Profesor Pimko jest wedle mojej osoby najlepszym manipulatorem w Ferdydurke. To ta wielce czcigodna postać wielokrotnie doprowadza Józia do popełnienia czynów niezamierzonych, bądź też nie zgodnych z jego chęciami. To profesor manipuluje jego wypowiedziami i sprawnie użytkując posiadaną przebiegłość, pozbawia go możliwości obrony, przed swymi zarzutami i to on wreszcie sprawia, iż wizerunek  głównego bohatera zostaje naruszony i pozbawiony należytego szacunku, w oczach innych postaci. Pimko jest mistrzem manipulacji, a wiąże się to głęboko z zawodem, który wykonuje. Jako belfer klasyczny na co dzień jego powinnością jest „upupianie” uczniów, to znaczy utrzymywanie ich w stanie niedojrzałości. Praktyka czyni mistrza i doświadczenie w systemie edukacji sprawiło że Pimko stał się prawie doskonałym manipulatorem.

Rozważania na temat tendencji manipulacyjnych w kreacji profesora należy chyba zacząć od samego początku powieści Gombrowicza, gdy po raz pierwszy pojawia się postać Pimki. Bardzo szybko widoczna staje się pierwsza cecha belfra: wysoka erudycja i sprawność retoryczna. Na każdą uwagę swego ucznia  profesor ma gotową zadziwiającą odpowiedź, która zbija przeciwnika z tropu i uniemożliwia wybicie się na samodzielność. „ I siedziałem w nierealnym nonsensie jak we śnie zakneblowany, zbelfrzony i zabelferowany, siedziałem na dziecinnej pupci, on zaś siedział jak na Akropolu.” Powyższy fragment wskazuje na niebywałą skuteczność tej metody.

Kolejnym ważnym argumentem świadczącym o niebywałym machiawelizmie Pimki jest jego umiejętność przyprawiania komuś nieprawdziwej „gęby”. Posługując się oszczerstwami, wyrabia złą opinię o Józiu u osób postronnych. Absurd tych insynuacji uniemożliwia głównemu bohaterowi jakąkolwiek obronę. Najlepiej jest to pokazane na przykładzie spotkania z Młodziakową. „Nie dość że przedstawił mnie jako pozera, który udaje dorosłego i zblazowanego, lecz  nadto mówił z rozczuleniem o moim do niego przywiązaniu”. Bezczelność Pimki pozwala mu na wzbicie się na nieznane wcześniej wyżyny manipulacji. Postać ta wydaje się kompletnie pozbawiona emocji, bądź też podstawowego poczucia sprawiedliwości. Swoje machinacje i matactwa przeprowadza bez najmniejszego cienia skruchy, co również pozwoli mu znaleźć się na czele listy manipulatorów w Ferdydurke.

Jednak profesor nie wykazuje się swymi umiejętnościami, jedynie wobec swego podopiecznego. Prawdziwy pokaz swych zdolności daje w szkole. W celu upupienia młodzieży Pimko rozplanowuje skomplikowaną intrygę. Najpierw podając się z inspektora, pojawia się w murach liceum, by potem upozorować przypadkowe upuszczenie karteczki, dającej do zrozumienia, iż uznaje on uczniów za infantylnych. W wyniku tego przebiegłego planu, dziatwa szkolna  za wszelką cenę stara się udowodnić swoją dojrzałość, tym samym przyprawiając się o „pupę”. Opisany powyżej przykład to słownikowa definicja manipulacji. Sprawność profesora w tej sztuce zadziwia swoją wielowarstwowością i pokrętnością.

Przeciwnicy tezy o wyższości T. Pimki w dziedzinie manipulacji mogliby wskazać, iż z łatwością wpadł on w pułapkę zastawioną nań przez Józia, a mianowicie uwierzył w fałszywy liścik od pensjonarki i ośmieszył się na oczach jej rodziców. Rzeczywiście wskazuje to na pewne niedociągnięcia w sztuce krętactwa, jednak nie jest to argument przesądzający. Wiadomość od kochanki została napisana umiejętnie i doskonale wpisywała się w kontekst poprzednich relacji. Zresztą szybko orientując się w intrydze Józia, profesor nie stracił zimnej krwi i z nonszalanckim spokojem próbował przekonać rodziców Pensjonarki o braku jakichkolwiek stosunków łączących ich serca. Mimo absurdalności historii o wejściu do ogródka jedynie za potrzebą fizjologiczna, to jednak odnosi on sukces. Pod wpływem jego matactw, oburzeni rodzice dziewczęcia rezygnują z wezwania policji i wyciągnięcia konsekwencji z stosunków z nieletnią.

Na podstawie wyżej wymienionych argumentów z całą pewnością mogę stwierdzić , że Pimko jest postacią najsprawniej posługującą się manipulacją z wszystkich bohaterów Ferdydurke. Erystyka, retoryka, kłamstwa, półprawdy oraz dezinformacja to naturalny habitat tego człowieka. Profesor nie przebiera w środkach, przy dążeniu do celu, którym jest upupienie pozostałych bohaterów i nie waha się użyć dla niego takich narzędzi jak absurdalne insynuacje, zbijanie przeciwnika z tropu, czy daleko idąca manipulacja. W zależności od wyznawanej filozofii życiowej, może on być odrażającym przykładem człowieka, który stoczył się na samo dno moralności lub też przykładem do naśladowania w skutecznym dążeniu do celu.