W roku 1000 w Gnieźnie doszło do spotkania Bolesława Chrobrego i cesarza Ottona III. Było to wydarzenie przełomowe, bowiem w trakcie spotkania obydwu władców zapadły istotne decyzje dla państwa polskiego. Sam cesarz nosił się z ambitnymi planami stworzenia uniwersalnego państwa chrześcijańskiego, które obejmowałoby swoim zasięgiem Germanię, Rzym, Galię oraz Słowiańszczyznę Zachodnią. Dążenia te potrafił umiejętnie wykorzystać Bolesław, który Sam Bolesław dzięki zjazdowi w Gnieźnie zyskał dwojakiego rodzaju korzyści.

Otto III zgodził się na koronację księcia polskiego, wkładając mu na głowę własny diadem cesarski oraz wręczając włócznię z relikwiami św. Maurycego, symbolu władzy królewskiej w Niemczech. Jednocześnie cesarz nazwał Chrobrego bratem i współpracownikiem. Jednocześnie książę uzyskał zgodę na powołanie arcybiskupstwa w Gnieźnie (niezależnego od metropolii w Magdeburgu) oraz trzech biskupstw w Kołobrzegu, Krakowie i Wrocławiu. Pierwszym arcybiskupem został Radzim Gaudenty, brat św. Wojciecha. Zjazd w Gnieźnie był na pewno triumfem Chrobrego i świadectwem jego potęgi. Jednak Otto III zmarł wkrótce, w roku 1002, a jego miejsce w Niemczech zajął nieprzychylny Polsce Henryk II, co oznaczało dla Chrobrego oddalenie planów koronacyjnych.

Konflikt z Niemcami rozpoczął Bolesław Chrobry, który zaczął podporządkowywać sobie państwa słowiańskie, zależne dotąd od Cesarstwa Niemieckiego. Już w 1002 roku zajął Łużyce, Milsko i Miśnię, rok później Czechy. Henryk II domagał się hołdu lennego z Czech, jednak odmowa księcia polskiego stała się podstawą wojny niemiecko - polskiej. Zmagania Chrobrego z Henrykiem trwały z krótkimi przerwami prawie 15 lat, można wyróżnić trzy etapy: 1003 -1005, 1007- 1013, 1015- 1018. W pierwszej fazie konfliktu Henryk II oblegał Poznań i zapewne Chrobry utracił Pomorze, w drugiej Bolesław dotarł aż do Magdeburga a trzecia zakończyła się w roku 1018 pokojem w Budziszynie. Książę polski zachował Łużyce i Milsko, a w Miśni cesarz miał osadzać margrabiów przyjaznych Polsce. Jednocześnie Henryk II musiał się zgodzić na udzielenie pomocy w przygotowywanej przez Bolesława wyprawie na Ruś Kijowską. Pokój budziszyński był pełnym sukcesem Polski, potwierdzał niezależność i potęgę naszego państwa.

W roku 1018 Chrobry podjął również wyprawę na Ruś, wykorzystując konflikt, jaki rozgorzał między Rurykowiczami o tron. Stosunki polsko - ruskie za rządów Włodzimierza (980-1015) były poprawne, dodatkowo wzmacniało je małżeństwo córki Bolesława z synem Włodzimierza, Świętopełkiem. Kiedy po śmierci Włodzimierza rozpoczęły się pomiędzy jego synami walki o tron na Rusi, Bolesław Chrobry zdecydował się na interwencję, po stronie swojego zięcia. Wyprawa przyniosła polskiemu władcy kolejny sukces, bowiem po zajęciu Kijowa osadził na tronie Świętopełka. Oprócz wielkich łupów, które przywiózł do Polski, udało mu się poszerzyć granice Polski o tzw. Grody Czerwieńskie (nazwa ta odnosi się do obszaru nad rzeką Huczwą z grodem Czerwień).

Zewnętrznym wyrazem znaczenia państwa polskiego była koronacja Chrobrego, która miała miejsce w 1025 roku. Bolesław wykorzystał śmierć cesarza i słabość Cesarstwa, by uzyskać zgodę papieska na koronację. Wydarzenie to odegrało w historii Polski rolę przełomową. Koronacja oznaczała bowiem niezależność i potęgę Polski na arenie międzynarodowej. Nałożenie na głowę władcy korony wywyższało go spośród innych Piastów, co chroniło kraj przed podziałami. Dlatego od czasów Chrobrego wszyscy władcy dążyli do koronacji, by właśnie w ten sposób podkreślić suwerenność Polski. Wkrótce po koronacji zmarł. Kronikarz Gall Anonim nadał mu przydomek Wielki (chrobry czyli mężny to przydomek wcześniejszy) w uznaniu dla jego talentu wojskowego. Dzięki rządom Bolesława państwo polskie zyskało rangę królestwa, liczne wyprawy i zwycięskie wojny powiększyły skarb, ale poprawiły się również warunki bytowe społeczeństwa, bowiem według Galla Anonima: "większe są jednak i liczniejsze dzieła Bolesława, aniżeli my to możemy opisać lub prostym opowiedzieć słowem. Albowiem jakiż arytmetyk mógłby żelazne jego szyki dość pewna określić cyfrą, a cóż dopiero przytoczyć opisy zwycięstw i triumfów w takiej mnogości! Z Poznania bowiem 1300 pancernych rycerzy i 4000 żołnierzy z tarczami, z Gniezna 1500 pancernych i 5000 tarczowników, z Włocławka grodu 800 pancernych i 2000 tarczowników, z Giecza 300 pancernych i 2000 pancerników i tarczowników. Ci wszyscy niezwykle waleczni i wprawni w rzemiośle wojennym występowali do boju za czasów Bolesława Wielkiego (...). Taka była okazałość rycerska króla Bolesława, a nie mniejsza była jego cnota posłuszeństwa duchowego (...). Boga czcił z najwyższą miłością. Kościół święty wywyższał i przyozdabiał go królewskimi darami. Miał też pewną wybitną cechę sprawiedliwości i przystępności (...). Za czasów Bolesława wszyscy rycerze i wszystkie damy dworskie zamiast sukien lnianych lub wełnianych nosiły płaszcze z delikatnych tkanin, a skór, nawet kosztownych, choćby byty nowe, nie noszone na jego dworze bez podszycia kosztowną tkaniną i bez złotogłowiu. Złoto bowiem za jego czasów tak było w powszechnym posiadaniu u wszystkich, jak dziś srebro, srebro zaś było tanie jak słoma (...). Za jego bowiem czasów nie tylko komesowie, lecz nawet ogół rycerstwa nosił łańcuchy złota niezmiernej wagi, tak opływali wszyscy w nadmiar pieniędzy." (Gall Anonim, Kronika Polska)