"Prymas. Trzy lata z tysiąca" w reżyserii Teresy Kotlarczyk był bardzo oczekiwanym obrazem. Wiele mówiło się o "Prymasie" na długo przed oficjalną premierą, gdyż film porusza temat bolesny dla wielu Polaków. Głównym pytaniem twórców "Prymasa" było: "Jak przedstawić postać królewskiego hierarchy w filmie fabularnym?", Ale końcowy efekt, jaki uzyskano w dużej mierze niweczył jakiekolwiek uprzedzenia czy obawy tak twórców, jak i ludzi związanych z kościołem. Niestety, wiele wątpliwości pozostało wciąż niewyjaśnionych. Oczywiście, jest to związane z tym, iż prymas Wyszyński, był tak wielką postacią ( i nie tylko w wymiarze historycznym, ale przede wszystkim duchowym), zaś każde wydarzenie z jego życia bardzo trudno poddają się jakimkolwiek przekształceniom czy przemianom. Sposób, w jaki twórcy filmu potraktowali historyczny pierwowzór tytułowego bohatera, i wydarzenia z czasów jego przetrzymywania w więzieniach, od razu widoczny jest w podtytule: "Trzy lata z tysiąca". Podtytuł ten jest bardzo znaczącym sygnałem, iż "Prymas Tysiąclecia" traktowany będzie w filmie jako figura symboliczna, zaś tematem przewodnim filmu Teresy Kotlarczyk będą raczej wydarzenia , które należą do tysiącletniej historii Kościoła polskiego.

Scenariusz napisał Jan Purzycki, może bardziej znany jako autor scenariusza do "Złotopolskich". Purzycki to również autor książek "Wielki Szu" i "Prezydencki poker", a także wydawnictw prasowych czy telewizyjnych.

Film Prymas oparty jest na autentycznych wydarzeniach i odwołuje się do konkretnych osób. Opowiada o trzyletnim więzieniu przez władze PRL-u kardynała Stefana Wyszyńskiego. Te "trzy lata z tysiąca" (1953-55) to okres, kiedy kościół w Polsce podlegał gwałtownym przemianom i potrzebował pasterza. Władze komunistyczne zaś znając wpływ Wyszyńskiego na Polaków podjęły decyzję o jego uwięzieniu. Losy Wyszyńskiego( którego rolę świetnie kreuje Andrzej Seweryn) stanowią punkt wyjścia do rozważań o takich wartościach jak solidarność, głęboka wiara, przebaczenie. Kotlarczyk przez postać kardynała zadaje pytanie o prawdy, jakie liczą się w życiu nie tylko księdza, ale każdego człowieka.

Film rozpoczyna się scena aresztowania kardynała ( zabrano go z Pałacu Prymasowego i uwięziono najpierw w Rychwałdzie Królewskim a później w Stoczku Warmińskim, i to w tym miejscu będzie toczyć się cała akcja ). I w tym miejscu należałoby postawić kolejne pytanie o to, dlaczego historyczne szczegóły dotyczące miejsca akcji zostały świadomie pominięte, sparafrazowane, zniekształcane. Dlaczego wydarzenia, które miały miejsce w trzech różnych miejscach: Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i Prudniku Śląskim reżyserka umieściła w jednym , chyba umownym miejscu? Nie ma jednej odpowiedzi na te pytania. Wróćmy jednak do akcji filmu.

Osadzony w więzieniu w Rawiczu ksiądz Stanisław( świetna rola Zbigniewa Zamachowskiego), którego władze zamknęły za "nielegalną" naukę religii w szkołach, zostaje przeniesiony wraz z siostrą zakonną Leonią ( Maja Ostaszewska) do więzienia w Stoczku Warmińskim. Losy zarówno księdza Stanisława, jak i siostry Leonii będą, przynajmniej na pierwszy rzut oka, paralelne do losów Wyszyńskiego.

Władze komunistyczne w więzieniu poddają Wyszyńskiego wielu naciskom po to, by przestał sprawować godności kościelne. Poniżany, wyszydzany, a nawet podsłuchiwany przez Komendanta ( rolę kreuje bardzo przekonująco Grzegorz Sikora), kardynał nie ugina się pod presją, twardo przeciwstawia się władzy. Dlatego ta nie przebiera w środkach, by upodlić i złamać Wyszyńskiego. Pomocą w tej sytuacji, prawie bez wyjścia staje się dla Stefana Wyszyńskiego modlitwa. Ona daje mu siłę do poszukiwania odpowiedzi dotyczących sytuacji, w jakiej się znalazł nie tylko on, ale cały naród polski. Czy można jakoś przetrwać ten trudny czas?

Wyszyński nie ocenia winnych, nie złorzeczy im, wie, że jego więzienie stanowi dla niego próbę, z której musi wyjść zwycięsko. Będzie to jednak bardzo trudne, gdyż w więzieniu roi się od kolaborantów. Władza bowiem mam swoich tajnych agentów, którzy zrobią wszystko, by zniszczyć prymasa. Okazuje się, że siostra Leonia współpracuje z Komendantem i do więzienia w Stoczku została sprowadzona specjalnie w celu zdobycia zaufania prymasa Wyszyńskiego i zdobywania od niego cennych informacji. To księdzu Stanisławowi udaje się zdemaskować ją, i przy pomocy swojego ojca, w którego rolę wcielił się Jerzy Trela, przekazać społeczeństwu, w jakim miejscu przetrzymywany jest kardynał. Czy Wyszyńskiego uda się wyciągnąć z więzienia, czy wytrzyma kolejne tortury władzy? Dziś już wiemy, ze Stefan Wyszyński zwolniony z więzienia został dopiero w 1956 roku, na mocy amnestii, jednak ślady uwięzienia na trwale odbiły się na jego zdrowiu.

Film Teresy Kotlarczyk jest głębokim świadectwem nadziei i wiary w to, że istnieją jeszcze ludzie, którzy nie poddają się naciskom, o trwałych wartościach moralnych. Film na pewno nie jest dla tych, którzy nie znają choć w zarysie historii tamtego czasu.

Myślę, że najlepszą recenzją filmu będą słowa scenarzysty, Jana Purzyckiego, "Fascynuje mnie wpływ pojedynczego człowieka na historie. Ileż w niej dramatów spowodowanych przez niemądrych, chwiejnych, czy wręcz naznaczonych zbrodnia przywódców. Są tez przykłady przeciwne. Stefan Kardynał Wyszyński był człowiekiem mądrego kompromisu, ale był tez człowiekiem nieugiętym, kiedy komuniści zapragnęli zawładnąć Kościołem. "Non possumus" spowodowało internowanie Prymasa i tu, w tych trzech latach zbliżamy się do tajemnicy sprawiającej, ze człowiek kompletnie odizolowany, unicestwiony, bezsilny odnosi nad barbarzyńcami zwycięstwo duchowe, którego wpływ na nasze współczesne dzieje jest nie do przecenienia. W filmie chcieliśmy dotknąć tej Tajemnicy."