Z tego artykułu dowiesz się:

Utrata ciepła przez głowę — skąd wzięła się ta teoria?

Prawdopodobnie narodziła się ona ponad 70 lat temu. Właśnie wtedy, w 1950 roku armia amerykańska prowadziła badania polegające na testowaniu w bardzo niskich temperaturach specjalnych arktycznych kombinezonów. Stroje te chroniły całe ciało badanych, z wyjątkiem ich głów. Biorąc pod uwagę wysoką skuteczność testowanych kombinezonów, wychłodzenie organizmów faktycznie spowodowane było brakiem odpowiedniego nakrycia głowy. Badacze doszli więc do wniosku, iż to właśnie utrata ciepła przez głowę w dużym stopniu naraża nas na wychłodzenie. Z czasem do tej teorii dodano też informację, iż przez odkrytą głowę z ciała człowieka może uciekać nawet 70 proc. ciepła. Z kolei w latach 70. w amerykańskich podręcznikach dla żołnierzy można było przeczytać, iż utrata ciepła przez głowę może wynieść 40, a nawet 45 proc. 

Okazuje się, że interpretacja wspomnianego badania jest błędna. Owszem, temperatura osób biorących udział w badaniu uchodziła głównie przez ich głowę, jednak wynikało to z faktu, iż tylko ją mieli odsłoniętą. W momencie, w którym wolontariusze byliby ubrani w podkoszulki, zdecydowana większość ciepła uciekałaby z ich tułowia i ramion. Z kolei, gdyby ocieplane spodnie zamienili na krótkie spodenki, największą utratę ciepła powodowałyby ich niezabezpieczone przed zimnem nogi.

Przeczytaj również: Kevlar – jeden z najmocniejszych materiałów świata

Obalenie mitu o utracie ciepła przez głowę

W 2008 roku czwórka kanadyjskich naukowców postanowiła zmierzyć się z mitem dotyczącym tego, dlaczego tracimy ciepło przez głowę.  Jak udało im się obalić tezę znaną ludziom od kilkudziesięciu lat?

Naukowcy zebrali zespół wolontariuszy i podzielili ich na dwie grupy. Uczestnicy badania  byli zanurzani w wodzie o temperaturze 17 stopni Celsjusza przez 45 minut. Pierwsza grupa schodziła pod wodę w całości, a więc łącznie z głową, natomiast członkom drugiej ekipy woda sięgała tylko po szyję. Okazało się, że wolontariusze zanurzeni w pełni utracili o 11 procent ciepła więcej, niż badani, którzy mogli mieć wynurzone głowy. Tym samym naukowcom udało się obalić mit, jakim do tej pory było stwierdzenie, iż przez głowę może uciekać nawet do 45 procent ciepła z organizmu. 

Przeczytaj również: 10 zjawisk na Ziemi, których nauka nie może pojąć

Nosić czapkę czy nie? Oto jest pytanie!

Odpowiedź jest prosta: nosić. Choć teoria głosząca, że najwięcej ciepła tracimy przez głowę, ostatecznie okazała się fałszywa, to nie zmienia to faktu, iż ta część ciała wymaga ochrony przed zimnem. Warto zauważyć, że głowa reaguje na niskie temperatury nieco inaczej niż inne części ciała. Z uwagi na prawie całkowity brak izolacyjnej tkanki tłuszczowej, jest ona w mniejszym stopniu przystosowana do zachowywania ciepła. Ponadto naczynia krwionośne znajdujące się na głowie wolniej niż w przypadku innych części ciała reagują na spadek temperatury, a co za tym idzie, mija więcej czasu, zanim w reakcji obronnej na chłód dojdzie do ich obkurczenia.

W związku z tym zimą, a nawet późną jesienią warto wyciągnąć z tyłu szafy czapkę i pamiętać o niej przed wyjściem na zewnątrz. Nasza głowa nam za to podziękuje. 

 

RAPORT UKRAINA — ROSJA

Wojna w Ukrainie — relacje na żywo

„Obudziły mnie strzały". Wywiady, reportaże i historie osobiste z wojny w Ukrainie.

Grupa Polsat Plus i Fundacja Polsat razem dla dzieci z Ukrainy. Dołącz do zbiórki!