Na kolejną lekcję Magi Mag przyszła ubrana od stóp do głów na zielono. Nawet czarne włosy miała związane zieloną wstążką, a na paznokciach zielony lakier. Wyjaśniła dzieciom, że zielony kolor symbolizuje przyrodę i że zamierza pokazać im kilka gatunków zwierząt. Chłopcy pomyśleli, że będzie wycieczka do zoo, ale dziewczynki zauważyły, że nauczycielka przyniosła ze sobą woreczek z kilkoma figurkami zwierząt. Był tam lew, żyrafa, hipopotam, zebra...

Jaś chciał wyśmiać Magi Mag i zawołał, że przecież każde dziecko wie, jak wyglądają afrykańskie zwierzęta. Jednak nauczycielka w milczeniu wyjęła wszystkie figurki i rozstawiła je na ławkach – każdą figurkę na innej ławce – a potem obeszła klasę, leciutko na nie dmuchając. I nagle figurki ożyły! Lew wstrząsnął grzywą, zaryczał i zaczął przechadzać się dumnym krokiem po ławce. Zebra zarżała, zastukała kopytkami i pogalopowała w kółko. Hipopotam ziewnął szeroko i ułożył się w plamie słońca, a żyrafa wdzięcznie pomaszerowała pod parapet nad ławką i wyciągnęła długą szyję w kierunku doniczkowych kwiatków. Zachwycone dzieci biegały od zwierzątka do zwierzątka. Szybko odkryły, że można je brać na ręce i że w dotyku wcale nie przypominają plastiku. Lew rzeczywiście miał gęste, miękkie futro, zebra i żyrafa gładką sierść, a hipopotam grubą skórę.

Była to wspaniała i ciekawa lekcja. Nawet Jaś musiał przyznać, że wiele się nauczył, mogąc obserwować miniaturowe, żywe zwierzęta i dotykać ich. To nie było to samo, co oglądanie zdjęć czy filmików w internecie! Wszyscy mieli nadzieję, że kolejne lekcje przyrody też będą równie ciekawe i emocjonujące.