"Szklany klosz" ma niewątpliwie charakter autobiograficzny i stanowi jedno z klasycznych dzieł literatury. Sylvia Plath dała się poznać jako wyjątkowo utalentowana amerykańska pisarka. W dalszym ciągu jest ceniona przez znawców literatury, chociaż ona sama wątpiła w wartość tego, co wyszło spod jej pióra. Kiedy w 1963 roku popełniła samobójstwo, wzrosło zainteresowanie jej osobą. Jednak otwarte pozostaje pytanie, czy ten fakt wpłynął znacząco na odbiór jej twórczości. W każdym razie wytworzyła się legenda, która działa na wyobraźnię kolejnych czytelników i przyciąga jak magnes.

W powieści zwraca uwagę zwłaszcza świat wewnętrznych przeżyć. Główna bohaterka z zadziwiającą ostrością spogląda na otaczającą ją rzeczywistość i dochodzi do dramatycznych wniosków. Traumatyczne przeżycia na stałe wpisały się w jej pamięć. Nie może się uwolnić od niepokojących ją myśli i stopniowo, niepostrzeżenie dla niej samej, daje się pochłonąć chorobie psychicznej. Towarzyszy jej narastająca obsesja śmierci i nie chce, lub nie potrafi, z nią walczyć. Bowiem jak pisze autorka:

"Dla człowieka, zamkniętego

pod szklanym kloszem,

znieczulonego na wszystko(...)

całe życie jest jednym,

wielkim, złym snem"

Co więcej, nie może uwolnić się od tego koszmarnego snu w inny sposób, jak poprzez szarpnięcie się na swoje życie.

Warto przyjrzeć się bliżej biografii głównej bohaterki i poszukać przyczyn jej samobójczych prób. Esther Greenwood na każdym kroku daje nam odczuć, że jej przeżycia wyróżniają ją z tłumu. Pozornie zwyczajna, a nawet przeciętna dziewczyna musi się zmagać z wielkimi problemami wewnętrznymi. Daje się zauważyć jej inny ogląd rzeczywistości. W miarę czytania kolejnych stron wzrasta niepokój czytelników o kondycję psychofizyczną dziewczyny. Esther nie znajduje należytego zrozumienia u innych, a panująca znieczulica na tyle ją przeraża, że zaczyna się systematycznie odgradzać od otoczenia. Powoli otacza się swoistym pancerzem, który chroni ją przed atakami świata zewnętrznego. Tylko wtedy, gdy jest ukryta pod szklanym kloszem, ma poczucie bezpieczeństwa. Odrzuca jakiekolwiek uczucia, na rzecz obojętności. Chce zatracić zdolność dogłębnego przeżywania. Przez jakiś czas wydaje się, że obce są jej: wzruszenia, miłość, rozczarowanie, nienawiść. Chociaż jest częścią świata i przynależy do określonego środowiska, ogranicza się jedynie do postawy obserwatora.

Uważa, że odrzucenie emocjonalnego zaangażowania uchroni ją przed kolejnymi ciosami ze strony otoczenia i cierpieniem. Z dystansem i spokojem przyjmuje informację o samobójczej śmierci bliskiej koleżanki. Sformułowanie "Joan nie żyje" nie zostało dopełnione nawet najmniejszym komentarzem. Taka postawa w pewien sposób wydaje się nieludzka. Jednak Esther jest konsekwentna i nie pozwala sobie na jakiekolwiek emocje i wzruszenia. Tragedia bliskiej jej osoby, nie wywiera na niej żadnego wrażenia. Bohaterka próbuje żyć tak, jakby nic się nie wydarzyło. Nie zadręcza się pytaniami, nie analizuje sytuacji, przechodzi nad wszystkim do porządku dziennego. Stara się żyć tylko i wyłącznie własnym życiem. Uznaje oświadczenie lekarza za kolejną, mało znaczącą wiadomość. Niepokoje stara się wymazać z pamięci.

Podobnie bez emocji podchodzi do mężczyzny, który pojawia się w jej życiu. Nie odczuwa w stosunku do niego żadnej, nawet najmniejszej sympatii, a więc tym bardziej nie może być mowy o takich silnych uczuciach jak miłość, czy nienawiść. Nawet dźwięk jego charakterystycznego głosu, rozlegającego się w słuchawce telefonu, nie powoduje poruszeń serca. Pielęgnuje w sobie jedynie pustkę i obojętność. Kiedy odgradza się od świata, w pierwszej kolejności chce uodpornić się na zło, dziejące się wokół. Patrzy na wszystko niczym zza szklanej tafli. Wtedy łatwiej jej stwierdzić suche fakty niż budować głęboką analizę rzeczywistości.

Postronnym może się nawet wydawać, że panna Greenwood stworzyła sobie cudowny i bezpieczny azyl. Jak w schronienie, umiejętnie zamyka się we własnej skorupie i stara się nie zwracać najmniejszej uwagi na ludzi znajdujących się wokół. Jednak taka postawa nie uchroni ją przed samobójczymi próbami. Dlaczego tak się dzieje? Pomimo misternie zbudowanego wokół mur, nie można zapomnieć o swoich jednostkowych potrzebach. Estera tylko przybiera maskę spokojnej, opanowanej, zrównoważonej osoby, ale w rzeczywistości jest przerażoną, niespokojną, nadpobudliwą dziewczyną. Okazuje się, że właśnie ta nadwrażliwość pozwala jej inaczej postrzegać świat i ułatwia wszelkie zranienia. Niestety, za swoją nadświadomość przyjdzie jej zapłacić straszliwą cenę. Widzenie nawet półblasków, odczuwanie złożonych stanów wyróżnia ją na tle innych ludzi i paradoksalnie doprowadza do tragedii.

Nie umie tak jak zwyczajni przedstawiciele społeczeństwa znaleźć sobie miejsce w otaczającym świecie i spokojnie egzystować. Esther cierpi z powodu swej nadświadomości i nie może się od niej uwolnić. Ochronny "szklany klosz" nie spełnia swojej roli, nie dość, że nie gwarantuje poczucia bezpieczeństwa, ale nawet dodaje jej nieszczęść. Staje się w pewnym sensie pułapką, z której trudno się wydostać o własnych siłach. Narastający strach przed zewnętrznym światem na tyle paraliżuje siły, że wręcz niemożliwa staje się jakakolwiek ucieczka. Miejsce, które miało chronić, staje się właściwie prawdziwym więzieniem. Do pewnego stopnia bohaterka ma świadomość tego stanu rzeczy i toczy wewnętrzną walkę. Próbuje spojrzeć na świat bez zniekształceń, ale narastająca choroba uniemożliwia jej nawiązanie prawidłowego kontaktu z otoczeniem.

Ponawiane próby samobójcze mają swoje podłoże w niestabilnej i depresyjnej psychice Esthery. Nawet drobne niepowodzenia doprowadzają ją do skrajnych reakcji. Nie może na przykład pogodzić się z faktem, że nie została przyjęta na wymarzony kurs literacki w Nowym Jorku i wtedy popada w całkowitą apatię. Kiedy jeden plan zawodzi, nie potrafi w krótkim czasie wybrać sobie innego celu życia. Wszystko ją przerasta, nie potrafi niczego zaplanować, ani przewidzieć dalszych konsekwencji działań. Bohaterka miota się, podejmuje różne zajęcia, ale nie doprowadza ich do właściwego końca. Wcześniej żywiołowa, ambitna, szybko traci werwę i zmienia tempo życia. Bez jasno wyznaczonego celu, do którego się należałoby dążyć, nie potrafi dalej żyć.

Wstrząs, oszołomienie narastają wraz z kolejnymi atakami depresji. Głębokie stany lękowe załamują kruchą psychikę dziewczyny i prowadzą do próby samobójstwa. Zdecydowana na śmierć, analizuje różne metody pozbawienia się życia. Przeprowadza chłodną kalkulację, którą trudno zaakceptować czytelnikom. Sytuację pogarsza wizyta na cmentarzu, gdzie spoczął jej ojciec. Nigdy właściwie nie opłakała jego straty, więc pewnie nie pogodziła się z tym faktem. Po ustaleniu dokładnego planu działania, przechodzi do jego realizacji. Zostaje jednak odratowana. Zaczyna się coraz bardziej oswajać ze śmiercią i dąży do kolejnej konfrontacji z nią. Próba samobójstwa staje się przerażającą grą, swoistym rytuałem.

Tak więc wiele czynników złożyło się na uparte dążenie Esthery do śmierci. Niezwykle ważna okazała się jej wrażliwość i uczuciowość. Takie nadmierne wyczulenie na problemy świata zewnętrznego okazało się zgubne i w konsekwencji doprowadziło do tragedii. "Szklany klosz" miał stworzyć ochronną barierę, ale w rzeczywistości stał się niebezpieczną pułapką. Dziewczyna popada w chorobę psychiczną i nikt jej nie jest w stanie pomóc. Życie jawi jej się jako "wielki, zły sen" i nie potrafi uchronić się od tej koszmarnej wizji. Postrzeganie świata w innych barwach, utrudnia jej znalezienie porozumienia z otoczeniem. Nawet jej bliscy czują się bezradni wobec tej odmienności. Wszystko to prowadzi do tragicznego finału.