Kategoria tragizmu zrodziła się w starożytnej Grecji. Tragizm postaci oznaczał jej położenie, które nie miało ocalającego wyjścia. Bohater był skazany na klęskę, jednak jego sytuacja nie była wynikiem jego postępowania. Tragizm oznaczał karę bez winy. W każdym razie bez winy świadomej i celowej. To Fatum, okrutny los wydawał wyroki.

O tragizmie, choć nie do końca w kategoriach antycznych, można mówić w przypadku Kordiana. Jego sytuacja również nie ma pozytywnego rozwiązania. Kordian, wie, co powinien zrobić, jest przekonany o słuszności swojego postępowania, jednak nie jest zdolny zrealizować swojego planu, jego psychika okazuje się zbyt słaba. Kordian ponosi klęskę w walce z samym sobą.

Życie Kordiana od początku jest napiętnowane przez nieszczęśliwy los. Prześladują go zdarzenia, które odbierają mu wiarę w sens i dobro świata. Już w wieku piętnastu lat, zetknął się ze śmiercią bliskiej osoby. Jego przyjaciel odebrał sobie życie. Młody Kordian próbuje zrozumieć przyczyny takiej tragedii. Jednocześnie uświadamia sobie kruchość ludzkiego życia. Rozważając śmierć przyjaciela Kordian dochodzi do wniosku, że przyczyną była nieadekwatność marzeń młodzieńca do rzeczywistości. Wydaje się, ze los przyjaciela mógł być losem samego Kordiana, ponieważ on także ma bardzo bujną wyobraźnię i górnolotne marzenia.

Kolejnym rozczarowaniem jest miłość Kordiana. Obiekt jego uczuć, idealizowana przez niego Laura nie jest zainteresowana jego uczuciem. Traktuje go niepoważnie, bawi się jego uczuciem. Kiedy Kordian odkrywa prawdę, również myśli o samobójstwie. Świat traci dla niego sens.

Potem widzimy Kordiana jako już znacznie starszego mężczyznę, jego światopogląd znacznie się zmienił, nie jest już taki uczuciowy, nie oczekuje od świata tak wiele. Poprzednie doświadczenia uczyniły go bardziej sceptycznym. Tym bardziej, że rzeczywistość, która obserwuje daleka jest od doskonałości. W Londynie przekonuje się, ze całym światem rządzą pieniądze. Kupić można wszystko, nawet miłość. Do0bitny dowód na to, daje mu Wioletta, kochanka, która była mu oddana i wierna, póki wierzyła w jego bogactwo. Jednak kiedy uznała, ze jest on biedny, nie miała dla niego odrobiny uczucia.

Kordianowi zostaje wiara, z oddaniem wyrusza do rymu, ale i tu spotyka go rozczarowanie. Papież nie ma litości dla cierpiących Polaków, miast duchowym przewodnikiem i pocieszycielem, okazuje się politykiem, dbającym o własne interesy. Ojciec Święty potępia Polaków za to, ze występują przeciwko zaborcom.

Po raz kolejny Kordian rozważa samobójstwo. Skoro na świecie nie ma już żadnych wartości, jego życie też staje się bezwartościowe. Takie rozumowanie zostaje poddane krytyce, Kordian uświadamia sobie swoją bezużyteczność. Ma żal do papieża, że ten nie wspiera Polaków, a on sam nie robi nic dla przegranej sprawy. Samobójstwo jest w tym świetle egoizmem, ponieważ ojczyzna potrzebuje obrońców. Kordian wraca do kraju i postanawia stanąć do walki. Jego celem jest zabójstwo cara Mikołaja. Zamach jest planowany przez cały sztab spiskowców, jednak w ostatniej chwili wszyscy się wycofują. Kordian zostaje sam na placu boju. On nie chce zrezygnować. Pozbawiony wsparcia, postanawia walczyć sam.

Tu właśnie przejawia się tragizm Kordiana, poświęca on swoje życie, choć ofiara ta jest beznadziejna. Kordian nie potrafił zabić, przemoc, tym bardziej morderstwo nie mieściło się w jego naturze, nawet jeśli wierzył w słuszność takiego kroku. Przeczuwał, ze nie będzie zdolny zabić bezbronnego człowieka, a jednak podjął się tego kroku.

Tragizm Kordiana jest przedstawiony nieco inaczej niż w antycznym dramacie. Jego los wydaje się przesadzony, od początku prześladują go nieszczęścia, jego klęska nie była przesadzona z góry, zamach mógł się powieść, a wtedy ofiara Kordiana nie byłaby bezsensowna. Tym niemniej los Kordiana budzi współczucie i litość, podobnie jak jego przyjaciel, Kordian nie był zdolny do życia w otaczającym go świecie.