„Stopiło się w nim dwu ludzi: romantyk sprzed roku sześćdziesiątego i pozytywista z siedemdziesiątego. To, co dla patrzących jest sprzeczne, w nim samym jest najzupełniej konsekwentne.” – Szuman o Wokulskim.

ROMANTYK:

  • Patriota – walka w powstaniu o wolność i niepodległość, zesłanie na Syberię
  • Irracjonalista: „Wariat! Wariat!" mówi o nim radca Węgrowicz (podczas rozmowy w jadłodajni na początku), gdy ten wyjechał na wojnę z odziedziczonym po Minclowej majątku.
  • Po dwóch latach rzucił studia na rzecz udziału w powstaniu styczniowym, pomimo iż mógł zginąć.
  • Aby namówić go do powrotu z Paryża, wystarczyła jedna wzmianka o Izabeli.
  • „Bo któż to miłość przedstawiał mi jako świętą tajemnicę? Kto nauczył mnie gardzić codziennymi kobietami, a szukać niepochwytnego ideału?... Miłość jest radością świata, słońcem życia, wesołą melodią w pustyni a ty co z niej zrobiłeś?... Żałobny ołtarz, przed którym śpiewają się egzekwie nad zdeptanym sercem ludzkim!" Wokulski o Mickiewiczu.
  • Wierzy, że w miłości nie ma granic, przeciwwskazań: „A jeżeli młoda dziewczyna może pokochać takiego dziada” Wokulski o związku Eweliny Janockiej i barona Dalskiego
  • „W ogóle biorąc, kobiety są szlachetniejsze od mężczyzn ; nie tylko mniej spełniają występków, lecz i poświęcają się nierównie częściej od nas. Jeżeli więc z trudnością znalazłby się tak podły mężczyzna, który od rana do nocy kłamałby dla pieniędzy, to czy można posądzać o coś podobnego kobietę, młodą pannę wychowaną wśród uczciwej rodziny?” Wokulski o Ewelinie Janockiej
  • Przeżywa romantyczną miłość – platoniczna miłość do Izabeli staje się jego sensem życia.
  • Zakochał się od pierwszego wejrzenia (widząc Izabelę w teatrze), co wydaje mu się niedorzeczne: „Bo jak można zakochać się w kimś od jednego rzutu oka? Albo jak można szaleć za kobietą, którą widzi się raz na kilka miesięcy, i tylko po to, ażeby przekonać się, że ona nie dba o nas?”
  • Gdy wydaje się mu, że jej już nie kocha, nie widzi żadnego celu w życiu: „Co ja teraz będę robił? czym będę żył?... Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy...” S. Wokulski do siebie po wizycie Izabeli w jego sklepie.
  • Traktuje Izabelę jako swoją bliźniaczą duszę, bóstwo. Szumna mówi o nim do Rzeckiego: „… W pannie Łęckiej widzi bóstwo. On się już nie tylko kocha, ale uwielbia ją, modli się, padałby przed nią na twarz... Przykre go czeka zbudzenie!... Bo choć to romantyk pełnej krwi, jednak nie będzie naśladować Mickiewicza, który nie tylko przebaczył tej, co z niego zadrwiła, ale jeszcze tęsknił do niej po zdradzie, bal nawet ją unieśmiertelnił...” Wąsowska mówi do Wokulskiego: „Sądziłam, że pan jest człowiek zimny, rachunkowy, który chodząc po lesie taksuje drzewo, a na niebo nie patrzy, bo to nie daje procentu. Tymczasem cóż widzę?... Marzyciela, średniowiecznego trubadura, który wymyka się do lasu, ażeby wzdychać i wypatrywać zeszłotygodniowe ślady j e j stóp! Wiernego rycerza, który kocha na życie i śmierć jedną kobietę, a innym robi impertynencje. Ach, panie Wokulski, jakie to zabawne... jakie to niedzisiejsze!...”
  • Myśli o niej i tęskni, kiedy nie ma jej w pobliżu.
  • Jest wręcz zaślepiony miłością – kiedy jego plan przekonania do siebie rodziny Izabeli zostaje zakończony sukcesem i Wokulski wchodzi na salony, zaczyna robić wszystko, by tylko przypodobać się Izabeli. Irracjonalne działania, wydaje pieniądze by jedynie przypodobać się Izabeli, np. kiedy ta rozprawia o tym, że artysta Rossi nie jest doceniany, nakazuje na jego występ kupić bukiety i wieńce, zapłacił za kamienicę więcej, niż była tego warta. Pani Meliton donosi mu wydarzeniach z życia Łęckiej, mówi mu o miejscach, gdzie może przypadkowo spotkać Izabelę.
  • Bał się wyrazić swoje uczucia wprost.
  • Wie, że miłość do Izabeli go niszczy: „Przed godziną byłem pełen trucizny.” S. Wokulski po wizycie Izabeli i rozmowie z nią.
  • Wierzy w przeznaczenie: „Co za dziwny zbieg wypadków: może po to kupiłem dom Łęckich, ażeby poznać w nim tę drugą?... Nic mnie ona nie obchodzi, skoro tu ostanę, ale dlaczegóż nie miałbym jej dopomóc, jeżeli prosi Rzecki... Ach! wybornie... Będę miał zaraz powód dać prezent baronowej, którą mi tak rekomendował Suzin...” Woklulski o pomocy w poszukiwaniach Ludwika Stawskiego przez jego żonę Helenę Stawską.
  • Zazdrosny o Izabelę. Wyrzuca Mraczewskiego z pracy, kiedy kobieta z nim flirtuje, a ten cieszy się, że wkrótce ją będzie miał. Zazdrosny o tragika Rossiego i
  • Uczucie jest przyczyną dwukrotnej próby samobójczej (raz pod kołami pociągu, drugi raz prawdopodobnie wysadza się w dworku).

Myśli samobójcze:

  • Nie bał się śmierci. Podczas rozmowy z Rzeckim na temat wojny, mówił: „Umrzeć tu czy tam, wszystko jedno...”. Przed pojedynkiem z Krzeszowskim podczas wyścigów konnych: „Przemknął mu przez głowę wyraz: śmierć, i na chwilę uśmiechnął się”.
  • Po raz pierwszy pomyślał o samobójstwie podczas spaceru z Ochockim po Łazienkach: „Na nieszczęście - westchnął - dziś nie wolno zabijać innych, tylko siebie można; byle od razu i dobrze. No!...”
  • Myślał o śmierci: „I na samą myśl o tym Wokulski uczuł pragnienie śmierci, ale tak zupełnej, żeby nawet resztki jego popiołów nie zostały na ziemi.” po zaproszeniu na obiad do Łęckich i wyrazach sympatii od Izabeli Łęckiej.

Samotność i alienacja:

  • Odrzucony przez społeczeństwo: „Kiedy dzieckiem będąc, łaknął wiedzy - oddano go do sklepu z restauracją. Kiedy zabijał się nocną pracą, będąc subiektem - wszyscy szydzili z niego, zacząwszy od kuchcików, skończywszy na upijającej się w sklepie inteligencji. Kiedy nareszcie dostał się do uniwersytetu - prześladowano go porcjami, które niedawno podawał gościom.”
  • „Po powrocie z zesłania został ponownie odrzucony przez społeczeństwo „Uplacował się chłopak gdzieś na Starym Mieście i przez pół roku żył ze swej gotówki kupując za nią dużo książek, ale mało jedzenia. Wydawszy pieniądze począł szukać roboty, i wtedy-trafiła się rzecz dziwna. Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu także, ponieważ był eks-subiektem.”
  • Wie, jak postrzega go arystokracja „Jestem dorobkiewiczem, nie mam tytułu... " Wiedział, że arystokraci gardzą sklepikarzami „pan Łęcki i panna byli klientami jego sklepu, lecz taki stosunek, zamiast ułatwić, utrudniał raczej znajomość"
  • Wyalienowany „A czymże ja jestem, zarówno obcy im wszystkim?..." Wokulski o sobie wśród arystokracji na kweście.
  • Wie, że jest pośmiewiskiem „Wszyscy odwracają się ode mnie - mówił sobie - nawet Ignacy...Nawet on... Ale ty mi to wynagrodzisz!... " Wokulski zdaje sobie sprawę z tego, że cała Warszawa wie o wszystkich jego szalonych gestach, których przyczyną była Izabela Łęcka.
  • Wie, że Izabela nim gardzi „Ile tam było pogardy dla marnego kupca..." Wokulski rozmyśla po spotkaniu z Izabelą w sklepie. „Ile razy po wizycie u panny Izabeli jak dokuczliwe muchy rzucały się na niego wątpliwości, biegł do pracy. Przeglądał rachunki, uczył się angielskich słówek, czytał nowe książki. A gdy i to nie pomagało, szedł do pani Stawskiej, u niej spędzał cały wieczór i dziwna rzecz, w jej towarzystwie znajdował jeżeli nie zupełny spokój, to przynajmniej ukojenie..."
  • „Podczas wieczorów przepędzanych w domu pani Stawskiej Wokulski stosunkowo był najbardziej ożywiony, trochę jadł i rozmawiał. Lecz przez resztę dnia zapadał w apatię. Prawie nie jadł, tylko wypijał mnóstwo herbaty, nie zajmował się interesami, nie był na kwartalnym posiedzeniu spółki, nic nie czytał, a nawet nie myślał. Zdawało mu się, że potęga, której nie umiałby nazwać, wyrzuciła go poza obręb wszelkich spraw, nadziei, pragnień i że jego życie, podobne dziś do martwego ciężaru, toczy się wśród pustki."
  • Opowiadał Rzeckiemu o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, wśród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry nadziei...”

Skłonność do depresji, załamań, kryzysów psychicznych, jest rozdarty wewnętrznie:

  • „We mnie jest dwu ludzi - mówił - jeden zupełnie rozsądny, drugi wariat. Który zaś zwycięży?...”
  • Działa impulsywnie: „Czuł, że w sercu kipi mu jakiś gniew bezimienny. O co?... na kogo?... mniejsza. Dosyć, że ktoś za to zapłaci, pierwszy z brzegu.” niesprawiedliwość i impulsywność Wokulskiego tuż przed wyrzuceniem Mraczewskiego.
  • Łatwo się wzrusza: „Ponieważ, o ile wiem, jeszcze nigdy nie pocałowało go żadne dziecko, więc w pierwszej chwili cofnął się zdziwiony; potem objął Helunię za ramiona, wpatrywał się w nią ze wzruszeniem i pocałował w głowę.”

Skłonność do przeżywania głębokich refleksji, przemyśleń, rozpamiętywania, analizy własnych uczuć:

  • Ma skłonności do filozofowania „Szczególna rzecz - mówił. - Każdy ptak w górze i każdy człowiek na ziemi wyobraża sobie, że idzie tam, dokąd chce. I dopiero ktoś stojący na boku widzi, że wszystkich razem pcha naprzód jakiś fatalny prąd, mocniejszy od ich przewidywań i pragnień.”  motyw lalki – człowieka, który nie ma wpływu na swój los.

 

POZYTYWISTA:

Postrzegany jako inteligentny, mądry człowiek, racjonalista:

  • „Chłopak zdatny. Nazywa się Stanisław Wokulski. Bystra bestia!...” mówi Machalski, kiedy rozmawia z Rzeckim o dzieciństwie Wokulskiego.
  • „Ma więcej rozumu aniżeli my wszyscy...” Rzecki o nim w swoim pamiętniku.
  • Nieustannie wszystko kalkuluje: „Na tysiąc zaś dłuższych znajomości ledwie jedna prowadzi do oświadczyn; na dziesięć oświadczyn - ledwie jedne są przyjęte, a i z tych ledwie połowa kończy się małżeństwem."
  • „Ja tymczasem jestem dziś człowiek czynu, a on marzyciel...” porównuje siebie i Ochockiego.
  • Docenia potęgę pieniądza i wie jak ją wykorzystać „Pieniądz naprawdę jest wielką potęgą, tylko trzeba go umieć użyć...”

Ambitny, pracowity, zdeterminowany:

  • Chętnie się uczy. Jest głodny wiedzy. Nauczył się angielskiego specjalnie dla Izabeli. Rzecki w swoim pamiętniku zauważa: „Kiedy dzieckiem będąc, łaknął wiedzy”; „Wstawał przed szóstą i czytał. Około dziesiątej biegł na kursa, potem znowu czytał.”
  • Skończył Szkołę Przygotowawczą i studiował w Szkole Głównej w Warszawie.
  • Naukowe wykształcenie uzyskał na zesłaniu „Jestem uczonym; mam nawet rozmaite podziękowania od petersburskich naukowych towarzystw..." Wokulski po powrocie z Irkucka do Rzeckiego.
  • „Pan był przyrodnikiem" Ochocki znajduje w nim pokrewną duszę.

Praca u podstaw:

  • Czuje związek z nizinami społecznymi, czuje się odpowiedzialny za ich los „To są moi - ci, którzy leżą tam na śmietniku, i może dlatego są nędzni"
  • „Prędzej czy później społeczeństwo musi się przebudować od fundamentów do szczytu. Albo zgnije." Wokulski w rozmowie z Rzeckim na temat prostytucji.
  • Swoje szaleństwo z miłości usprawiedliwia pomocą innym: „To, co oni dziś nazywają szaleństwem, popycha mnie do pełnienia jakichś fikcyjnych obowiązków. Gdyby nie ono, siedziałbym dziś jak mól w książkach i kilkaset osób miałoby mniejsze zarobki.”
  • Pomaga potrzebującym wsparcia „Przecie miał już ustaloną opinię hojnego filantropa”
  • Ma dobre serce, wysyła list polecony do sióstr magdalenek z prośbą przyjęcia Marii, pomaga Wysockiemu stanąć na nogi „Masz tu - rzekł - dziesięć rubli na święta. Jutro w południe przyjdziesz do sklepu i dostaniesz kartkę na Pragę. Tam u handlarza wybierzesz sobie konia, a po świętach przyjeżdżaj do roboty. U mnie zarobisz ze trzy ruble na dzień, więc dług spłacisz łatwo." i jego bratu „Idź do domu. Może Kaspra przeniosą do Skierniewic."

Praca organiczna, utylitaryzm, biologizm, organicyzm:

  • „Potem myślał o tych kilkunastu ludziach, którym już daje zajęcie, i o tych kilkudziesięciu, którzy od pierwszego maja mieli dostać u niego zajęcie, o tych setkach, dla których w ciągu roku miał stworzyć nowe źródła pracy, i o tych tysiącach, którzy dzięki jego tanim towarom mogliby sobie poprawić nędzny byt”
  • Praca jako lekarstwo dla społeczeństwa „A przecie jest proste lekarstwo: praca obowiązkowa - słusznie wynagradzana. Ona jedna może wzmocnić lepsze indywidua, a bez krzyku wytępić złe i... mielibyśmy ludność dzielną, jak dziś mamy zagłodzoną lub chorą”.
  • W opisie Warszawy pokazuje swoje poglądy biologizm, organicyzm: „Natura miewa kaprysy i - analogie - dodał. - Motyle istnieją także w rodzaju ludzkim: piękna barwa, latanie nad powierzchnią życia, karmienie się słodyczami, bez których giną - oto ich zajęcie. A ty, robaku, nurtuj ziemię i przerabiaj ją na grunt zdolny do siewu. Oni bawią się, ty pracuj; dla nich istnieje wolna przestrzeń i światło, a ty ciesz się jednym tylko przywilejem: zrastania się, jeżeli cię rozdepcze ktoś nieuważny.”
  • „To był działacz społeczny” Rzecki w rozmowie z Szumanem o przeszłości Wokulskiego.
  • Zgadza się z założeniami asymilacji Żydów: Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum.
  • Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w sprzedaży budynku. Ten doradził mu jednak scedowanie licytacji kamienicy staremu Szlaungbaumowi. Stanisław przystał na tę propozycję i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy).

Fascynacja nauką i postępem technicznym, popieranie działalności naukowców i badaczy:

  • „Gdy Wokulski był subiektem w sklepie kolonialnym, marzył o perpetum mobile, machinie, która by się sama poruszała” Rzecki o Wokulskim.
  • W młodości interesował się nauką „Czas wolny od nauki poświęcał Stach na próby z balonami. Wziął dużą butlę i w niej za pomocą witriolu preparował jakiś gaz (już nawet nie pamiętam jaki) i napełniał nim balon nieduży wprawdzie, ale przygotowany bardzo sztucznie. Była pod nim maszynka z wiatraczkiem...No i latało to pod sufitem, dopóki nie zepsuło się przez uderzenie o ścianę”.
  • Szanowany wśród naukowców rosyjskich, dobrze się tam czuje: „Kiedy dzieckiem będąc łaknął wiedzy - oddano go do sklepu z restauracją. Kiedy zabijał się nocną pracą, będąc subiektem - wszyscy szydzili z niego, zacząwszy od kuchcików, skończywszy na upijającej się w sklepie inteligencji. Kiedy nareszcie dostał się do uniwersytetu - prześladowano go porcjami, które niedawno podawał gościom. Odetchnął dopiero na Syberii. Tam mógł pracować, tam zdobył uznanie i przyjaźń Czerskich, Czekanowskich, Dybowskich. Wrócił do kraju prawie uczonym…”
  • Poznanie Ochockiego, który był przyrodnikiem, chemikiem oraz wynalazcą-pasjonatem, zakochanym w swoich naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem.
  • W Paryżu poznaje Geista, wynalazcę, który zamował się wynajdywaniem wpierw metalu lżejszego od wody, a potem od powietrza. Wokulski rozważał pozostanie w Paryżu.

Dbałość o kompetencje zawodowe:

  • Ma imponujące kontakty i zaufanie handlowe w Rosji „U moskiewskich fabrykantów kredyt do wysokości trzech, nawet czterech milionów rubli, ale jeszcze nie wiem, czy pójdą ich wyroby.”
  • Ma szerokie wpływy – założył spółkę do handlu ze wschodem dzięki Suzinowi, sprzedaje tańsze towary: „Mnie się zdaje, że jest to dość po obywatelsku dostarczyć konsumentom tańszego towaru i złamać monopol fabrykantów, którzy zresztą tyle mają z nami wspólnego, że wyzyskują naszych konsumentów i robotników.”

Patrzy na Paryż jak pozytywista „U nas praca ludzka wydaje mierne rezultaty: jesteśmy ubodzy i zaniedbani. Ale tam praca jaśnieje jak słońce. Cóż to za gmachy, od dachów do chodników pokryte ozdobami jak drogocenne szkatułki. A te lasy obrazów i posągów, całe puszcze machin, a te odmęty wyrobów fabrycznych i rękodzielniczych!... Dopiero w Paryżu zrozumiałem, że człowiek jest tylko na pozór istotą drobną i wątłą. W rzeczywistości jest to genialny i nieśmiertelny olbrzym, który z równą łatwością przerzuca skały, jak i rzeźbi z nich coś subtelniejszego od koronek." Wokulski o Paryżu w rozmowie z Izabelą Łęcką.

Praca zgodnie z wcześniej przygotowanym planem:

  • Aby pokonać przepaść dzielącą go od Izabeli, postanowił zdobyć duży majątek. Pojechał więc na wojnę do Bułgarii, na której, dzięki zajmowaniu się wojskowymi dostawami, powiększył swój fundusz dziesięciokrotnie. Od tej pory bohater zaczął zabiegać o względy ukochanej, zbliżając się stopniowo do jej rodziny (zakup serwisu, weksli, pozwalanie Łęckiemu na wygrywanie w karty, złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota, kupuje klacz, kamienicę), a potem do niej samej.
  • Zdobycie majątku w Bułgarii pomaga mu uwolnić się od plotek, jakoby tylko wykorzystał Małgorzatę Minclową. Był uczciwy, ponieważ wziął z nią ślub nie tylko dlatego, by zdobyć sklep i jej oszczędności (ponieważ był biedny, gdyż nikt nie chciał przyjąć go do pracy), ale dlatego też, iż kobieta sama się do niego zalecała, będąc jeszcze mężatką. „Grosz ten zarobiłem uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i pięć razy mniejszym zyskiem niż inni. Toteż mój kapitał ciągle wzrastający był w ciągłym ruchu. - No - dodał po chwili - miałem też szalone szczęście... Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Gruba gra?... prawie co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”