Czy nam się to podoba, czy też nie, cierpienie istnieje, istniało i zawsze będzie istnieć w życiu człowieka. Cierpienie fizyczne i psychiczne. Cierpienie spowodowane samotnością, opuszczeniem, śmiercią bliskich, lękiem przed własną śmiercią, a również poczuciem bezsensu życia. Czy nam się to podoba, czy też nie, wcześniej czy później cierpienie dosięgnie każdego. Nie wszyscy o tym pamiętają, a może nie wszyscy w to wierzą. Niektórzy czują się prawdziwymi wybrańcami losu: żyją w dostatku, otoczeni są ukochanymi osobami, zdrowie im dopisuje, praca sprawia przyjemność, mają wspaniałych przyjaciół. Niestety, zanurzeni w swoim szczęściu zapominają często, że nie do każdego los się tak uśmiechnął. To właśnie o nich James Thomson powiedział: "Niewiele myślą, wiecznie roztańczeni/o tych co cierpią". Oprócz tego, że to zdanie jest mądre, przemawia również do wyobraźni. Ludzie tańczący, szczęśliwi, barwni, piękni często zatracają się w muzyce i rytmie własnych ciał tak, że zapominają o istnieniu obok świata szarego i smutnego. A może nie chcą o nim pamiętać, nie widzą powodu, żeby psuć sobie szampański nastrój. Albo jeszcze inaczej - po prostu nie rozumieją, że na takim pięknym świecie można nie być szczęśliwym i roztańczonym. Niezależnie od przyczyn, ich postawę trzeba nazwać po imieniu - egoizmem.

Wydaje mi się, że źródłem takiej postawy może być nieodpowiednie wychowanie dzieci. Niektórzy rodzice niemożliwie rozpieszczają swoje pociechy, dbając, aby im - broń Boże - czegoś nie zabrakło. Rozpieszczane dzieci rosną w przekonaniu, że wszystko im się od życia należy, nawet jeśli nie robią nic, aby to zdobyć. Cieszą się z prezentów i miłości, jaką są obdarowani, ale nie potrafią dawać. Rodzice bezgranicznie rozpieszczający swoje dzieci powinni mieć się na baczności. Kto wie, czy za wiele lat te same dzieci nie zostawią ich w domu starców, żeby nie psuć sobie swojego pięknego, pełnego prezentów i radości życia. Przecież nie zostały nauczone, jak radzić sobie ze starością, cierpieniem, samotnością, rodzice zapoznali je jedynie z radosną stroną świata.

Czasem źródłem egoizmu jest odwrotna postawa rodziców. Zabiegani, zapracowani, zajęci swoimi sprawami, często zapominają, że dzieci potrzebują czegoś więcej niż dodatkowych lekcji i kółek zainteresowań. Mam tu na myśli rodziców, zwykle świetnie usytuowanych, którzy dają swoim dzieciom wszystko, ale nie miłość. Są również rodzice, którzy dzieciom nie dają dosłownie nic. W patologicznych rodzinach pieniądze wydaje się raczej na narkotyki i alkohol niż na ubrania czy zdrową żywność dla najmłodszych. Jeśli sytuacja staje się drastyczna, dzieci wędrują do domów dziecka, gdzie cierpią z powodu odrzucenia i samotności.

Doświadczenie cierpienia nie ominie żadnej narodowości, jednak warto zauważyć, że kryzys gospodarczy, jaki przechodzi Polska przyczynia się do niedostatku wielu Polaków. Bezrobocie, szczególnie w pewnych regionach, jest bardzo wysokie, zarobki są niskie, a firmy wykorzystują pracowników. Taka sytuacja może być koszmarem dla dorosłych, ale odbija się również na ich dzieciach. Uczniowie szkół podstawowych i nastolatki bywają okrutne - bezbłędnie wyczuwają biedę czy niedostatek, a jeśli jest im to na rękę - wyśmiewają je. Bogaci uczniowie gardzącymi biedniejszymi od siebie również są jak osoby w tańcu, które własnym śmiechem zagłuszają niedole innych.

Czasem przyczyną obojętności jest pewne lenistwo. Łatwo nam wynosić się ponad innych tylko dlatego, że nie powiodło im się w życiu tak, jak nam. Uważamy, że sami są sobie winni, co jest, oczywiście, sporym uproszczeniem. Inną przyczyną znieczulicy jest wpływ mediów, które epatując przemocą, krwią, a nawet obrazami śmierci przyzwyczajają ludzi do widoku czyjegoś cierpienia.

Moim zdanie, można, a nawet powinno się być szczęśliwym, wesołym, roztańczonym. Jednocześnie jednak trzeba mieć w sobie współczucie, nie zamykać się na cierpienie innych. Ja na co dzień staram się być uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia. Jednak wiem, że są koło nas chorzy, biedni, potrzebujący pomocy. Dlatego jestem wolontariuszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, co roku dokładam własną cegiełkę do tego wspaniałego przedsięwzięcia. Moimi idolami są ludzie czyniący bezinteresowne dobro: Jerzy Owsiak, ksiądz Arkadiusz Nowak, Janina Ochojska. Oni niosą pomoc cierpiącym i uczą nas wrażliwości.

Nie wiemy, kiedy przyjdzie nasza kolej na cierpienie, więc dopóki los się do nas uśmiecha, warto podzielić się tym, co mamy z potrzebującymi. Może kiedyś ktoś odpłaci nam tym samym.