Pewnego pięknego, słonecznego dnia Abraham, jak co dzień, zajmował się pracą. Nagle usłyszał głos Boga, przemawiający do niego poprzez wiatr, słońce, drzewa, trawy…

- Abrahamie…. Abrahamie…. - słyszał.

- Jestem, Panie - odpowiedział Abraham.

- Udaj się do Kraju Moria i złóż ciało twego jedynego syna, Izaaka, na pagórku, który ci wskażę - nakazał Bóg.

Przerażenie opanowało Abrahama, jego oczy napełniły łzy. Znał jednak swą powinność. Wiedział, że miłość do Boga musi zwyciężyć w jego sercu miłość do syna, choć okupione to będzie straszliwym cierpieniem.

Rankiem Abraham wyruszył w drogę wraz z Izaakiem i dwoma sługami. Celem podróży była Moria, miejscowość wyznaczona mu przez Boga. Choć przygotował wcześniej drzewo, które miało posłużyć spaleniu ofiary - jedynego syna Abrahama, w czasie drogi miał w sercu odrobinę nadziei, że Bóg zmieni zdanie i oszczędzi Izaaka. Jednak tak się nie stało - Abraham więc utwierdził się w przekonaniu, że musi złożyć swojego syna w ofierze Bogu. Rozkazał więc swoim sługom poczekać w oddali, a sam zabrał Izaaka na wzgórze, aby oddać pokłon Bogu - tak przynajmniej wytłumaczył to sługom. Zabrał wtedy wcześniej przygotowane drwa i udał się z synem na górę. Podczas wspinaczki Izaak odezwał się do Abrahama tymi słowy:

- Ojcze… - słysząc to, Abraham zadrżał.

- Słucham cię, synu - odpowiedział z ciężkim sercem.

- Niesiemy drwa, ale gdzie podziało się jagnię, które złożymy w ofierze? - dociekał Izaak.

Mimo trawiącego jego serce bólu, drżących rąk i łamiącego się głosu, Abraham odparł:

- Sam Bóg wybrał ofiarę dla siebie, synu…

Na szczycie wzgórza Abraham rozpoczął przygotowania do ofiary: postawił ołtarz, ułożył drzewo i związał Izaaka. Cierpiąc straszne męki, położył syna na drwach, mających służyć całopaleniu, i ujął w rękę nóż, zdecydowany go zabić. Wtedy nagle zjawił się anioł przysłany przez Boga i rzekł:

- Nie czyń chłopcu nic złego, Abrahamie. Bóg poznał, że się go boisz… Nie pożałowałeś Mu nawet najdroższej Twemu sercu ofiary.

Abraham poczuł ogromną ulgę i jeszcze większą miłość do Boga, który zamiast Izaaka przyjął w ofierze barana. Bóg wynagrodził jego cierpienia i rozterki oraz pobłogosławił mu.