"Chłopi" to jedna z największych epopei poświęconych życiu wiejskiemu. Pisarz nad dziełem pracował około 10 lat, od 1897 roku do roku 1908.

Przestrzeń w utworze ograniczona jest do obszaru Lipiec i najbliższej okolicy (tylko sporadycznie akcja przenosi się poza nią). W tej wiejskiej przestrzeni istnieje kilka miejsc o szczególnym znaczeniu (kościół - miejsce sakralne, gdzie odbywają się obrzędy religijne; karczma - miejsce spotkań). 

Opisane w utworze wydarzenia toczą się mniej więcej w latach 80. XIX wieku (pisarz nie podaje konkretnych dat). Czas w powieści jest czasem cyklicznym, opartym na następstwie pór roku. W społeczeństwie Lipiec temu porządkowi pór roku towarzyszy kalendarz liturgiczny, w którym rola podstawowa przypada Bożemu Narodzeniu, Wielkanocy, Bożemu Ciału.

Tom I - "Jesień"

Agata, krewna Kłębów, wyrusza zimą w świat "na żebry". Zbliża się bowiem czas, kiedy to może być ciężarem dla całej rodziny. Udaje się więc w "świat", gdzie wyżywi się i może coś użebrze. Trwają wykopki. Na polu Macieja Boryny, bogatego gospodarza, pracują członkowie rodziny oraz wynajęci biedacy. Toczą się rozmowy, kobiety plotkują na temat bogatej panny, Jagusi, która "kiej pani jaka, kiej i druga dziedziczka, ino się stroi,...a myje, w lusterku przegląda, a warkocze zaplata". 

Stara Jagustynka jest wobec niej oraz jej matki, Dominikowej, szczególnie złośliwa. Twierdzi, iż to panna lekkich obyczajów, która "patrzy ino, kogo by puścić pod pierzynę". Jest również zdania, że Antek, żonaty syn Macieja, szczególnie łaskawie spogląda na wdzięki tej młodej dziewczyny. W domu Boryny zdycha krowa, którą dworski borowy wypędził z lasu, będącego stałym przedmiotem sporu między dworem a wsią. Kościelny, stary Ambroży, dobija krowę. 

Maciej zamierza procesować się z dworem o odszkodowanie. Doskwiera mu samotność, myśli o ożenku. Wójt radzi mu wziąć za żonę dziewiętnastoletnią i atrakcyjną Jagnę Dominikównę. Boryna ma prawie sześćdziesiąt lat. Maciej staje przed sądem. Służąca, Jewka, oskarżyła go o zbyt niskie zarobki, a także o wypędzenie jej z domu z dzieckiem, którego sam jest ojcem. 

Boryna zostaje jednak uniewinniony. Kuba Socha, pracowity służący Borynów, powstaniec z 1863 roku, zanosi proboszczowi kilka upolowanych kuropatw. Otrzymuje od niego zapłatę w wysokości jednego złotego. W czasie mszy przepycha się do pierwszych rzędów, by rzucić pieniądze na tacę. Nie podoba się to gospodarzom. 

Po południu Kuba udaje się do karczmy, gdzie upija się. Żyd Jankiel namawia go do dostarczenia upolowanych nielegalnie zwierząt do karczmy, obiecuje dać mu strzelbę. Mieszkańcy Lipiec wyjeżdżają na jarmark do pobliskiego Tyrowa. Tłumy, gwar. Boryna kupuje Jagnie drogą chustkę. Jego zięć, Michał, pyta, kiedy otrzyma od niego część majątku, gdyż już cztery lata czeka i pracuje u niego. Trwają ostatnie prace polowe. Antek Boryna proponuje Jagnie schadzkę. 

Do dziewczyny zaleca się także Mateusz Gołąb, cieśla i stolarz. We wsi pojawia się Rocho, wędrowny nauczyciel, mędrzec, który w swych opowieściach przekłada prawdy biblijne na język zrozumiały dla chłopów. Boryna tymczasem prosi o rękę Jagny. Posyła w tym celu swaty do Dominikowej, która, skuszona jego bogactwem (ponad 30 morgów ziemi), zgadza się.

 Jagna podporządkowuje się decyzji matki. Z tej wiadomości nie są zadowolone dorosłe dzieci Macieja, które obawiają się o dziedzictwo, tym bardziej, że w kontrakcie ślubnym zapisał on dziewczynie sześć mórg ziemi. W Dzień Zaduszny mieszkańcy Lipiec udają się do kościoła i na cmentarz. Kuba i Witek docierają do zapomnianych grobów, w których spoczywają rodzice obecnego dziedzica i jago matka, Magdalena Socha (zginęła ona wraz z dziedzicami i resztą służby dworskiej w czasie powstania styczniowego, a dwór został wówczas spalony). Kuba brał wtedy udział w powstaniu styczniowym i został postrzelony w kolano. 

Zbliża się wesele Boryny. Dzieci usiłują odwieść go od tego zamiaru, lecz ten grozi im wydziedziczeniem. Pomiędzy Antkiem i ojcem dochodzi do bójki. Następnego dnia Maciej wyrzuca z domu jego i Hankę, a ci, wraz z dziećmi, przenoszą się do biednego Bylicy. Trwa huczne wesele Boryny i Jagny. W tym samym czasie w stajni umiera Kuba, którego postrzelił borowy. Ludzie, zajęci zabawą, tańcem i śpiewem, nie zauważają rozgrywającej się obok tragedii. Kuba cierpi ogromnie. Bojąc się szpitala, zagrożony amputacją nogi, sam ją sobie ucina siekierą, po czym wykrwawia się na śmierć.