Poniedziałek, 24.12.2007 r. 

Co za dzień! To była najbardziej nietypowa wigilia, na jakiej kiedykolwiek byłem. Dzień zaczął się normalnie. Pobudka o 10.00 rano małe śniadanko i oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę. Mama z babcią krzątały się w kuchni, przygotowywały potrawy wigilijne. Wszystko było normalnie, dopóki nie przyszedł wieczór.

Zasiedliśmy do stołu, i nagle ktoś zapukał do drzwi. To był dziadek Zenon. Na szczęście mieliśmy przygotowane miejsce dla niespodziewanego gościa. Gdy już wszyscy zasiedliśmy do kolacji i zaczęliśmy jeść, przez kuchnię przeszły nasze dwa koty dyskutujące ze sobą kto ma ładniejszy ogon. To było naprawdę dziwne. Pierwszy raz widziałem dwa rozmawiające ludzką mową koty. Razem z dziadkiem wtrąciliśmy się do rozmowy, ale koty zamilkły i uciekły.

Myślę, że o była najbardziej nietypowa wigilia w moim życiu. I jak tu człowiek ma spokojnie odpoczywać?