22 Maja 2004 roku

Godzina 6.50

Trochę mi się zaspało! Okropność, nie mogę tego pojąć, jak do tego doszło. Pewnie wyłączyłam budzik, po czym z powrotem zasnęłam. To efekt wczorajszego przemęczenia nauką...

Szybko wrzuciłam kilka książek do plecaka. Nagle poczułam ból w okolicy szyi i karku,

to z pewnością dlatego, że źle spałam. Dodatkowo w głowie zaczęło mi szumieć.

Godzina 7.20

W końcu zjadłam śniadanie i się ubrałam. Ogarnęłam trochę swój pokój, by nie niepokoić mamy, która

po pracy jest wystarczająco zmęczona, aby jeszcze u mnie sprzątać. Uświadomiłam sobie, że obiecuję

cioci już od kilku dni, że kupię miesięcznik dla gimnazjalistów VICTORIA.

Godzina 15.00

Przybiegłam do domu szybciutko, mając ze sobą VICTORIĘ. Chciałam bardzo szybko zasiąść do jej lektury,

ale wcześniej mama poprosiła mnie do obiadu. Po zjedzeniu musiałam jeszcze odrobić zadania domowe,

by móc ewentualnie później poczytać VICTORIĘ.

23 Maja 2004 roku

Godzina 15.40

Niestety wczoraj nie udało mi się przeglądnąć VICTORII. Mama jeszcze nie wróciła z pracy.

Postawiłam obiad i zabrałam się w końcu za czytanie w pokoju rodziców. Wyłączyłam telewizor, który

tylko mnie rozpraszał. Natomiast w mojej gazecie znalazłam, bardzo interesujący mnie reportaż

o moim rówieśniku, który wygrał konkurs języka angielskiego i w nagrodę pojechał do Londynu.

Ja też marzę o tym by pojechać do Anglii, a ciocia powiedziała mi, że gdy już będę lepiej znała

język, to mnie tam zabierze.

Godzina 16.10

Do domu przyszła mama. Obiad właśnie skończył się gotować, dlatego mogłam dać mamie poczytać

o wspaniałym Londynie. Międzyczasie zadzwoniła Weronika, co mnie trochę zaskoczyło, gdyż

poprztykałyśmy się wczoraj. Była zła o to, że widziałam się z Mateuszem.

Wyraziłam swój żal i że mam wyrzuty sumienia, a ta nasza kłótnia nie była tak na serio.

Przecież bardzo się lubimy i nie ma najmniejszego sensu kłócić się o chłopaka. Takie

rozstrzygnięcie było najrozsądniejsze.

Godzina 17.03

Szybko uporałam się z zadaniami domowymi i zaczęłam słuchać radia. Mama, po ciężkiej pracy

odpoczywała przed telewizorem. Przez chwilę zatęskniłam za swoją babcią i za jej ogrodem pełnym

wspaniałych truskawek. Marzyłam o moich krótkich sukienkach, o stawie, w którym

niejeden raz się kąpałyśmy. Moje refleksje przerwało wołanie mamy. W informacjach lokalnych

pokazywali rodzinne miasto mamy. Mówili o witrażu, który został ufundowany do kościoła, do

którego mama uczęszczała. Ciekawe czy ciocia z babcią też to oglądają.

Godzina 20.50

Bardzo podobał mi się film, który poleciła mi przyjaciółka. Była to ciekawa propozycja stacji

Discovery. Również ciocia go oglądała, ona bardzo lubi takie filmy. Ten opowiadał

o dżumie w Wielkiej Brytanii.

Zachciało mi się już spać, a jeszcze mam umyć talerze i przygotować sobie ubranie na rano.

Zaciekawił mnie temat filmu, który oglądałam, mama mi opowiedziała o przypadku tej

choroby w Polsce w średniowieczu.

24 Maja 2004 roku

Godzina 16.30

Byłam umówiona z Ewą. Powinna już tutaj być.

Pewnie coś ją zatrzymało. Musiała się z kimś spotkać.

Chyba że nie dotrze?

Godzina 17.00

Postanowiłam zatelefonować do jej domu. Podobno była u mnie, ale się wróciła ponieważ

nikt jej nie otwarł jak dzwoniła przez domofon. Powiedziałam jej, że to jakiś problem

z tym dzwonkiem i zaprosiłam ja jeszcze raz na kolejny dzień.

Ponieważ trochę się zaczęłam nudzić, postanowiłam zrobić zadania, które mieliśmy zadane

i napisałam jeszcze list do kuzynki. Mam nadzieję, że ucieszy się, jak niedługo do niej przyjadę.

Godzina 22.30

Jestem już w łóżku. Rozmyślam o wyprawach. Widzę przed oczyma wspaniałą rzeką Tamizę.

Siedzę sobie na ławeczce tuż nad jej brzegiem. Jakiś przechodzień zapytał mnie po angielsku,

czy mógłby się dosiąść? Ten spokój, który tutaj jest, to coś wspaniałego.

W ten sposób już dosyć dawno nie marzyłam. Dzisiaj to z pewnością dzięki tej gazetce.

Ciągle myślę o Londynie.