Nadzieja jest podstawą wiary. Można to wywnioskować ze słów Św. Pawła do Efezjan, w których udowadnia im, że mimo posiadania wielu bogów nie mają tak naprawdę tego Boga, dzięki któremu mogliby wierzyć i mieć nadzieję na życie wieczne po śmierci. Ich codzienna egzystencja była przepełniona pustką. Chrześcijanie mimo tego, że nie wiedzą, co ich czeka po śmierci dzięki nadziei na życie wieczne potrafią odnaleźć prawdziwy sens życia doczesnego. Przykładem na potwierdzenie słów św. Pawła może być historia Józefiny Bakhity. Afrykanki kanonizowanej przez Jana Pawła II. Kobieta ta przeszła w swoim życiu prawdziwe męczarnie, gdyż jako niewolnica była bita i maltretowana, do momentu, kiedy nie wykupiono ją dla włoskiego konsula, Callista Legnaniego. Człowiek ten zaopiekował się Bakhitą, był dla niej dobry i ona wtedy poczuła prawdziwą nadzieję na to, że jej życie naprawdę się zmieni. Bakhita przyjęła chrzest i postanowiła zostać misjonarką, gdyż zdała sobie sprawę, że w spotkaniu z Bogiem zyskała prawdziwą wolność i chciała się dzielić nadzieją, która się w niej zrodziła.

Chrześcijaństwo nie niesie ze sobą przesłania socjalno-rewolucyjnego, Chrystus przez swoją śmierć na krzyżu pokazał, że nadzieja jest mocniejsza od wszelkiego zniewolenia. Św. Paweł w liście do Filemona pokazuje, że ludzie dzielący się w jego czasach na panów i niewolników stają się braćmi i siostrami, a na mocy chrztu rodzi się w nich nowe życie. Pierwszy List do Koryntian prezentuje strukturę wczesnego chrześcijaństwa, w którego skład wchodzili głównie ludzie z niższych warstw społecznych. Nieliczną grupę stanowili tutaj przedstawiciele warstw wykształconych i arystokracji. Wynikało to głównie z tego, że ludzie ci nie potrafili zrozumieć, tego, że to Bóg rządzi gwiazdami, żywiołami i wszelką materią. Chrystus był prawdziwym filozofem wskazującym człowiekowi jedyną słuszną drogę, którą jest Prawda, czyli on sam. Z pierwszą taką interpretacją spotkano się pod koniec trzeciego wieku, kiedy to na sarkofagu pewnego dziecka w Rzymie została pokazana scena wskrzeszenia Łazarza. To właśnie Chrystus jest pasterzem, gdyż tylko on jest w stanie towarzyszyć człowiekowi w chwili śmierci. Zdaniem Nowego Testamentu wiara jest dowodem istnienia rzeczy, których nie widzimy. Nie jest ona jedynie skłanianiem się ku tym rzeczom, tylko stanowi dowód ich istnienia. Podkreśla ona wyższość wartości duchowych i dobra, nad przedmiotami materialnymi. Gdyż to wiara buduje wolność, przykładem potwierdzającym te słowa mogą być ludzie, którzy przeszli prześladowania, jak również osoby wstępujące do różnego rodzaju zgromadzeń i niosące nadzieję dla żyjących bez niej ciemności. Ważnymi cechami dla człowieka powinny być również wytrwałość, stałość, oraz otwarcie w dążeniu do prawdy.

Podejmując refleksje dotyczącą życia należy zadać sobie pytanie, jaka jest w nim rola wiary. Ludzie nie zawsze pragną życia wiecznego, gdyż nie traktują go jak dar, lecz bardziej jako coś nie do zniesienia. Dbają o to, aby śmierć ciała nadeszła jak najpóźniej, jednocześnie bojąc się tego momentu. Należy pamiętać jednak o tym, że Bóg nie od początku ustanowił śmierć. Stworzył ją dopiero jako środek mający zaradzić złu. Śmierć nie kończy życia, tylko stanowi drogę do zbawienia. Istnienie każdej jednostki na świecie musi się prędzej czy później zakończyć, gdyż, jeżeli śmierć zostałaby wyeliminowana doszłoby do sytuacji niemożliwej, przeludnienia Ziemi i cierpienia wszystkich. Człowiek pragnie właściwie tylko jednej rzeczy - szczęścia. Nie da się jednak tak naprawdę go zaznać, gdyż jest ono czymś, czego nie znamy i do czego dążymy. Nie wiemy jak smakuje, ani jak wygląda, ale zdajemy sobie sprawę tylko z tego, że istnieje. Życie wieczne jest prawdziwą nadzieją, która inspiruje a jej niepoznawalność jest równocześnie przyczyną wszelkiej rozpaczy. Nie da się go w żaden sposób odkryć ani zrozumieć, można jedynie czekać wybiegając czasami myślą poza doczesność.

Nadzieja chrześcijańska nie jest indywidualistyczna. Ludziom, którzy wyrzekali się swoich majątków potrzebnych do egzystencji w życiu doczesnym i starali się kierować głównie wiarą chodziło jedynie o osiągnięcie zbawienia tylko dla siebie. Takie postępowanie nie jest uzasadnione, ponieważ prawdziwe życie, do którego dąży jednostka jest możliwe jedynie przez otwarcie się na innych, oraz na samą miłość, czyli Boga. Rola klasztorów kontemplacyjnych jest również znacząca. Są to zdaniem Bernarda z Clavaux miejsca, które orząc ziemię i kształtując ducha mają na celu przygotowanie nowego raju.

Myśl, że Jezusowe przesłanie jest indywidualistyczne powstała po odkryciu Ameryki, w wyniku przypisywania dużej roli nauce i praktyce. Ludziom wydawało się, że odzyskali władzę nad wszelkim stworzeniem, którą otrzymali od Boga i utracili w wyniku grzechu pierworodnego. Odkupienia tego grzechu zaczęto szukać nie w osobie Jezusa Chrystusa jak do tej pory, lecz w nauce i praktyce. Doprowadziło to do kryzysu nadziei chrześcijańskiej, zastępowanej wiarą w postęp, prowadzący do stworzenia swoistego „królestwa człowieka”. Rozum i wolność zaczęły zajmować istotne miejsce. Wprowadzanie w życie obu tych pojęć doprowadziło do tego, że ludziom wydawało się, iż tworzą rzeczywistość, w której każdy człowiek może realizować się w pełni. Niestety niosły również one niezwykle wybuchowy potencjał rewolucyjny. Wydarzeniem potwierdzającym te słowa stała się Rewolucja Francuska, zinterpretowana przez Emanuela Kanta w „Zwycięstwie dobrego pryncypium nad złym i ustanowieniu królestwa Bożego na ziemi” i „Końcu wszystkich rzeczy”. Utwór pierwszy przedstawiał pogląd mówiący o przejściu z wiary kościelnej w wyznanie czysto religijne. Natomiast w „Końcu wszystkich rzeczy” Kant twierdził, że obok naturalnego końca może nastąpić przeciwne naturze i perwersyjne zakończenie. Kant uważał, że jeżeli Chrześcijaństwo w pewnym momencie nie będzie już godne miłości to główną myślą ludzi będzie musiało stać się jego odrzucenie. A ponieważ przeznaczone jest mu zostać religią powszechną to mógłby nastąpić koniec wszystkich rzeczy. Wiara w postęp zaczęła słabnąć dopiero na początku XIX wieku. Wtedy to powstała bardzo uboga klasa robotnicza, której życie zaczął opisywać Fryderyk Engels, uważający, że po rewolucji burżuazyjnej powinna mieć miejsce rewolucja proletariacka, mająca doprowadzić do powstania całkowicie dobrego świata. Ideologia ta okazała się błędna, ponieważ nie zwracała uwagi na to, że człowiek nie jest jedynie tworem warunków materialnych i niestety doprowadziła do stworzenia państw totalitarnych, opartych na terrorze i krzywdzie ludzkiej. Dzisiejsi Chrześcijanie powinni na nowo uczyć się rozumienia nadziei chrześcijańskiej oraz prowadzenia dialogu pomiędzy wiarą a coraz większą naukową wiedzą o świecie. Należy również rozważyć postęp w wielu aspektach, pamiętając o tym, że pomaga czynić dobro, ale rozwija również możliwości zła. Rozwój techniczny staje się dla człowieka niebezpieczny, gdy wraz z nim nie dokonuje się postępu etycznej strony człowieka. Jeżeli chodzi o rozum i wolność to są one darem od Boga nie mogą być dobrze wykorzystywane bez niego. Wolność ludzka domaga się zharmonizowania różnych wolności. Rozum i wiara nie mogą istnieć bez siebie, gdyż wtedy ich prawdziwa misja nie jest możliwa do spełnienia.

Postęp sumaryczny jest możliwy jedynie w zakresie materialnym, ponieważ w sferze duchowej każdy człowiek jest obdarzony wolną wolą. To właśnie ona jest podstawą dobra i żadne struktury nie powinny człowieka jej pozbawiać. Niestety, na świecie nie da się stworzyć królestwa dobra, gdyż wolność człowieka jest niezmiernie krucha. Ten, kto obiecuje lepszy świat nie mówi prawdy, ponieważ zapomina o wolności, która jest warunkiem koniecznym jego istnienia. Szukanie słusznego ładu rzeczy nigdy się nie skończy, gdyż każde następne pokolenie zaczyna je od początku. Mylny pogląd mówiący o tym, że człowiek zostanie zbawiony przez naukę głosił między innymi Francis Bacon. Jedynym czynnikiem mogącym prowadzić do zbawienia jest bezwarunkowa miłość, którą dać może istocie ludzkiej jedynie Bóg. To On jest jedyną prawdziwą nadzieją, która przetrwa wszelkie zawody, ponieważ umiłował człowieka i wciąż go miłuje. Człowiek oczekuje od wiary życia wiecznego i może je uzyskać jedynie poprzez relację ze „Źródłem życia”, którym jest sam Bóg. Pojawia się tu znowu pytanie o to czy nadzieja chrześcijańska nie jest indywidualistyczna. Odpowiedź na to pytanie brzmi nie, ponieważ tylko komunia z Bogiem może doprowadzić do tego, aby jednostka była się dla innych. Przykładem może być tutaj historia życia, św. Augustyna, który w chciał zostać zakonnikiem, lecz został zmuszony do tego, aby przyjąć święcenia kapłańskie. Mimo początkowych wątpliwości Augustyna z jego ust padły w końcu słowa „Oto za wszystkich Chrystus umarł, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie żyli, ale dla Tego, który za nich umarł”. Dzięki sile swojej nadziei Augustyn poświęcił się służeniu innym przedkładając je ponad własne korzyści. Człowiek ma podczas swojego życia wiele nadziei, jednak żadna z nich nie jest tak wielką nadzieją jak Bóg. To Jego miłość jest fundamentem wszelkiego istnienia.

W swojej Encyklice poświęconej nadziei chrześcijańskiej Ojciec Święty Benedykt XVI poruszył wiele ważnych kwestii udowadniając, że pomiędzy słowami wiara i nadzieja można postawić znak równości. W Encyklice został odtworzony sposób pojmowania wiary chrześcijańskiej na przełomie dziejów. Poruszono problem indywidualistycznego postrzegania nadziei, wysnuwając również refleksje nad życiem wiecznym.