Dotarliśmy do jednego z krakowskich gimnazjów. W reportażu tym wystąpią uczniowie tej właśnie szkoły. Pragnę zobaczyć, jak spędzają czas na szkolnej przerwie.

W tej chwili dzwonek oznajmił koniec lekcji. Po kilkudziesięciu sekundach niektórzy uczniowie byli już na podwórku, bowiem aura pozwala jeszcze na odpoczynek na szkolnym boisku. Kilku chłopców biegnie pograć trochę w piłkę nożną. Dołączają do nich następni. To jeden z najlepszych sposobów na spędzenie dwudziestominutowej przerwy, inne są krótkie i ciężko jest się dobrze na nich pobawić - mówi Daniel. Kilka minut później przy bramce jest już coraz więcej chłopców. Zaczynają się okrzyki, wzajemne pretensje oraz upomnienia.

Szybko przechodzimy na skwerek za boiskiem i spotykamy tam uczniów, którzy usiłują powtórzyć jeszcze materiał przed trudną klasówką z fizyki. Zaraz się zacznie - mówi przestraszona dziewczyna. Jednocześnie odpytują się nawzajem. Przeważnie większość w ten sposób wykorzystuje ostatnie minuty przed sprawdzianem. Można tylko zadawać sobie pytanie czy takie pochopne utrwalanie materiału ma jakiś sens. Pewnie nie do końca, ale przynajmniej ma się świadomość, że wszystko się zrobiło, aby dobrze napisać - przekonuje Magda.

Dajemy im już spokój i idziemy na ławkę, gdzie zaciekle rozmawia ze sobą czwórka chłopców; Mateusz, Piotrek, Kamil i Paweł. Debatują o piłce nożnej. Jednogłośnie stwierdzają, że jest to właśnie moment, w którym można się do woli nagadać - bez sensu jest zakuwać do końca, czy też biegać na boisku. Nas bardziej interesuje rozmowa, bo ciągle na nią nie ma odpowiedniego czasu. Wobec tego, nie przeszkadzam im w spokojnej, dalszej konwersacji.

Ostatnie miejsce, w które się wybrałem jest malutki trawnik, który ciężko zauważyć z podwórka szkolnego. Parę osób bardzo szybko przepisuje pracę domową z historii. Kilku z nich udało się to szybciej i teraz pilnują, aby nikt ich nie nakrył. Zabrakło chęci w domu, to teraz trzeba się spieszyć na przerwie - mówi cichutko Joasia. Z drugiej strony słychać Marka: Mnie całkowicie wyleciało to z głowy, a za brak, mógłbym dostać jedynkę.

Nic nie trwa wiecznie, także i przerwa, którą kończy dzwonek. Ci, którzy przepisywali, chowają zeszyty. Uczniowie uczący się do fizyki, usiłują jeszcze coś powtórzyć sobie w drodze. Piotrek wraz ze swoimi kompanami, wracając, nadal jeszcze rozmawiają na interesujący ich temat. Z boiska dobiegają jeszcze ostatnie odgłosy kopanej piłki, ale też już wszyscy zbierają się na lekcje.

Tak właśnie wygląda przerwa dwudziestominutowa. Czy to, co tutaj zobaczyliśmy jest dobrym sposobem na wypełnienie tego czasu? Pozostawiam to bez komentarzu, bo nie mi to oceniać.