Termin ekologia powstał 130 lat temu. Za jego twórcę uważany jest niemiecki naukowiec Ernest Haeckel. Wówczas słowo to oznaczało naukę o wzajemnych relacjach między środowiskiem a organizmami go zamieszkującymi. Dziś termin ten obejmuje znacznie więcej aspektów i jest rozumiany szerzej. Ze słowem "ekologiczne" kojarzy się nam cos co nie wpływa źle na środowisko naturalne.

W ciągu ostatniego wieku wyginęło wiele gatunków zwierząt i roślin. Stan środowiska jest w niektórych miejscach katastrofalny.

W roku 1998 PIOŚ (Państwowa Inspekcja Ochrony Środowiska) opublikowała "Raport o stanie środowiska w Polsce". W raporcie tym Polska została zaliczona do krajów wysoko rozwiniętych. Główne zagrożenia dla środowiska naszego kraju wynikają z przemysłu głównie energetycznego, gospodarki komunalnej i transportu. Mimo tych zagrożeń autorzy raportu stwierdzają iż walory przyrodniczo turystyczne Polski, na tle krajów zachodnioeuropejskich są bardzo wysokie. Optymistyczny ton raportu może być nieco zaskakujący jeżeli uzmysłowimy sobie że w kraju w którym żyjemy tylko 13% ścieków komunalnych jest oczyszczana. Reszta trafia bezpośrednio do wód powierzchniowych. Tylko 1% polskich wód posiada pierwsza klasę czystości. Tylko 700 tyś ton rocznie odpadów jest wykorzystywana ponownie, stanowi to 2% ogólnej rocznej produkcji odpadów przemysłowych. Na wysypiskach znajduje się ok. 2 miliardy ton tych odpadów, a przy obecnym tempie ich liczba podwoi się w roku 2010. Przykładem proekologicznej gospodarki odpadami mogą być kraje skandynawskie. W Szwecji, Norwegii, Dani, Finlandii, powstaje coraz więcej spalarni śmieci. Dodatkowo odpady które mogą być wykorzystane ponownie są segregowane. Spalarnie są nowoczesne, nie emitują do atmosfery żadnych szkodliwych czy uciążliwych substancji, nie budzą wśród mieszkańców protestów, posiadają one ich pełną akceptacje. Dzięki takiej gospodarce kraje skandynawskie w niedługim czasie nie będą miały problemów z nadmiarem odpadów. W tym czasie Polska może utonąć we własnych śmieciach.

Dużym problemem w Polsce jest zanieczyszczenie powietrza. Szczególnie zła sytuacja panowała w latach intensywnego rozwoju przemysłu ciężkiego, wydobywczego oraz energetycznego. W latach 80 tych Polska zobowiązała się do zmniejszenia emisji związków azotu i siarki. Były to tzw. Protokoły Siatkowe i Azotowe. Nastąpiła poprawa sytuacji. W celu ograniczenia emisji tych szkodliwych substancji zmuszono poprzez wysokie kary, zarządy elektrowni oraz innych zakładów do zaprzestania stosowania tańszego ale bardzo zasiarczonego węgla. Na kominach zamontowano instalacje filtrujące i odsiarczające spaliny.

Na tego typu inwestycje niestety nie mogły sobie pozwolić mniejsze zakłady (osiedlowe kotłownie) oraz indywidualnie producenci i gospodarstwa domowe. Dzięki podjętym działaniom ilość emisji związków siarki i azotu spadła o połowę. Mimo to Polska pozostała nadal jednym z głównych "trucicieli" Europy. Problemem pozostały takie źródła zanieczyszczeń jak transport. Raport stwierdza że zmalała ilość zanieczyszczeń (metalami ciężkimi), emitowanych przez samochody, co można tłumaczyć skokiem technologicznym. Przybywa samochodów z nowoczesnymi bardziej ekologicznymi silnikami palącymi mniej paliwa oraz posiadających katalizatory.

Zanieczyszczenie i ochrona wód.

Zanieczyszczenie wód powierzchniowych to główny problem i pierwszorzędny cel dla polityki proekologicznej Polski. W tej dziedzinie sytuacja jest tragiczna. Większość polskich rzek nie spełnia europejskich norm zanieczyszczeń pod względem zarówno fizykochemicznym jak i bakteriologicznym. Odra na całym odcinku nie mieści się nawet w 3 najniższej klasie czystości. Natomiast nasza największa rzeka Wisła tylko w 6% swojej długości zalicza się do tej klasy. Wisła była bardzo silnie zanieczyszczana przez wielkie zakłady przemysłowe GOP, aglomeracje Krakowa. W latach 70 i 80 tych Wisła w Krakowie prowadziła wody o większym zasoleniu niż Morze Bałtyckie. Spowodowane było to bezpośrednim zrzutem do rzeki tzw. wód dołowych z licznych kopalni. Ostatnio sytuacja Wisły uległa znacznej poprawie, brak skażenia fenolem oraz wysokiego zasolenia. Poprawa spowodowana jest zamknięciem wielu zakładów przemysłowych i rozbudową sieci oczyszczalni, m.in. dla miasta Krakowa. Wody o pierwszej klasie czystości możemy spotkać prawie wyłącznie w górskich źródłowych odcinkach rzek, Jednak z roku na rok ubywa ich.

Polskie jeziora są w równie dramatycznej sytuacji. Tylko ok. 1.5% posiada wodę kwalifikującą się do pierwszej klasy czystości. OK. 20% ścieków odprowadzana jest do jezior bez jakiegokolwiek oczyszczenia. W przypadku jezior jest to bardzo niebezpieczne ponieważ nie posiadają one tak jak rzeki szybkiej zdolności do samooczyszczania. Duża dostawa miogenów tj. głównie azotanów i fosforanów, powoduje wzrost żyzności jeziora. Powoduje to wzrost tempa eutrofizacji. Jest to bardzo niekorzystne zjawisko, szkodliwe dla organizmów zamieszkujących dany zbiornik. Co roku do polskie rzeki doprowadzają do Bałtyku ok. 520 mln m3 ścieków. To tyle ile mieści się w najbardziej pojemnym polskim zbiorniku zaporowym, jakim jest Solina. Z mieszkań prywatnych pochodzi 423 mln m3 spośród tych ścieków. Istniejące oczyszczalnie są obiektami często przestarzałymi i nie spełniają one swojej roli. Zaledwie 115 miast zamieszkiwanych przez 13% mieszkańców Polski, posiada sprawne oczyszczalnie, redukujące związki biogenne.. Dla porównania w krajach zachodnio europejskich ok. 80-90% mieszkańców obsługiwana jest przez nowoczesne oczyszczalnie ścieków. Tylko 3,5% wiejskich gospodarstw podłączonych jest do sieci kanalizacyjnej (dane z 1997 roku). Większość ścieków, wylewana jest na dziko do rzek, jezior, na pola. Spowodowane jest to w wielu przypadkach chęcią zaoszczędzenie kosztów, ale często też zupełną głupotą i brakiem wrażliwości ekologicznej.