Ludzie od niepamiętnych czasów zadają sobie pytanie, jaki jest sens cierpienia. Jest ono niepodważalnie wpisane w życie. Zazwyczaj wynika ono z popełnionego błędu, jednak równie często jest ono niezawinione. Różne przyczyny wymagają dwojakiego spojrzenia na przedstawiony problem – z jednej strony może być ono uzasadnioną karą za grzechy, uświadomieniem popełnionych błędów, a z drugiej motywacją do zmian, próbą ale i czynnikiem uszlachetniającym człowieka.

Motyw cierpienia zostaje zobrazowany najwyraźniej w wierzeniach religijnych. Wiara i modlitwa to sposoby na ucieczkę przed cierpieniem, jak i próbę zrozumienia jego przyczyny. Kazania ojca Paneloux w „Dżumie” Alberta Camusa, ukazują jego dwojaki pogląd na przyczynę epidemii. Ojciec Paneloux to postać szanowana w Oranie, jednakże przepełniona pychą. Wygłasza on pierwsze kazanie, w którym twierdzi, że choroba, która opanowała miasto, to kara za grzechy. Nie identyfikuje się z wiernymi, wydaje mu się, że jest ponad wszystkich cierpiących ludzi. Wierzy, że jako jedyny zna prawdę. Wytyka ludziom popełnione błędy, brak gorliwości w wierze, które przyczyniły się do tej katastrofy. Uświadamia im jednak, że ból, który przeżywają, uszlachetni ich i wskaże drogę w postępowaniu.

Czynnikiem, który zmienił spojrzenie ojca Paneloux na przyczynę dżumy, była śmierć syna sędziego Othona. Uświadomił sobie, że chodzi tutaj jednak o coś innego, albowiem nie potrafił uwierzyć, że cierpienia doświadczyć mogło również niewinne dziecko. Twierdził, że ławo jest oddzielić zło od dobra, jednak trudno zrozumieć i pogłębić istotę zła. Cierpienie było jego motywacja do zmian. Zaczął identyfikować się z cierpiącą ludnością i postawę bierną przemienił w postawę aktywną, wkraczając w oddziały sanitariuszy. Przestał doszukiwać się przyczyn choroby i zaczął działać. Zmienił się i zaczął dostrzegać to, czego wcześniej nie widział, zaślepiony pychą. Z pokorą przyjął cierpienie, kiedy sam zachorował i (być możliwe) umarł na dżumę.

Nieuzasadnione cierpienie przeżywa również biblijny Hiob, który stał się ofiarą w zakładzie Boga i Szatana. Pomimo iż był człowiekiem głęboko wierzącym utracił wszelki dobytek, rodzinę i zdrowie. Te tragedie nie były jednak karą, a próbą wiary. Godził się na to, mówiąc: „Pan Bóg dał, Pan Bóg wziął, niech się dzieje Jego Święta wola”. Cierpienie uszlachetniło go, albowiem nie poddał się i nie wyrzekł się Boga, uwydatniło jego cierpliwość i ufność. Sensem jego cierpienia była wiara w niewątpliwość dobroci i miłosierdzia Boga.

Cierpienie, które przeżywa Jan Kochanowski po stracie córki Urszulki, przybiera różne fazy – począwszy od lamentu, po pytania dotyczące miejsca jej pobytu i zwątpienie w wiarę i ideały. Poświęca on mu cykl dziewiętnastu trenów, który staje się rozrachunkiem jego poglądów w kwestii wiary, sensu życia, śmierci, poglądów. Tren XI staje się punktem kulminacyjnym całego cyklu, w którym Kochanowski podważa istnienie w Opatrzność Boską i zasady stoicyzmu. Sens jego cierpienia leży w nauce pokory wobec życia i zwątpieniu w Boga. Uczy go, że należy pogodzić się z losem, nawet w tak tragicznej sytuacji. Kochanowski na nowo odnajduje sens życia, jednak jego poglądy na religię i filozofię zmieniają się, dzięki czemu poznaje ich głębszy wymiar.

Cierpienie nie jest jedynie nieuzasadnionym bólem, które uniemożliwia człowiekowi normalne funkcjonowanie. Uświadamia nam to, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy, bądź naprowadza na inną drogę, zmieniając nasze życie i idee. Sensem cierpienia ojca Paneloux była zmiana, jaką przeżył, Hiob został wystawiony na próbę, którą przeszedł z powodzeniem, a Kochanowski został zmuszony do zmiany poglądów i pogodzenia się z tragiczną sytuacją. W każdej sytuacji przyczynia się jednak do poznania głębszego wymiaru przyczyny i naprowadza na inną ścieżkę, którą od teraz będzie brnąć nasze życie.