Aleksander Fredro w swojej komedii "Śluby panieńskie" przedstawia niezwykle komiczną postać, czyli Albina. Była to postać wykreowana w celu wyśmiania charakterystycznego typu bohatera literackiego- romantycznego kochanka.

Miał on wiele wspólnego z werteryzmem, ponieważ był wielce nieśmiałym i płaczliwym młodzieńcem, co bardzo przeszkadzało mu w zdobyciu Klary. Oto cytat odpowiednio komentujący sytuację:

"(…)Choć wielem cierpiał, choć z potem na czole,

Wszakże widziałeś, jakim był przy stole:

Spojrzała na mnie? - Mój wzrok na suficie…(…)".

Był to człowiek całkowicie niezaradny, który nie potrafił zawalczyć o własne dobro. Śmiała się z tego nawet jego wybranka mówiąc:

"(…)Żeby raz jeden wypadł kłębek z dłoni,

A waćpan za nim nie byłeś w pogoni...

Żeby raz chustka padła ze stolika,

A waćpan za nią nie leżał na ziemi...(...)

Nie, to prawdziwie nie do zniesienia!(…)".

Inne sylwetki tj. Gucio były zbudowane na zasadzie kontrastu, dlatego papierowa postać Albina dodatkowo wzbudzała uśmiech na twarzy czytelnika. Nie mniej dzięki pomocy Gustawa zmienił się on w innego, silniejszego mężczyznę, co pozwoliło mu zdobyć Klarę.

Uważam, że Albin w swojej niezaradności oraz płaczliwości może wzbudzić nawet pewną sympatię, ponieważ aż trudno się nie zaśmiać czytając sztuczne wywody tego bohatera. Fredro jednak ewidentnie preferował inny typ bohatera, zaś ten całkowicie ośmieszył.