Z tego artykułu dowiesz się: 

Na przekładzie „Ani z Zielonego Wzgórza” autorstwa Rozalii Bernsteinowa z 1911 roku wychowało się kilka pokoleń. Dla wielu była to ulubiona książka dzieciństwa i pozycja, od której rozpoczęła się ich miłość do czytania. Niektórzy, zamykając oczy, do dziś potrafią myślami przenieść się w doskonale zapisaną w wyobraźni przestrzeń z domkiem na zielonym wzgórzu, na którego poddaszu siedzi rudowłosa, piegowata dziewczynka, spisująca swoje przeżycia.  

Co nie spodobało się czytelnikom?

Nowy przekład autorstwa Anny Bańkowskiej przez wielu miłośników książki został źle odebrany, ponieważ będąc bardzo bliskim oryginałowi, burzy wiele wyobrażeń i wspomnień z dzieciństwa na temat Ani, jej życia i otoczenia. Które elementy powieści okazały się diametralne inne od tego, co zapisało się w pamięci polskich czytelników? 

Przeczytaj również: "Anne z Zielonych Szczytów". Autorka tłumaczenia broni nowej wersji książki

Zielone Szczyty   

Pierwszą rzeczą, która najbardziej rzuca się w oczy, gdy zaczniemy szukać różnic między nowym a starymi wydaniami, jest znacząca zmiana w tytule. Zamiast Zielonych Wzgórz mamy Zielone Szczyty. Jak wyjaśnia autorka tłumaczenia, zmiana ta jest w pełni uzasadniona, ponieważ w oryginalnym tytule mamy „Green Gables”, czyli nie wzgórze, a szczyty.  

— Oczywiście nie chodzi tu o szczyt górski, tylko o trójkątną ścianę łączącą dwie części spadzistego dachu — mówiła w wywiadzie dla PAP autorka tłumaczenia.  

Anna Bańkowska doszukała się również informacji, że w Kanadzie domy z kilkoma szczytami są bardzo popularne. Jak zresztą twierdzi, sama Lucy Maud Montgomery, nie była zadowolona z tego, jak w wielu przekładach tłumaczono słowo „gables”. Autorka przekładu postanowiła więc, zgodnie z wolą kanadyjskiej pisarki, przetłumaczyć je tak, by możliwie jak najdokładniej opisywało to, co miało oznaczać. Skąd wzięło się jednak to niepoprawne i wprowadzające w błąd wcześniejsze tłumaczenie? 

— Tłumaczka podczas pracy posiłkowała się szwedzkim wydaniem książki i to właśnie tam dokonano takiego przekładu. I tak w polskiej tradycji tłumaczeń zostało — wyjaśniła PAP Anna Bańkowska. 

Pokoik na facjatce 

Kolejną rzeczą, którą miłośnicy rudowłosej bohaterki na pewno bardzo wyraźnie z nią kojarzą, jest pokój na facjatce (tj. poddaszu), w którym dziewczynka mieszkała u swojej rodziny zastępczej. W nowym tłumaczeniu powieści jednak go nie znajdziemy, ponieważ autorka przekładu, analizując rozkład pomieszczeń w domu Cuthbertów, zauważyła, że był to po prostu zwykły pokój na pierwszym piętrze, znajdujący się przy szczytowej ścianie budynku. 

109299127_m
Muzeum "Ani z Zielonego Wzgórza" w Cavendish w Kanadzie /123RF/PICSEL


Anne, nie Ania 

Kolejna zmiana, która dotyczy tytułu, i do której wiele osób miało zastrzeżenia, było użycie oryginalnego imienia – Anne, a nie jak w poprzednich tłumaczeniach, jego spolszczenia – Ania, które mocno zapisało się w świadomości polskich czytelników. Autorka przekładu przywróciła też prawdziwe imiona i nazwiska innym bohaterom: Maryla jest Marillą, Mateusz to Matthew, a Małgorzata Linde to Rachel Lynde. Jak twierdzi tłumaczka, zachowanie oryginalnych imion jest istotne, ponieważ wskazuje na realia, w jakich żyła główna bohaterka, czyli na Kanadę początku lat 80. XIX wieku. 

Przeczytaj również: Skarb Montezumy — kim był Montezuma i jaką tajemnicę skrywa jego klątwa?

Flora Wyspy Księcia Edwarda 

Dla Anny Bańkowskiej ważne było również poprawne odwzorowanie przyrody i geografii Wysypy Księcia Edwarda, na której mieszkała główna bohaterka, oraz skorygowanie wcześniejszych błędnych nazw roślin. Ich nazewnictwo oraz występowanie na wyspie konsultowała ze specjalistą od kanadyjskiej flory — Stanisławem Kucharzykiem. W oryginale kwiatami, które zbierała w lesie Ania, były niewystępujące w Europie „mayflowers”. W poprzednich tłumaczeniach zostały one nazwane konwaliami lub przylaszczkami, natomiast Anna Bańkowska nadała im spolszczone imię „majowniki”, którą polecił jej Stanisław Kucharczyk. 

Przypisy i wyjaśnienie aluzji 

Autorka przekładu zadbała też, by książka była lepiej zrozumiana przez polskich czytelników, szczególnie tych najmłodszych, wyjaśniając w przypisach niektóre nazwy czy kwestie dotyczące geografii i realiów życia na Wysypie Księcia Edwarda w XIX wieku. Odnalazła w tekście także wiele aluzji literackich oraz cytatów z innych lektur, których wcześniejsi tłumacze się nie doszukali lub je pominęli, a których jest w powieści bardzo wiele.  

oprac. Joanna Cwynar

Przeczytaj również:

Streszczenie i opracowanie "Ani z Zielonego Wzgórza"

Lodowe jaja. Rzadkie zjawisko, które zachwyca