Jan Kochanowski stworzył treny, kiedy jego dotychczasowe, spokojne życie zostało zakłócone i zburzone dramatycznym wydarzeniem - śmiercią jego małej córeczki Urszulki. Stało się to około 1579 roku, poeta bardzo to przeżył. Kochanowski jako pierwszy poeta zadedykował treny małemu dziecku. Trenów powstało dziewiętnaście. Wszystkie przypominają swoją budową epitafium - czyli utwory dedykowane osobie zmarłej.

Tragedia Kochanowskiego jako ojca - śmierć Urszulki spowodowała wielką, osobistą tragedię ojca. Nie potrafił tego pojąć, zrozumieć, jakoś sobie przetłumaczyć, pogodzić się z tym. Kochanowski porównuje zmarłą córeczkę do młodej oliwki. Która niestety "została ścięta przez nadgorliwego ogrodnika". Kochanowski ubolewa również nad tym, że dom po śmierci dziecka jest pusty, smutny, smętny, a nawet straszny i przygnębiający. Mówi, że kiedy żyła to słychać było wszędzie jej "radosne szczebiotanie". Zrozpaczony ojciec zadaje nieustannie retoryczne pytanie - "Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała, w którąś stronę, w którąś się krainę udała".

Dramat człowieka wierzącego - Kochanowski przyznaje, że rozpacz po zmarłym dziecku spowodowała, że ma wątpliwości co do siły i sprawiedliwości Boga. Przyznaje się również, że zwątpił w Niego. Nie może pozbyć się wrażenia, że egzystencja człowieka na tym marnym świecie pozbawiona jest sensu.

Dramat twórcy, poety - Kochanowski ubolewał nad śmiercią córki także dlatego, że widział w niej swoją następczynie. Z jego relacji wynika, że okazywała ona talent poetycki. Mówił o niej - "safa słowieńska".

Dramat filozofa - Kochanowski tworząc treny, wyrażał zakwestionowanie swego dotychczasowego, renesansowego i humanistycznego poglądu na świat. Stwierdzał, że filozofia stoicka i epikurejska nie mają sensu w tak strasznych okolicznościach. Kiedy człowiek cierpi nic nie jest w stanie go pocieszyć, uspokoić, rozweselić, czy dodać siły. Powie: "Nieszczęśliwy ja człowiek, którym lata swoje Na tym strawił, żebych był ujrzał progi twoje! Terazem nagle ze stopniów ostatnich zrzucony I między insze, jeden z wiela policzony".

Treny wyrażają kryzys światopoglądowy i renesansowy Jana Kochanowskiego. Wyrażają jego bunt, rezygnację, rozpacz, zwątpienie w Boga, a dopiero na samym końcu pogodzenie się z tak strasznym losem.