Każdy z pośród nas ma ochotę być wychowywany w naturalnej oraz kochającej rodzinie, w której będzie miał oparcie w razie swoich niepomyślności lub różnych innych problemów w swoim życiu.

W przeciągu ostatnich lat w życiu rodziny nadeszły poważne zmiany, które zostały spowodowane wieloma rzeczami między innymi, takimi jak: niepewność ekonomiczna, nowe środki informacji, nowe zwyczaje moda, a także niestety, trzeba to wziąć pod uwagę i przyznać znaczną upadłość autorytetów również ludzi i instytucji mających odpowiedzialność za wychowanie oraz formowanie młodego pokolenia. Także bez winy nie są tu mass media, które nieustannie troszczą się o oglądalność oraz słuchalność i również poczytność, nie liczą się z szkodliwymi treściami, które przynoszą młodemu człowiekowi, który w świecie zmierzającym coraz bardziej do zwariowania, czuje się o wiele więcej odepchnięty, a może nawet zagubiony. Od multum lat przyszłość małżeństwa, a przede wszystkim rodziny w Polsce przedstawia się w makabrycznej perspektywie, czyli pospolitość przemocy, napastowanie seksualne, niepowodzenia przez rozwody, narkomania szczególnie u młodych, różnorodne formy patologii w rodzinie, a także utrata autorytetu macierzyńskiego i inne. Wielu radców życia rodzinnego uważa, że tylko na podstawie oparcia go na piedestale religii może być sukcesem. Natomiast terapeuci, a przede wszystkim doradcy rodzinni uważają, że jedynym ratunkiem jest to, aby życie rodzinne oprzeć na partnerstwie również miłości do drugiego człowieka, odpowiedzialności oraz dojrzałości a także systemie wartości prorodzinnych, właśnie dlatego należy stwarzać sieć poradnictwa małżeńskiego, rodzinnego. Fachowcy są przekonani, iż ich pomoc wspomoże w powstrzymaniu rozkwitu patologii rodzinnej a także małżeńskiej. Czy przeraźliwa wizja dnia jutrzejszego małżeństwa oraz rodziny w dwudziestym wieku jest podstawna a nie "wyssana z palca"? Jako dowód dostarcza się rezultaty badań statystycznych, których wynikiem jest wniosek, iż w ogromnej rzeszy państw rozpada się ponad połowa małżeństw, zwiększa się liczba związków nieformalnych, natomiast dzieci wychowywane są w rodzinach rozbitych. Przyjmuje się w ten oto sposób, iż takie zjawiska są powodem kryzysu małżeństwa jak również rodziny, ich zwiastuny ukazują się jednocześnie w Polsce. Ta rodzina, która jak dotąd była bezpiecznym tudzież bezdyskusyjnym schronieniem znalazła się teraz w fazie kryzysu i załamania, który według mnie pogłębia się cały czas a do tego to z coraz większą siłą. Dołożę wszelkich starań niniejszej pracy, aby zwrócić szczególną uwagę na maksymalne zagrożenia a także możliwe środki zaradcze oraz zapobiegawcze.

Według katolickiej nauki społecznej, to rodzina jest tą podstawową komórką społeczną. W niej właśnie powinna panować obopólna życzliwość, zgoda a także przebaczenie i miłość, której to zadaniem jest wzniecanie, podtrzymywanie tegoż właśnie ogniska domowego. Kościół uznaje w swej nauce rodzinę za najbardziej cenne dobro ludzkości, jak też pragnie nieść własną naukę, ofiarując swą pomoc znającym wartość małżeństwa, rodziny a tym samym starają się pozostać im wierni. Tym, którzy to w niepewności oraz niepokoju szukają prawdy, ale także tym, którzy niesprawiedliwie napotykają na utrudnienia w realizowaniu swojej wizji rodziny. Kwestię małżeństwa oraz rodziny podnosił niejednokrotnie w swoich wypowiedziach jak i też listach Jan Paweł II. Powszechnie ujmuje je także Karta Praw Rodziny z 22 października 1983 r. wydana przez Stolicę Apostolską. W świetle publicznie głoszonej doktryny katolickiej, "familia" powinna wraz z państwem współpracować w stwarzaniu dobra wspólnego. Rodzice mają przynależne prawo do wychowania własnych dzieci (także w wymiarze religijnym).Macierzyństwo natomiast jest podstawowym zadaniem kobiety, to oznacza, iż pełnienie przez nią odmiennych obowiązków poza rodziną, nie może być przeszkodą w pełnieniu jej pierwszoplanowych ról czyli matki i żony. Jak wszyscy wiemy, że definicje są układane w tak zwanych "warunkach laboratoryjnych", zatem przy założeniu ponad wszystko sprzyjających okoliczności oraz warunków funkcjonowania. Nasze życie bardzo często nanosi poprawki na nasze osobiste plany, czy też zamierzenia, czego to właśnie polem doświadczalnym jest najczęściej rodzina, która to staje się często ofiarą ludzkich słabości oraz niedociągnięć czy także braku przygotowania do dorosłego życia w społeczności rodzinnej. Wychowanie dzieci to sztuka ogromnie trudna. Bezdyskusyjnie pasjonującą a zarazem dającą satysfakcje takim rodzicom, którzy bardzo kochają swe dzieci odpowiedzialną miłością.

Ta mądra miłość rodzicielska gwarantuje sukces w wychowaniu. Według mnie gdyby wszyscy ludzie byli świadomi cech charakterystycznych dobrej rodziny. Jeśli spojrzymy na to od strony sensu psychologicznego to nie byłoby aż tylu przypadków krzywdzenia swoich dzieci. Błędy to rzecz ludzka. Przecież tak naprawdę to wszyscy je popełniamy bardzo często. Błędy w dziedzinie jaką jest wychowanie popełniają nawet specjaliści tej dziedziny, to znaczy sami pedagodzy. Ważne jest to, aby wszyscy mieli świadomość , iż czasami nasze zachowania, odzewy czy też brak reakcji mogą posiadać konsekwencje wychowawcze. Jednak musimy wiedzieć kiedy popełniamy błąd a co nim tak naprawdę nie jest. Natomiast ta wiedza musi nieść głęboką refleksję, a jednocześnie stawiać pytanie: czy mogę jednak postępować tak aby unikać błędów wychowawczych. Pierwsze pytanie powinno raczej brzmieć: czy ja w ogóle chcę tak postępować? Skąd się bierze tak wiele zła, sprzeczek, nieporozumień jak i zawiści oraz niejednokrotnie przemocy. Skąd pomiędzy ludźmi, tymi co przecież powinni się kochać oraz wzajemnie szanować, występują takie nieporozumienia? Najgorszy jest całkowity brak woli aby je przezwyciężyć, albowiem przecież same tylko nieporozumienia nie są czymś bardzo złym, uczą one nas niejednokrotnie kompromisu czy też pokory i zrozumienia racji drugiej osoby, ale również rozmów na argumenty. Przypatrzeć się powinno z bliska istniejącym stosunkom w rodzinach, sposobom spędzania w nich czasu, wspólnym relacjom, po to by zrozumieć oraz zapoznać przyczyny tak złej sytuacji bardzo wielu rodzin. Pierwszorzędną i podstawową rzeczą która jest dla mnie fundamentalna, to długość, częstotliwość i jakość wespół spędzonego czasu.

Z bardzo wielu badań wynika, że spędzamy z sobą wzajemnie coraz to mniej czasu. Natomiast coraz bardziej stajemy się zagonieni, stres jest naszym nieodzownym towarzyszem oraz nie umiemy dostrzegać symptomów zbliżającego się niebezpieczeństwa. Zostawiamy własne dzieci przed ekranem telewizora lub przy komputerze i dzięki tym technicznym wynalazkom nie musimy się o nie martwić. Programy telewizyjne, zajmuje czas wolny naszych dzieci i w ten sposób telewizja wyparła inne metody wykorzystania tegoż czasu. Atakując najbardziej istotne zmysły człowieka takie jak wzrok oraz słuch , zaciera różnice między wyobraźnią odbiorcy a rzeczywistością. Obraz świata przedstawiany przez telewizję nie zostawia zupełnie miejsca dziecięcej wyobraźni, a przecież powinna być ona ukierunkowana na rzeczywistość oraz fakty, a nie jedynie na gotowe, skonstruowane przez kogoś obrazy. Telewizja, dąży do rozszerzenia swojej oglądalności, chce pokazywać zdarzenia widowiskowe, wstrząsające oraz niezwykłe. Teraźniejszy telewidz z trudem znajduje program o przyjaźni czy miłości oraz bezinteresowności. Udowodniono również, iż podpatrywanie scen przemocy, a także gwałtu, brutalności, budzi agresywne zachowania u każdego telewidza. Wyjątkowo narażone są właśnie dzieci, które to, każdą ze scen z bardzo szybko dziejącą się akcją oraz wzrostem napięcia chłoną a także doskonale zapamiętują. Statystyczny Polak "siedzi" całe mnóstwo godzin przed ekranem telewizora. Dzieci, nazywane "rekordzistami" oglądają telewizyjne programy nawet przez: pięćdziesiąt godzin w ciągu tygodnia. Czasem, nawet się zdarza, że rodzice zupełnie celowo włączają swoim dzieciom telewizor po to aby te się nie nudziły w domu. Telewizor zastępuje właśnie tym dzieciom kontakt z ich własnymi rodzicami. Każdy z ludzi zajmuje się samym sobą, nawet w sytuacji kiedy przebywają w jednym pomieszczeniu razem. Rodzice prawie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi i bardzo często nie rozmawiają również ze sobą nawzajem. Technika, jakiej wytworem jest właśnie telewizja, sama w sobie naprawdę nie jest zła. Z całą pewnością nie należy w taki oto sposób myśleć o niej, trzeba tylko racjonalnie oraz odpowiedzialnie z tej techniki korzystać. Telewizja to jest w dzisiejszych czasach najpopularniejszy środek masowego przekazu, samo już jej oglądanie jest najczęstszym sposobem oraz formą spędzania czasu wolnego praktycznie każdej rodziny. Warto więc po prostu zastanowić się, chwilę pomyśleć nad zupełnie świadomym wykorzystaniem jej, w tak ważnym procesie jakim jest wychowanie swoich dzieci. Z teraźniejszych badań wynika, iż ze względu na bardzo dużą plastyczność jak również tempo rozwoju dzieci, telewizja może posiadać bardzo znaczący wpływ na wzmocnienie, nasilenie zachowań: zarówno pozytywnych, ale niestety także i tych negatywnych. Jednak nasze obserwacje oraz praktyka, zwłaszcza ta ostatniej dekady, wykazują, iż tych drugich (negatywnych), jest, niestety dużo więcej. Właśnie dlatego trzeba uważnie obserwować na to, co oglądają nasze dzieci oraz nie popadać w drastyczność polegającą na całkowitym odizolowaniu się najmłodszych od mediów. Trzeba tylko z bogactw ofiarowanych przez technikę i nasze współczesne społeczeństwo, odpowiednio oraz mądrze korzystać. Dużo ludzi niestety nie umie. Bardzo często słyszy się krytyczne wołania na temat telewizji. Mówi się, że ma zły wpływ na charakter, oraz na wolę także poczucie wartości i wyobraźnię, a nawet życie rodzinne. Trudno jest się z takimi poglądami nie zgodzić szczególnie, jeżeli dzieci pozostawione same ze sobą, bez żadnej opieki ani nadzoru opiekunów, czyli rodziców, siedzą przed telewizorem prawie cały czas. Telewizja zawładnęła ich życiem i nie tylko dużej ilości dzieci, ale również ich rodziców, czy opiekunów. Jako jednocząca się cząstka życia rodzinnego, asystuje ciągle rodzicom oraz ich dzieciom w momentach odpoczynku, jak i relaksu czy podczas zajęć w domu, potrafi opanować sobie plan zajęć w czasie dnia, burząc nieraz jego kompozycję. Coraz większa ilość rodzin ma okazję oglądania programów puszczanych przez telewizję polską, publiczną, osobistą oraz lokalną, a także satelitarną, i czasami jeszcze kasety video. Zbliża nam świat, dając możliwość poznania różnych kultur oraz zwyczajów różnych ludzi. Obrazuje życie flory, fauny, i również inne zjawiska materialne oraz fizyczne. Dodatkowo programy pedagogiczne pobudzają zainteresowania oraz wzbogacają naszą wiedzę, pomagają w nauce języków różnych narodowości. Niestety nie zastąpią nam nigdy szarej rzeczywistości. Tematyka oddziaływania mediów, a w szczególności telewizji, na nasze dzieci, ich rozwój psychiczny i kulturowy, a także emocjonalny, jak również fizyczny, doszło do całego mnóstwa naukowych opracowań. Znajdujemy w nich przewodnie stwierdzenie: telewizja ma ogromny wpływ na zarówno na psychikę dziecka jak i jego sferę emocjonalną; stanowi istotny element jego wychowania. Pierwszy kontakt dziecka z audycją telewizyjną odbywa się dość wcześnie. Istnieje miano określające telewizor jako "niania idealna". Odbiornik zazwyczaj włączany w momencie, kiedy absorbuje nas jakieś inne zajęcie, chcemy spokojnie porozmawiać lub gdy akurat odwiedzą nas znajomi. Telewizor pomaga w codziennych zmartwieniach rodziców, takich jak zły nastrój, płacz, brak apetytu oraz może być używany stosowany jako kara lub nagroda. Nie zdajemy sobie sprawy, że w ten sposób unikamy dialogu i zatracamy sztukę "rozmawiania ze sobą". Ogrom ludzi nie jest świadomych tego, jak bardzo krzywdzą swoje dzieci poprzez tzw. bezstresowe wychowanie dążą do tego, że dziecko traci granicę między tym co jest dobre i tym co jest złe, gdyż wobec złego postępowania, nie są wynoszone żądne konsekwencje ani kary, nawet w formie słownego upomnienia. Bardzo podobny, a nawet bardziej niebezpieczny od telewizji jest wpływ komputera, który pokazuje młodym ludziom świat gier komputerowych, zupełnie niezależnych od nich i może powodować wręcz wypaczenie psychiki ludzkiej, gdy nie zachowa się umiaru w użytkowaniu komputera i źle wykorzysta jego możliwości. Rodzice zazwyczaj nie są w stanie kontrolować, ile ich pociechy spędzają czasu przed komputerem, gdyż jest to bardzo dobry sposób na to, aby się ich pozbyć. Poza tym mało rodziców zdaje sobie sprawę, do jakich celów ich dzieci używają komputera, internetu lub jakie posiadają gry. Dzieci często nie są w stanie przewidzieć, że się uzależniają od zarówno telewizji jak i komputera, ponieważ są to środki dające odprężenie i przyjemność, wobec czego nie są w stanie używać ich z umiarem. Bardzo istotną, a niestety rzadko zauważalną sprawą według mnie jest umiejętność wytłumaczenia przez rodziców decyzji, racji jakie kryją się za ograniczeniami lub karami dawanym swoim dzieciom. Kolejnym elementem powodującym m.in. brak czasu dla swoich pociech są kłopoty natury ekonomicznej. W przypadku zamożności rodziny pojawia się problem czy dziecko powinno dostawać kieszonkowe, a jeśli tak to jaka powinna być to kwota. Gdy rodzina cierpi na kłopoty finansowe, wówczas odbija się to na życiu codziennym i relacjami pomiędzy jej członkami. Poruszone zagadnienia nie są proste i nie należy ich lekceważyć. Obecnie bardzo trudne stało się sprostowanie wymaganiom jakie stawia przed nami życie codzienne i zapewnienie materialnego zaplecza rodzinie, a pieniądze i ich rozdysponowanie w niejednej rodzinie są przyczyną wielu konfliktów. Warto zwrócić uwagę, że coraz więcej czasu zajmuje nam praca przy czym jednocześnie coraz mniej poświęcamy uwagi naszym bliskim, mimo, że to właśnie dla nich tyle pracujemy. Ostatnio, szczególnie w przypadku prac związanych z biznesem czy koncernami zachodnimi, modne stało się "dokańczanie" pracy nie w biurze, lecz w domu, a samą rodziną uznano za czynnik ograniczający dyspozycyjność pracownika. To właśnie rodzina staje się najbardziej poszkodowana wobec takiego sposobu pracy. Zagrożeniem w funkcjonowaniu rodziny jest zarówno brak pracy, jak praca nadmiernie czasochłonna. W Polsce powszechne stało się zjawisko bezrobocia, (które jeszcze w zeszłej epoce był nieznane i nazywane skazą świata kapitalistycznego) które dla ludzi których dotknęło jest wielkim dramatem. Trudno byłoby znaleźć rodzinę, która wśród swoich członków nie miałaby osoby bezrobotnej. Jest to ogromne niepowodzenie ostatniej dekady państwa oraz elit, które rządzących państwem polskim. Biorąc pod uwagę wiele zagrożeń mogących wpływać na poprawne funkcjonowanie rodziny właśnie to ma najbardziej negatywny sutek, przyczynia się bowiem do patogennych zjawisk i swymi rozległymi skutkami powoduje bezrobocie wtórne. Najbardziej narażeni na skutki bezrobocia są najmłodsi, gdyż nie są w stanie zrozumieć przyczyny złej sytuacji , przez co cierpią i obwiniają siebie. W takiej sytuacji są narażone na uwagi ze strony swoich bardziej zamożnych rówieśników, co negatywnie oddziałuje na ich psychikę. W tej sytuacji dużą rolę odgrywają nauczyciele i pedagodzy szkolni, którzy powinni przeciwdziałać takim zachowaniom i przekazywać szczególnie najmłodszym, że hierarchia wartości człowieka nie opiera się na pieniądzach, czy posiadaniu komputera. Zasmuca mnie i przerażają jednocześnie dialogi zasłyszane przeze mnie wśród dzieci wielu szkolnego dotyczące nowych gier i niedowierzanie, że któryś z kolegów nie ma komputera. Ciężka sytuacja rodzinna, niedostatek, niepowodzenia życiowe, zawiedzione nadzieje czy niespełnione marzenia rodzicom często zdarza się swoje odreagować na dzieciach, które często nie odezwą się, nie zaprotestują, ale bardzo dobrze zostanie to zachowane w ich pamięci. Jednak nie wszystkie problemy mają swój początek w telewizji, szkole czy trudnej sytuacji materialnej rodziców. Niejednemu dorosłemu potrzebna jest pokora wobec samego siebie. Ważną przyczyną niepowodzeń między członkami rodziny jest nieumiejętność przyznania się do własnych błędów i wyciągnięcie z tego konsekwencji. Rodziny mają problemy niezależnie od statusu zamożności czy wyznawanej wiary. Parę miesięcy wstecz, w tygodniku "Polityka" moją uwagę zwrócił reportaż dotyczący dwóch wielodzietnych rodzin. Opisana dyscyplina i porządek jaka panowała w tym domu wprawiła mnie w duże zaskoczenie, każdy z członków rodziny był świadomy swojej roli i posiadanych obowiązków, a sytuacja materialna nie zepsuła wzajemnych relacji rodzinnych. Według mnie bieda, której doświadczyła ta rodzina nauczył ją tego , że należy się dzielić i cieszyć tym co jest. Ogromną rolę z pewnością miała tu mądrość rodziców, którzy przekazali swoim pociechom ludzką solidarność i nauczyli odpowiedzialności za drugiego człowieka. W Zachodniej Europie mimo, że rodziny mają znacznie lepszą sytuację finansową, zbyt wielka rola przypisywana pieniądzom i niezauważanie wagi wartości duchowych w życiu sprawiły, że tam rodziny są szczególnie zagrożone. Za mało odbywamy rozmów ze sobą .Przeświadczenie o nieskazitelności naszej rodziny sprawia, że unikamy rozmów o naszych problemach. Zapominamy pochwalić nasze dzieci, dowartościować tym, że są mądre, kochane, że świetnie sobie z czymś radzą itp. Są ludzie, którzy nie posiadają tej umiejętności, gdyż sami zostali wychowani w domu, w którym ich nie chwalono lub którym się wydaje, że takim zachowaniem "zepsują" swoje dziecko. Krytyka natomiast przychodzi im zbyt dość szybko i chętnie. Przeświadczeni są, że jest to prawidłowa praktyka wychowawcza polegająca na wytykaniu błędów. Jednak skutek takiej metody może być sukcesem tylko w tedy, gdy uwag krytycznych będzie dwa razy mniej niż pochwał. Dziecko jest również człowiekiem, a żaden z ludzi nie lubi być krytykowany. Moją uwagę zwróciła niedawno spotkana technika mająca za zadnie przekazywanie krytyki "sandwicz", której polski odnośnik brzmi "kanapka". Polega ona na tym, że człowiek tylko wtedy potrafi przyjąć do wiadomości nieprzyjemną część uwag na swój temat(część niesmaczna), jeśli jest one przekazywane wraz z informacjami pozytywnymi, superlatywami (część smaczna) .Zamiast więc wypowiedzieć zdanie "Krzysiek, jak zwykle nie posprzątałeś swojego pokoju"- powiedzmy "Krzysiu, cieszę się, że udała Ci się zabawa z kolegami, jesteś przez nich bardzo lubiany. Posprzątaj teraz po zabawie. Możesz następnym razem poprosić kolegów by Ci pomogli, to będzie szybciej." Drażniące zwroty tj. jak zwykle, zawsze, nigdy zazwyczaj nie odzwierciedlają prawdy, że dziecko postępuje Nidy (dobrze) lub jak zwykle, zawsze (dobrze) i są dla dziecka krzywdzące. Nawet jeśli dzieje się to często i taką forma chcemy podkreślić naszą dezaprobatę takiego postępowania, odnosimy zupełnie odwrotny skutek. Atakując dziecko chce się bronić, często także za pomocą kontrataku. Rzadko zdarza nam się mówić: cieszę się, że ciebie mam, kocham cię itp. Dzieje się tak dlatego, że albo nie potrafimy używać takich słów, albo wydaje nam się to zbędne i nazbyt oczywiste. Takie deklaracje słowne są bardzo potrzebne każdemu człowiekowi. Nie towarzyszymy dziecku przy oglądaniu bajek, włączamy wideo lub telewizor i mamy czas dla siebie. Przez to nie możemy porozmawiać z dzieckiem o wydarzeniach jakie dziecko zaobserwowało w bajce i roli bohaterów, bo najzwyczajniej ich nie znamy. Nie zadajemy sobie trudu, aby wytłumaczyć dziecku, że bajka opiera się na fikcji, nie zadbamy o to by się nie bało się akcji i co bardzo istotne, często nie wiemy czy tematyka oglądanych przez nasze dzieci bajek jest odpowiedni i wartościowa. Część bajek nie tylko niczego dziecka nie uczy, ale nawet nie jest w stanie wywołać w dziecku pozytywnych wzruszeń lub wpływają negatywnie na jego rozwój. To ważna sfera dla każdej rodziny, dlatego została temu poświęcona spora część mojej pracy. Kolejnym istotnym elementem jest utworzenie dzieciom warunków "sterylnych", w dziecko jest nadmiernie rozpieszczane i posiada wszystko czego zapragnie przy nieświadomości jakichkolwiek obowiązków wobec rodziny. Takie wychowanie sprawia, że proces dojrzewania społecznego, dorastania do obowiązków zostaje zahamowany. Rodzice nie są świadomi tego, że stworzone przez nich warunki "rodzinnej cieplarni" są spowodowane zupełnym niezrozumieniem pojęcia troski o dziecko i wyrządzają mu takim zachowaniem sporą krzywdę, która nie pomorze mu w późniejszym życiu. Młody człowiek, który przywykł do tego, że za nic nie jest odpowiedzialny, może okazać się zupełnie nie przygotowanym na małżeństwo i rolę męża i ojca lub żony i matki. W tych sprawach niezmierną rolę odgrywa dojrzałość młodego człowieka. Jeśli weźmiemy pod uwagę dojrzałość zawartego związku małżeńskiego uwagę należy zwrócić na takie aspekty jak dojrzałość prawna, fizyczna, psychiczna oraz socjalna obu partnerów. Małżeństwo, będące początkiem do założenia własnej rodziny może być szczęśliwe wtedy, jeśli każdy z partnerów będzie się wczuwał w swoją rolę, czuł czego potrzebuje jego współmałżonek i będą gotowi do aktywnej i odpowiedzialnej pracy ku swojemu obopólnemu szczęściu. Wielu współczesnych rodziców niestety nie wyniosło dobrego przygotowania z własnych domów rodzinnych lub za szybko podjęła się tego wyzwania nie będąc na nie jeszcze gotowym. Jestem zwolennikiem zarówno edukacji seksualnej podczas zajęć szkolnych oraz gruntownego przygotowania do obowiązków jakie niesie za sobą założenie rodziny i związane z tym powinności. Powyżej opisałem jak najbardziej ogólnie podstawowe przyczyny, jakie wpływają na kryzys rodzinny i są w moim przeświadczeniu kluczowe w zrozumieniu i chęci przeciwdziałania tego jakże trudnego problemu. Jest jeszcze inny aspekt, którego źródłem jest rodzina i jest nim brak własnego dowartościowania. Pojawił się ten problem już wyżej, ale w tym miejscu chciałem uwidocznić skutki takiego zachowania, które opiera się na braku pochwał i dowartościowywania pociechy. Otóż tak rodzi się przestępczość, bowiem ludzie, którzy złamali prawo nie postępują tak bez przyczyny. Z tymi ludźmi obcujemy na co dzień, chodzili oni z nami do szkoły, bawiły i my nie reagowaliśmy na ich niegrzeczne, nienormalne zachowanie, ponieważ uważaliśmy, że to jest rola wychowujących ich rodziców. Może i jest to słuszne stwierdzenie , lecz mało rozsądne, ponieważ wszyscy należymy do wspólnoty społecznej i każdy z nas oprócz odpowiedzialności za siebie ponosi odpowiedzialność za to co się dzieje w jego otoczeniu. Gdy byłem dzieckiem spotykałem się na uwagi związane z moim niewłaściwym zachowaniem oraz upominanie, ale wówczas uważałem to za nietakt. Obecnie, gdy już dojrzałem do pewnych spraw i napotykam się na szkodliwe zachowanie społeczne zawsze sprzeciwiam się i odpowiednio na nie reaguje. Na potwierdzenie mych słów podam przykład. Podczas referendum europejskiego, które odbywało zeszłego roku w miesiącu czerwcu, a ja zajmowałem się wtedy nauką do obrony mej pracy dyplomowej, nocną porą w pobliżu moich okien usłyszałem grupę hałasującej młodzieży, która wyraźnie wydawała się być pod wpływem sporej ilości alkoholu. Przypuszczam, że mogli oni być moimi rówieśnikami, jednak już dawno zakończyli swoją edukację. Wówczas wykonałem przy pomocy swojego telefonu komórkowego wykonałem telefon na policję informując o zaistniałej sytuacji. Przy dzisiejszej znieczulicy społecznej trzeba demonstrować swoją dezaprobatę złego zachowywania i pokazywać że się na to nie zgadzamy, mimo, że i tak bardzo w naszym katolickim kraju panują bardzo rozluźnione normy zachowania. Większość małżeństw zawierana jest w parafiach rzymsko-katolickich, aż 90% społeczeństwa deklaruje się, że są osobami wierzącymi, jednak są to tylko i wyłącznie deklaracje. Temat ten jednak już nie jest przewodnią myślą mojej pracy. Mam jedynie to na uwadze, że określając się mianem wierzących, nie jest w naszej mocy praktykowanie i pogłębianie naszej wiary. Również sferze rodziny i małżeństwa Kościół katolicki uczy nas jak postępować, ale my zazwyczaj nie chcemy się tego uczyć, tak postępować. I nawet napisanie dwustu encyklik przez papieża, niczego by tu nie zmieniło, bo żaden z ludzi deklarujących się za wierzących do niech nie zajrzy, bojąc się przyznania do popełnianych błędów. Żyjemy w hipokryzji, a każde złe słowo docierające z zachodu traktujemy jako zamach na nasz obrzędowy katolicyzm na pokaz. Oczywiście, nie kwestionuje tego, że są ludzie będący dowodem dojrzałej wiary, godnego przykładnego życia małżeńskiego, stosujące się do przykazań. Są rodziny nie tylko deklarujące przestrzeganie zasad chrześcijaństwa, ale tak samo wiernie je praktykujące. Zauważmy jednak, że większość ludzi brało ślub kościelny, swymi słowami ślubowało życie zgodne z naukami kościoła i ewangelią. Jednak w domach, w których nad drzwiami wisi pamiątka zdjęcia ślubnego, rodziny regularnie uczęszczają do kościoła, co roku przyjmując księdza po kolędzie życie rodzinne także może ulec rozpadowi.

Dlaczego się tak dzieje? Oto odpowiedź:

"Gdy narzeczeni są pytani o sakramentalność małżeństwa, bardzo często na ich twarzy można zauważyć zakłopotanie. Na podstawie wypowiedzianych prze nich słów można wywnioskować, że bogactwo ślubu sprowadzają do błogosławieństwa jakie daje im kapłan i uroczystości związanej z tym obrzędem kościelnym. Są tacy, którzy w sakramencie małżeństwa dostrzegają jeszcze mniej, mając na myśli jedynie na obrzęd kościelny z nim związany. Jednak pod pojęciem sakramentu małżeństwa nie kryje się ani błogosławieństwo kapłana, ani tym bardziej sama ceremonia kościelna. Gdyby bowiem tak było, obrządek ten miałby takie samo znaczenie jak ślub zawarty w urzędzie stanu cywilnego. Sakrament małżeństwa ma za zadanie nadać naturalnie wypływające z obojgu uczucie głębokiej religijnie miłości małżeńskiej, dlatego jest wartością sakralną."

Niewiele rodzin jest świadomych tego, że wie co jest ważne, ludzie gubią się i nie są zazwyczaj gotowi do przyjęcia sakramentu jakim jest małżeństwo. Kryzys jaki mają rodziny jest związany z myśleniem i zaangażowaniem. Ogrom ludzi nie chce znać przyczyn kryzysu, ponieważ lepiej jest stwierdzić, że taki nie istnieje.

Ogólnie patrząc na wszystko, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że rodzina przetrwa. Nie zniszczyły jej ustroje hitleryzmu czy stalinizmu więc poradzi sobie również z ustrojem liberalnym. Wszystko zależy od nas, także obraz współczesnej rodziny oraz wartości jakie będą przewodzić ich życiu, struktura jej i wzajemne relacje między członkami, pielęgnacja wartości scalających rodzinę. My decydujemy o kompromisach, o tym czy potrafimy ustąpić, czy będziemy potrafili i chcieli ze sobą rozmawiać, a kłócąc się wyciągać odpowiednie wnioski na przyszłość. Musimy umieć właściwie oceniać sytuacje w jakich się znajdujemy, znać wartość jaką ma nasza rodzina i umieć zauważać jej walory. Wszystkie te aspekty są bardzo ważne, aby nasza rodzina mądra i dobra i przyprawiała innych o zazdrość. Jednak odpowiedzmy sobie na pytanie, czy te ideały są dla nas na tyle ważne, abyśmy podjęli się walki o nie.

Bibliografia

1 .Zbigniew Lew - Starowicz. Przesłanie dla małżeństw i rodzin na początku XXI wieku.

2. Jan Paweł II. Adhortacja apostolska "Familiaris Consortio" Wrocław 1998

3 .Zdrowa rodzina. http://republika.pl/

4 .Urszula Parnicka. Niebezpieczeństwo szklanego ekranu. Wychowawca. (107) 2001. nr1

5. http://www.sp5.gostyn.pl/

6. Maria Ryś. Konflikty w rodzinie. Niszczą czy budują? Warszawa 1994 Centrum metodyczne pomocy psychologiczno-pedagogicznej Ministerstwa Edukacji Narodowej. Str.42.

7. Jerzy Laskowski. Małżeństwo i rodzina w świetle nauki Soboru Watykańskiego II. Instytut Wydawniczy Pax , Warszawa 1985 str.130