Człowiek XX wieku to człowiek konsumpcyjny. Świat reklam i marketing nastawiony jest na wyniki, na zarabianie. Te wyniki to my - ludzie. My i nasze potrzeby, pragnienia, czy też zachcianki. Ale to słupki sprzedażowe są ich podstawą. Jesteśmy bombardowani informacjami na temat produktów, które wedle opinii producentów są nam niezbędne. Ale czy rzeczywiście nie możemy się bez nich obejść? Jakie byłoby nasze życie bez pieniędzy? Bez pogodni, bez chęci posiadania. Jaką odpowiedź poda człowiek XXI wieku na pytanie: być czy mieć? Czym jest istota naszego jestestwa?

Nie są to łatwe pytania, ludzkość często je sobie dotychczas zadawała. Interesowaliśmy się tym zagadnieniem bez względu na epokę, trendy czy możliwości. Już samo pytanie ma w sobie coś szlachetnego: nie zamyka nas w bezrefleksyjnej machinie konsumpcji, ale pozwala wierzyć, że wciąż mamy wybór. Że to my decydujemy, jak ma wyglądać nasze życie. I że mądrze wykorzystujemy dany nam na ziemi czas. Jednak obecnie coraz rzadziej w ogóle zadawane jest pytanie czy "żyjemy", czy też bardziej "mamy". W natłoku codziennych spraw brakuje chwili wolnej, aby nabrać dystansu do siebie, aby zobaczyć, jacy jesteśmy i czy nasze życie jest dokładnie takie, o jakim marzyliśmy. Prawdopodobnie większość odpowie: nie. Ideały zagubione w codziennej gonitwie, w notorycznych problemach. I pragnienie posiadania, które przewartościowało priorytety. Coraz częściej nam się wydaje, że musimy coś mieć. Dążymy do powielania schematów naszych przodków: mieć dom, samochód, byt materialny. Im więcej - tym lepiej. I choć obiecywaliśmy, że tacy nie będziemy, źle pojmowane zabezpieczenie bytu doprowadza do zapomnienia o wyższych celach.

Przypomina to naukę Sokratesa, który słynął z życia w ubóstwie, ale lubił chadzać na grecki targ. Przychodził codziennie, długo oglądał kolorowe stragany, po czym niczego nie kupiwszy, wracał do domu. Następnego dnia znów przychodził, oglądał i wracał do domu. W końcu zniecierpliwieni kupcy zapytali Sokratesa:

- Sokratesie, dlaczego tu przychodzisz? Przecież i tak niczego nie kupujesz, nie masz nawet sandałów!

Sokrates im na to:

- Widzicie, lubię zobaczyć, bez ilu rzeczy mogę się obejść.

Jakaż prostota i trafność bije z tych słów. Przecież człowiek żyje tak krótko! Po co marnować czas na pogoń za pieniądzem, bogactwem, które są przecież i tak pozostawimy po śmierci i na nic nam się nie przydadzą. Owszem byt materialny zapewnia wygodę za życia, daje możliwości, ale nie daje szczęścia, bliskości czy intymności z innymi ludźmi. Potrzeba, by coś zostawić po sobie, gdy już nas nie będzie, jest chyba organiczną potrzebą człowieka. Jednak to nie domy, samochody czy sprzęty dadzą nam nieśmiertelność, bo to wszystko przemija. Jedynie dobre wspomnienie drugiego człowieka ocali nas od zapomnienia.

W historii jest wiele przykładów osób, które zdaje się wyznawały te same wartości. Święty Franciszek z Asyżu to jedna z osób, które swoją postawą zrobiły na mnie największe wrażenie. Pomimo tego, że był on synem bogatego kupca i przyzwyczajony był do dostatku i beztroskiego życia, potrafił zrezygnować ze wszystkiego i zacząć życie ubogiego ascety. Odbyło się to po jego udziale w wyprawach krzyżowych, w których spotkał się z trędowatymi. To, czego doświadczył tak nim wstrząsnęło, że postanowił oddać cały swój majątek potrzebującym - chorym i biednym - a sam zaczął życie pustelnika. Założył również zakon, który miał krzewić jego wartości wśród innych. Podstawowymi założeniami było życie w ubóstwie, z pracy własnych rąk, pokora oraz pomoc innym.

Dobre uczynki, których dokonał św. Franciszek, jego dobroć i czułość na potrzeby innych sprawiły, że od X wieków pamiętamy o nim. Znaleźli się także kontynuatorzy jego wielkiego dzieła, którzy sprawiają, że jego imię nigdy nie zaginie. Czy możemy wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie z nauk św. Aleksego? W dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić, że ktoś rozdaje swój majątek i wychodzi na ulice do biednych, jednak dobrze byłby nie zapominać o bardziej potrzebujących, kiedy siedzimy w ciepłym fotelu oglądając beztrosko telewizję. Bezinteresowność to jest cecha dziś niezwykle rzadka, a jednak to ona zapewnia nam nie tylko wdzięczność i życzliwość ludzi, ale przede wszystkim dobrą i wieczną pamięć.