Fabryka cygar - W całej fabryce unosił się tabakowy proszek. Utrudniał on oddychanie i patrzenie. Na pierwszym piętrze znajdowała się duża sala. Było w niej około sto kobiet. Wszystkie pracowały przy wspólnym, wąskim i bardzo długim stole. Pierwsza grupa kobiet zajmowała się zwijaniem grubo siekanego tytoniu w liście. Następne zajmowały się układaniem cygar w drewniane prasy. Pracownice sprawiały wrażenie wycieńczonych i pracujących z ogromnym trudem. W całym pomieszczeniu był zaduch od upału i zapach potu. Pomieszczenie to było tak niskie i ciasne, że owy zapach zmieszany ze starym pyłem tabaki sprawiał, że przebywanie tam było prawdziwą torturą. Tuż za pierwszą salą znajdowała się kolejna. Znacznie większa, pracowników było tam około trzysta. Wąskie schody prowadziły do maszyn suszących liście, mlynu mielącego tabakę i sieczek krojącego tytoń. Wyroby te były transportowane do izb, gdzie z ogromną prędkością i dokładnością wszystko było pakowane do paczek. Uwaga została zwrócona na dziewczynę, która owijała banderolą paczki cygar. Robiła to tak szybko i dokładnie, że miało się wrażenie iż zajmuje się tym maszyna najwyższej jakości. W ostatnim pomieszczeniu było bardzo ciemno, ponieważ okna były okryte rudymi metalowymi siatkami. W tym pomieszczeniu pracowały po cztery osoby na jeden warsztat, które zajmowały się pakowaniem i przyklejaniem etykiet fabryki. Przy jednym ze stołów pracowała bratowa Judyma. Pracowała ona z wysokim mężczyzną, który ledwo trzymał się na nogach. Z Żydem, który czapkę miał opuszczoną na twarz. Obok judymowej pracowała kobieta. Wyglądali oni jak ludzkie maszyny.

Stalownia- Już na samym wejściu fabryki słychać było potężny halas. W pierwszym pomieszczeniu heblowano ogromne sztaby żelaza, borowano w nich dziury wybijano nowe otwory. W jednym sektorze nitowane były kratownice do mostów, za pomocą gorących śrub. W innym sektorze za pomocą ogromnych ostrzy cięto sztabki. W następnym pomieszczeniu spajano  ze sobą szyny kolejowe. Pracowało tam tylko kilkunastu pracowników. Wyspecjalizowanych maszyn nie można było tam uświadczyć. Prace, które tam się odbywały, za sprawą mięsni i ogromnych młotów. Wyróżniał się tam potężny mężczyzna o potężnej muskulaturze. Następnym miejscem była odlewnia żelaza i stali. Był tam straszny smród, ponieważ w powietrzu unosił się zapach palonej słomy i rozmaitych kwasów. Zwęglona podłoga parzyła stopy. Na końcu pomieszczenia stal ogromny pojemnik, który nagrzewał się do ogromnych temperatur. Następnie wydobywał się z niego dym, który wypełniał cale pomieszczenie. Na koniec z tego naczynia otrzymywało się żelazo. Osoby pracujące w pobliżu były wystawione na ogromne temperatury.