść i sprzyja uzależnieniu. Dla wielu ludzi telewizor stanowi najpotrzebniejszy, stojący na honorowym miejscu w domu, przedmiot domowego użytku. Chociaż ma wiele zalet, gdyż rzeczywiście umiarkowanie wykorzystywany staje się źródłem wielu cennych informacji ze świata kultury, nauki, sportu, itp. to znacznie częściej wywołuje zmiany psychiczne objawiające się zubożeniem emocjonalnym natury ludzkiej. Cierpi nie tylko sam nałogowiec, ale i jego otoczenie, w szczególności rodzina. Osoby przesiadujące godzinami przed "srebrnym lufcikiem" są nadmiernie podatne na apatię, nudę i zniechęcenie, mają problem z brakiem koncentracji, biorą mniejszy udział w życiu towarzyskim. Ponadto stają się wybuchowe, nie potrafią sobie poradzić z problemami życiowymi, reagują złością na wszelkie przeciwności losu.. Mają częste napady chandry, o wiele boleśniej niż osoby zrównoważone emocjonalnie przeżywają własne niepowodzenia. Silne uzależnienie od telewizji może być nawet przyczyną załamania nerwowego. Zbyt długie przesiadywanie przed srebrnym ekranem może być też przyczyną depresji i izolacji od rzeczywistości.

Nałóg nadmiernego oglądania telewizji stał się w dzisiejszych czasach niemalże chorobą cywilizacyjną, a na pewno poważnym problemem społecznym. Dotyka on bowiem nie tylko samego zainteresowanego, ale także jego otoczenie. Najbardziej poszkodowaną jest jego rodzina, na którą nie ma już czasu, ale nie tylko nałóg dotyka jego najbliższe środowisko. Wraz z pogłębianiem się uzależnienia telemaniak zaczyna mieć kłopoty w pracy. Często zdarza się bowiem, ze osoba twórcza, kreatywna, chwalona za wyniki swojej pracy pod wpływem telewizji zaczyna opuszczać się w pracy, nie dotrzymywać terminów realizacji ważnych projektów zawodowych, a nawet przestać przychodzić do pracy. Kończy się to zazwyczaj jej zwolnieniem, a będąc osobą bezrobotną ma jeszcze więcej czasu na swoją ulubioną rozrywkę. Pojawia się tu syndrom błędnego koła.

Telemaniacy wypracowali już sobie charakterystyczny dla nich styl życia nazywany z angielska "couch-potato". Oglądają swój ulubiony program telewizyjny z paczką czegoś do zjedzenia (chipsów, orzeszków czy też słodyczy) przez co czują się jak w kinie. Rezygnując z wszelkiej aktywności ruchowej i pochłaniając przy siedzącym trybie życia ogromną ilość kalorii stają się coraz grubsi, co wpływa niekorzystnie na ich zdrowie, gdyż wiadomo, że nadwaga sprzyja występowaniu wielu schorzeń z cukrzycą i chorobami układu krążenia na czele. Wynalazek pilota spowodował, ze nawet nie muszą już ruszać się ze swojego pilota, by zmienić kanał ograniczając tym samym swoją aktywność ruchową do minimum. Nie należy zapominać również o tym, że z ekranu płynie szkodliwe promieniowanie, którego całkowicie nie można zneutralizować. Wielogodzinne oddziaływanie tego promieniowania na organizm ludzki nie pozostaje zapewne bez wpływu na jego zdrowie. Zamykając się w swoim pokoju z nieodłącznym świecącym towarzyszem ograniczają swoje kontakty towarzyskie, przez co stają się coraz bardziej samotni. Z reguły nawet nie zdają sobie nawet sprawy z poczucia osamotnienia. Można tutaj wysnuć analogię, porównując osoby uzależnione od telewizora do ludzi cierpiących na autyzm. Obydwie grupy mają swój własny świat, z tym, ze autystycy posiadają go w swoim własnym umyśle, a telemaniacy widzą go na ekranie telewizora.

Łatwo jest przeoczyć początek nałogu. Kiedy już widz się zorientuje, że nie funkcjonuje jak dawniej, może być już za późno. Czasami niewinnie wyglądające oczekiwanie na swój ulubiony serial telewizyjny już jest zwiastunem czegoś niepokojącego. Po serialu bowiem nie wyłącza się telewizora, tylko przeskakuje się inne kanały telewizyjne w poszukiwaniu czegoś ciekawego. W potocznej świadomości funkcjonuje obraz telemaniaka jako osoby z nieodłącznym pilotem w ręku. Samo przeskakiwanie po rozmaitych kanałach staje się wkrótce celem samym w sobie, nie ogląda się telewizji po to, by obejrzeć konkretny program, tylko po prostu dla zabicia czasu. Samo przeskakiwanie po kanałach telewizyjnych staje się także rodzajem rozrywki. Często spotyka się stwierdzenie, ze ten kto ma w ręku pilot do telewizora, ma też władzę. Wszyscy bowiem są zmuszeni oglądać to, na co on ma ochotę. W przypadku telemaniaków jest to niewątpliwie prawda, gdyż wiele osób dzierży tego pilota w ręku przez wiele godzin.

Odkąd uzależnienie od telewizji stało się problemem społecznym, społeczeństwo jako całość powinno się temu zjawisku przyjrzeć z bliska i opracować metody zaradcze. Szczególnie istotna jest rola programów uświadamiających, jaki destrukcyjny wpływ ma telewizja na psychikę, szczególnie dzieci i młodzieży. Dzieci zamiast czytać książki rozwijające wyobraźnie i poszerzające horyzonty myślowe, już od najwcześniejszych lat spędzają większość czasu przed telewizorem. Dzieje się tak często z winy samych rodziców, którzy zapracowani i uwikłani w "wyścig szczurów" nie mają czasu dla swoich pociech, telewizji zostawiając obowiązek wychowywania swoich dzieci. Tymczasem ci młodzi ludzie nie mają jeszcze na tyle ukształtowanej konstrukcji psychicznej, by umieć świadomie korzystać z tego medium. Należy ich tego nauczyć najlepiej oglądając wspólnie z nim dziecięce programy, analizując ich treść oraz wartościując treść tych programów. Należy przy tym jednak promować inne sposoby spędzania wolnego czasu takie jak zabawa na świeżym powietrzu czy też czytelnictwo. Niekiedy potrzebne są bardziej radykalne rozwiązania jak wprowadzenie określonych pór oglądania telewizji czy nawet pozbycie się odbiornika telewizyjnego co na pewno wyjdzie na dobre nie tylko dzieciom, ale i nam samym. W końcu jak powiedział swego czasu Marshal McLuhan: "Przez telewizję świat stał się wsią, a spora część programów przypomina wsiowe plotki". Tym stwierdzeniem oddał sens wartości telewizji. W zalewie audycji można znaleźć wartościową ofertę, ale tonie ona w morzu bezwartościowych programów mających tylko na celu przyciągnięcie widzów przed ekrany. Prawdziwą sztuką jest wyłowić te perełki z oferty programowej na nich skupiając całą uwagę.

Bibliografia:

"Świat Nauki", Polska edycja Scientific American,, 04/2002, Prószyński i S-ka