Jak walczyć, gdy ma się do czynienia z przeważającymi siłami nieprzyjaciela? Czy jednostka bądź mała grupa ludzi jest w stanie przeciwstawić się większym liczebnie i militarnie siłom wojska? To pytanie nurtowało już romantyków, którzy doszli do przekonania, że samo poświęcenie niewiele znaczy. Szansy upatrywali w spiskach, posługiwaniu się zdradą, przemocą i terrorem, a zatem metodami, które kłócą się z kodeksem honorowego rycerza oraz z chrześcijańską moralnością. Konrad Wallenrod mimo wszystko uciekł się do podstępu, natomiast Kordian nie odważył się zabić cara. Obydwaj walczyli z wątpliwościami podobnej natury: czy obowiązek obrony ojczyzny jest rzeczywiście święty i może być swego rodzaju usprawiedliwieniem dla czyniących zło? Według mnie to zasadnicze pytanie jest aktualne nawet dzisiaj.