Jednego z najbardziej gorzkich utworów Juliusza Słowackiego nie da się poprawnie zinterpretować bez poznania kontekstów kulturowych, które poeta w nim przywołał. Już sam tytuł "Grób Agamemnona" sugeruje, że będzie trzeba się odnieść do tradycji antycznej.

 Grób Agamemnona - geneza powstania utworu

Słowacki napisał "Grób Agamemnona" pod wpływem podróży do Grecji, w trakcie której zwiedził miejsce wówczas mylnie określane jako grobowiec Agamemnona, króla Argos i Myken, znanego dzięki mitowi o wojnie trojańskiej. Agamemnon był naczelnym wodzem wojsk greckich oblegających dziesięć lat Troję. 

Słowacki, od zawsze zainteresowany dziełami starożytnej Grecji, nie ujrzał jego grobu, tylko skarbiec Atreusza. Dzięki temu jednak, że pozostał nieświadom pomyłki, możemy cieszyć się jednym z najbardziej rozrachunkowych utworów w poezji tego poety. Utwór dzieli się na dwie części.

Gróg Agamemnona - część I utworu

Punktem wyjścia Słowacki czyni sytuację, w której się znalazł. W oczywisty sposób miejsce, w którym przebywa, nasuwa mu skojarzenia z "Iliadą" Homera. Przywołanie dzieła mistrza, jakim jest dla poety Homer, powoduje próbę zestawienia i porównania swej twórczości z dziełem wielkiego epika. 

Niestety, Słowacki nie czuje się godzien uchwycenia struny liry, którą świetnie udało się stroić Homerowi. Symboliczna struna, o której myśl nasunął Słowackiemu wdzierający się promień słoneczny, w jego niewprawnej ręce pęka bezgłośnie. Poeta bowiem nie tylko twórczością nie może równać się z Homerem. 

Osobną sprawą jest brak wdzięcznych słuchaczy, na których twórczość wywołuje wpływ inspirując ich do czynu. Czytelnicy Słowackiego pozostają głusi na jego poezję, nie dociera do nich jej przesłanie. Poeta snuje jeszcze refleksje dotyczące zgubnej roli upływającego czasu, który wniwecz obraca dzieła ludzkie. 

Nawet największe namiętności, które przeżywa człowiek, stają się niczym. Ta refleksja wywołuje smutek poety. Pierwsza część "Grobu Agamemnona" zdominowana jest przez tematykę ogólnokulturową i z uwagi na jej spokojny, refleksyjny charakter, można ją określić jako statyczną.

Grób Agamemnona - część II utworu. Wyszukiwanie analogii

W drugiej części sytuacja liryczna stanowczo nabiera dynamizmu. Zmienia się temat. Nie zostaje porzucona do końca starożytność. Poeta opisuje swą jazdę konną, w której zastanawia się nad  nad sensem kojarzenia różnych miejsc znanych z dziejów starożytnych z historią Polski. 

Na wstępie wyklucza możliwość zatrzymania się na Termopilach, gdzie poległo trzystu Spartan dowodzonych przez wielkiego Leonidasa. Niewłaściwe to miejsce dla przedstawiciela narodu, który dał się skuć w łańcuchy. Znacznie bardziej pasującym będzie Cheronea, pod którą Grecja na zawsze utraciła swą niepodległość. 

Przyczyn na to składa się wiele, przede wszystkim jednak rezygnacja i bierność narodu polskiego, który zamiast stanąć do czynnej walki o wolność, woli pielęgnować swe wady narodowe.

Grób Agamemnona - część II utworu. Rozrachunek

Wady te wyeksponowane bezlitośnie zostają poprzez przywołanie osoby Leonidasa. Jego trup na Termopilach jest nagi - co poeta zaznacza: bez kontusza, bez złotego pasa. Te przywołane szczegóły z narodowego stroju szlachcica są symbolami. Mają sugerować, w czyich przywarach widzi Słowacki źródło polskiej porażki. 

Szlachta, z jej upodobaniem do przepychu, podkreślaniem własnej świetności i bufonadą, nie ma szans dorównać doskonałości nagiego Leonidasa i wywalczyć dla kraju wolności. Zapatrzona w siebie i egoistyczna, zaprzepaszcza polskie szanse na niepodległość, gdyż swym "czerepem rubasznym" więzi "duszę anielską narodu", czyli prosty lud. 

Dalsze hamowanie postępowych, demokratycznych idei doprowadzi tylko do tego, że Polska będzie nadal żywym trupem spoczywającym w grobie. Receptą jest "zrzucenie palącej koszuli Dejaniry", czyli odejście od przewodniej roli szlachty w narodzie polskim, albo też jej zdecydowany odwrót od błędów przeszłości. One bowiem spowodowały, że niepodległość została utracona. Jeżeli takowe zmiany nie nastąpią - Polska nadal będzie "pawiem i papugą narodów łudzonym błyskotkami".

 Jest szansa na odejście od tej mało chlubnej roli. Dokona się to jednak pod warunkiem, że z mogiły powstanie naród "złożony z jednej bryły", czyli silny swym zjednoczeniem. Ważna jest też wypracowanie nie tylko zdolności Polaków do wielkich poświęceń dla kraju, ale i uzyskanie trzeźwego spojrzenia na gubiące szanse na wolność wady narodowe. Póki co, poeta stwierdza gorzko: "Boś ty, jedyny syn Prometeusza - Sęp ci wyjada nie serce - lecz mózgi".

Grób Agamemnona - część II utworu. Koncepcja roli poety

Słowacki tłumaczy swą odwagę w mówieniu gorzkich prawd ojczyźnie i Polakom - wynika ona ze smutku i własnego poczucia winy. Poeta, od zawsze zaangażowany w sprawy ojczyzny, bardzo ubolewa nad faktem, że ciążą nad nim niespełnione powinności (z biografii Słowackiego możemy wnioskować, że chodzi tu o brak czynnego włączenia się w powstanie listopadowe). 

Dlatego uważa, że jego misją teraz jest wskazanie drogi, nawet jeżeli prowadzi ona przez wytknięcie najbardziej bolesnych prawd.