Miasteczko opisane w wierszu dnia 30 lutego jest z pewnością ciekawym miejscem. Myślę, że plusami odwiedzenia go wtedy byłyby wesoła atmosfera, a przede wszystkim możliwość robienia tego, co się chce. Żaden dorosły nie mógłby mi niczego zabronić. Mógłbym się cały dzień bawić i na pewno poznałbym wiele fajnych dzieci w moim wieku. Zjadłbym mnóstwo czekolady, lodów i chipsów i wspinałbym się na najwyższe drzewa.

  Wydaje mi się, że są też minusy takiej sytuacji. Na pewno część dzieci chciałaby wtedy robić innym różne złośliwe żarty, których na co dzień nie wolno im robić. Nie chciałbym stać się ofiarą takich żartów, na przykład gdyby ktoś mnie oblał wodą albo wrzucił mi pająka za koszulę, albo na przykład potłukł mi okulary. Być może w miasteczku wybuchałyby też bójki, bo jeśli każdy mógłby robić to, co chce, to na pewno wiele osób by się ze sobą kłóciło i biło.